Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zabrała głos po dymisji. "Ten rząd stał się rządem marazmu"
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w czwartek na platformie X, że odchodzi z rządu. Ministra funduszy i polityki regionalnej podziękowała za wspólną pracę. Przekazała również, że partię Polska 2050 "pozostawia w rękach jej założyciela". Z ustaleń Onetu wynika, że były dwa powody tej decyzji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pełczyńska-Nałęcz zabiera głos po rezygnacji
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
O swoim odejściu z rządu Pełczyńska-Nałęcz mówiła w piątek w Polsat News. — Patrzę w przyszłość z taką pewnością, że to, co przez te 3 lata się zdarzyło, to są bardzo konkretne zmiany, które beze mnie by się nie zdarzyły — powiedziała była szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej.
— Ten rząd stał się w moim przekonaniu rządem marazmu, a dopiero co próbował przepchnąć bardzo politykierską ustawę — dodała, tłumacząc decyzję o rezygnacji.
Byłą ministrę zapytano też o słowa Donalda Tuska. — Myślałem, że zanim odejdzie, to zadzwoni, chociaż i powie, że znudziła się jej praca — ironizował w czwartek w rozmowie z dziennikarzami premier.
— Ja nie będę się w takie przepychanki wdawać, w takie małe złośliwości — skomentowała Pełczyńska-Nałęcz. Tłumacząc powody swojego odejścia z rządu, wskazywała, że Polska powinna mieć nową strategię rozwojową. — To jest rząd, który dużo zrobił w często sprawnym zarządzaniu, ale nie ma dziś wyznaczonej strategii rozwojowej. Wytrąca taki kompas wartości i ja nie będę do tego dawać twarzy — podkreśliła.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.