Trop się urywa. Mamy nowy komunikat z Mołdawii o Romanowskim
Mołdawska policja wciąż nie potwierdza, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Tak wynika z odpowiedzi, jaką Inspektorat Generalny Policji Republiki Mołdawii przesłał Wirtualnej Polsce.
Nie wyklucza jednak takiej możliwości – w odpowiedzi na pytania WP informuje, że sprawa wciąż jest w trakcie weryfikacji. "W chwili obecnej właściwe organy Republiki Mołdawii nie posiadają informacji potwierdzających obecność Marcina Romanowskiego na terytorium regionu naddniestrzańskiego. Dostępne informacje operacyjne nie wskazują na zaistnienie takich okoliczności" - tłumaczy WP komisarz główna Diana Fetco-Cupet.
W tym samym miejscu mołdawska policja podaje informację istotną samą w sobie. "Właściwe organy krajowe nie stwierdziły danych o jego wjeździe na terytorium Republiki Mołdawii" - czytamy w piśmie.
To ustalenie ma znaczenie ze względu na geografię. Naddniestrze nie ma uznanej międzynarodowo granicy zewnętrznej, a przejścia od strony ukraińskiej pozostają zamknięte od 2022 r. W praktyce droga do separatystycznego regionu prowadzi więc przez terytorium kontrolowane przez Kiszyniów.
Mołdawianie nie precyzują jednak, jakiego okresu dotyczy sprawdzenie. Nie wiadomo też, czy objęło ono wjazd pod innym nazwiskiem. W piśmie do warszawskiego sądu Romanowski napisał bowiem, że zgodnie z prawem ma wydany paszport na inną tożsamość - jak twierdzi, na podobnej zasadzie jak świadkowie koronni - aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską.
Szef mołdawskiego Biura Interpolu Vadim Tiron mówił wcześniej PAP, że nie ma przesłanek, by były wiceminister posługiwał się innym dokumentem i że polskie władze o takiej możliwości Kiszyniowa nie informowały.
Najmocniejsze zdanie znalazło się w zakończeniu. "Informacje dotyczące domniemanego przebywania pana Marcina Romanowskiego w regionie naddniestrzańskim należy traktować na tym etapie jako informacje będące w trakcie weryfikacji i nie mogą one być przedstawiane jako fakt ostatecznie potwierdzony przez władze Republiki Mołdawii" - napisała do Wirtualnej Polski Fetco-Cupeț.
Mołdawska policja deklaruje, że pozostaje w stałym kontakcie z polskimi instytucjami - także przez bezpieczne kanały komunikacji i kontakty telefoniczne. Zapewnia, że operacyjna wymiana informacji będzie kontynuowana, a strona polska otrzyma wsparcie w ustaleniach dotyczących poszukiwanego obywatela.
Kiszyniów zapowiada, że jeśli pojawią się kolejne oficjalne informacje, będą mogły zostać przekazane.
Gdzie jest Romanowski?
Pismo do Wirtualnej Polski nosi datę 17 sierpnia - dzień przed wystąpieniem premiera. 18 sierpnia na otwartej dla mediów części posiedzenia rządu Donald Tusk powiedział, że służby innych państw regionu, z którymi Polska współpracuje, potwierdziły, iż Romanowski znajduje się - "na 99 proc." - w Naddniestrzu, w Tyraspolu. Premier dodał, że fakt ten wystarczy za komentarz nie tylko na temat samego polityka, ale i formacji, która z takich ludzi korzystała.
Tego samego dnia Prokuratura Krajowa przekazała sądowi swoje stanowisko. Śledczy uznali, że nie ma żadnych podstaw do wydania listu żelaznego, a to, że Romanowski faktycznie przebywa w deklarowanym przez siebie miejscu, nie zostało dotychczas uprawdopodobnione.
4 sierpnia do warszawskiego sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o list żelazny, który pozwoliłby mu odpowiadać z wolnej stopy. Jak przekazała rzeczniczka sądu ds. karnych sędzia Anna Ptaszek, z treści pisma i ze stempli pocztowych na kopercie wynika, że przesyłkę nadano w Tyraspolu. Sam polityk oświadczył, że tam właśnie przebywa, wskazując konkretny adres. Autentyczność wniosku potwierdził jego obrońca, mec. Bartosz Lewandowski.
Romanowskiemu prokuratura zarzuca m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i nieprawidłowości przy zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Wydano za nim list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania. W grudniu 2024 r. uzyskał azyl polityczny na Węgrzech, ale na początku lipca 2026 r. Budapeszt cofnął mu status uchodźcy i unieważnił dokumenty podróży.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.