ESPN Deportes¿Por qué Mbappé y Yamal no merecían el Balón de Oro?Daily MaverickDYSFUNCTIONAL POUND: R286 a day to feed a dog? Law firm’s pound report raises questionsESPNFrom championship hopes to rock bottom, what went wrong for Oregon?The Jerusalem PostAmerican, Israeli Jews report stronger bonds despite challenges of recent years, survey findsInquirerCebu eases anti-ASF controls for lechon productionBillboardABC’s ‘Celebration’ of Dolly Parton and Her ‘Eternal’ ContributionsZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-Nachrichtenstudio3DNewsNvidia не смогла выпустить Vera Rubin, которые обещала: память HBM4 замедлилась, а местами даже ужаласьVarietyFox and Endemol Shine Team to Adapt ‘Fear Factor’ as a Scripted Microdrama Series for My Drama AppWirtualna PolskaEgzotyczne wyjazdy byłego rektora AWS. Kontrolerzy badająLa PresseElle a tué un enfant de 4 ans en 2008 | La meurtrière s’est occupée d’un bébé pendant une sortie du pénitencierNOS SportVan de Zandschulp gaat ook in Basel al in de eerste ronde onderuit
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 27, 2026

Ksiądz "wściekł się" na spotkaniu do bierzmowania. Rodzice komentują

Translate

Rodzice dzieci przygotowujących się do bierzmowania w parafii Bogarodzicy Dziewicy Matki Kościoła na olsztyńskich Jarotach są oburzeni zachowaniem proboszcza ks. Tomasza Szałandy. Pan Piotr, który rozmawiał z "Gazetą Wyborczą", określił postępowanie duchownego jako "karygodne".

Rodzice krytykują słowa proboszcza

- Po raz kolejny podczas zebrania z rodzicami ksiądz z ambony powiedział do rodziców, że ich dzieci są bezbożnikami bez wyjątku, w domach obecny jest szatan, żadne z nich nie jest godne przystąpienia do sakramentu bierzmowania i nie dopuści nikogo do tego sakramentu, tak jak to zrobił już w parafii w Stawigudzie - przekazał mężczyzna. Według jego relacji ksiądz podczas spotkania miał też "przeklinać w obecności dzieci, ich rodziców, twierdząc, że mają 'w d....' spotkania niedzielne".

- Obecnemu proboszczowi chyba pomyliły się czasy średniowiecza i chęci władzy oraz bezkarności i podłego traktowania, jakie panowały wówczas wobec plebsu. To nie te czasy i czas to nagłośnić. Nikt nie będzie zastraszał ani obrażał i pomiatał dziećmi w Kościele - przekazał też dziennikowi uczestnik spotkania.

Gazeta podkreśla, że duchowny jest dobrze znany w olsztyńskim środowisku. Przed tym, jak został proboszczem na Jarotach, przez wiele lat kierował parafią w podolsztyńskiej Stawigudzie, gdzie pod jego adresem płynęło od wiernych mnóstwo pochwał.

W rozmowie z "GW", odnosząc się do zgłaszanego przez rodziców zachowania, przekazał, że na spotkanie dzieci miały przeczytać Ewangelię św. Marka i wypisać odręcznie na kartce najważniejsze zdarzenia z życia Jezusa. - Wynikało to z tego, że dwa tygodnie wcześniej z przeszło pięćdziesięciorga dzieci tylko dwoje było w stanie powiedzieć, co łączy Jezusa z krzyżem. Jedno dziecko wyjaśniło wtedy, "że umarł na krzyżu". Kiedy zapytałem, dlaczego umarł na krzyżu, usłyszałem, że "za to, że ludzie go nie lubili". Uznałem, że ta grupa nie ma w zasadzie żadnej wiedzy religijnej - mówił duchowny.

Podczas kolejnego spotkania ksiądz zapytał, kto wykonał pracę domową. Rękę podniosło 15 osób z ponad 60. - Nogi się wtedy pode mną ugięły - powiedział proboszcz, dodając, że "nerwy go wtedy chwyciły, bo jest cholerykiem".

- Powiedziałem, że to oznacza, że "mają wszystko - za przeproszeniem - w d....". To był wyraz mojej kompletnej bezradności, bo grupa chcąca iść do bierzmowania była znowu kompletnie nieprzygotowana. Jeszcze raz przepraszam, że użyłem takiego słownictwa - mówił proboszcz dziennikowi.

Oprócz tego przyznał, że powiedział dzieciom, że tak naprawdę są niewierzące i niezainteresowane wiarą. - A to oznacza, że w domu kwestie wiary także nie istnieją. Taka jest rzeczywistość - stwierdził.

Proboszcz powiedział, że od początku próbował przekonać rodziców, iż bierzmowanie powinny przyjmować osoby świadome i zainteresowane sakramentem. Dziennik przypomina, że również w poprzedniej parafii w Stawigudzie duchowny odwołał i przełożył bierzmowanie.

- Bo uważam, że przystąpienie do sakramentu powinno wynikać z przekonania wewnętrznego i wewnętrznej potrzeby, a nie z namawiania przez otoczenie. Tłumaczę młodzieży, że jeśli kogoś nic nie wiąże z Bogiem albo jest niewierzący, to niech nie przyjmuje sakramentu - wyjaśniał.

W rozmowie z "GW" proboszcz przyznał też, że po spotkaniu miał "moralnego kaca". - Po prostu się wściekłem i jest mi z tym źle - mówił i dodał, że "mimo tego wszystkiego, żaden z rodziców nie przyszedł, żeby porozmawiać, co dalej". - Nikt nie był tym zainteresowany - podkreślił.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.