The Jerusalem PostNew academic plan expands support for reservist students, career soldiers for 2026-27 school yearPunchEkiti recruits 1,522 health workers for PHCsInquirerUndas 2026: Crowds brave the heat at Manila cemeteriesZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioEgypt IndependentReunited after 1,711 days: Oleshky evacuees return to Ukraine under Melania Trump-brokered ceasefireRTL BoulevardBijna alle opgepakte relschoppers in Den Haag weer op vrije voetenColliderHBO's 9/10 'Downton Abbey' Replacement Officially Makes Major Comeback Ahead of Season 401netFailles PHP : 10 jours après, près de 30 millions de sites et services web toujours vulnérablesSportstarRanji Trophy 2026/27: Delhi, Services desperate for outright win on fresh pitchTagesschau"Gen Z regelt" will Demos fortsetzenWirtualna PolskaUderzyli w drzewo na łuku drogi. Nie żyje 36-letnia kobietaBBC BusinessShops looted as German cost of living protests turn violent
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 1, 2026

Trybunał przejęty. Czy to oznacza, że wybory są już rozstrzygnięte?

Translate

"Nie wolno używać siły. Siła nie może być źródłem prawa w Polsce" - to jedno z pierwszych zdań sobotniego orędzia premiera Donalda Tuska. Wypowiada je człowiek, z którego polecenia policja zajęła gmach Trybunału Konstytucyjnego.

Zajęła, nie wpuszczając do niego prezesa i wiceprezesa tego ciała, przeciw którym gorliwy minister sprawiedliwości wytoczył nagle karne zarzuty - tylko po to żeby, to niedawne słowa premiera, "wysadzić ich z siodła". Za to wpuszczając tam "kierującą Trybunałem" Annę Korwin-Piotrowską, powołaną wbrew prawu, bo nie istnieje ani taka funkcja, ani taka procedura.

Trybunał Konstytucyjny. Nawet antypisowski prof. Matczak się sprzeciwia

Tusk mówił o tym, że prezydent nie może wydawać poleceń sędziom, a niezawisłość sędziowska jest najwyższą wartością. Tymczasem Korwin-Piotrowską instaluje na fotelu minister Żurek, stosując prawo o sądach powszechnych, które nie ma do Trybunału żadnego zastosowania. Czyli przesądzają decyzje władzy wykonawczej. Nawet w antypisowskim prof. Marcinie Matczaku taka wykładnia przepisów wzbudziła sprzeciw jako naruszenie konstytucji, otwiera się w nowym oknie. Prof. Ryszard Piotrowski, niezależny konstytucjonalista, mówi wprost, że dopuszczono się przestępstwa.

Tusk przedstawił swoją narrację: nastąpił atak prezydenta i prawicy na sędziów, on ich tylko broni. To wszystko, co działo się od piątkowego wieczoru, jest przecież jedną wielką przemocą. Siły policyjne ściągnięte pod Trybunał są aż przesadnie duże. Wysławszy je, Tusk opowiada, że ktoś inny atakuje, a on tylko broni. To logika znana z powieści George'a Orwella "Rok 1984". Zamykaniem ludzi do więzień zajmowało się tam... Ministerstwo Miłości.

Oczywiście racje prawne drugiej strony też nie są do końca przejrzyste. Prezydent odmówił de facto przyjęcia ślubowania większości nowych sędziów wybranych przez ten Sejm. W moim przekonaniu nie zadbał o klarowne wyjaśnienie, dlaczego jedni zostali przez niego dopuszczeni do sprawowania funkcji, a inni nie (wyjątkiem jest Maciej Berek, który naprawdę nie ma formalnych kwalifikacji).

Rozumiem, że nie podobało mu się kuglowanie przez obecną sejmową większość terminami wyborów. Zwlekano przez dwa lata z zapełnianiem powstających po starych sędziach wakatów. Tym samym przesuwano niejako ich kadencje. Tym niemniej prezydent stąpa w sensie prawnym po grząskim gruncie. Powstanie w Trybunale nowej większości było nie do uniknięcia. Choć jest absurdalne, że obecna władza nie uznawała tego organu za istniejący, a teraz nagle fundowała nam jego "zmartwychwstanie".

Trybunał Konstytucyjny. Prawo staje się względne, a dowodzi tym wszystkim Berek

We wtorek prawdopodobnie czeka nas kolejne złamanie prawa. Uzurpatorka Korwin-Piotrowska zwołała na ten dzień Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Tylko ono może zawiesić formalnie prezesa Bogdana Święczkowskiego. Ale pomińmy już nawet fakt, że będzie ono złożone w większości z sędziów niezaprzysiężonych. Decyzja o pozbawieniu prezesa (i jak rozumiem - wiceprezesa) immunitetu może zostać podjęta tylko przy obecności dwóch trzecich członków TK. To 10 osób. Nowych sędziów jest ośmiu. Cała siódemka starych sędziów zapowiedziała, że w Zgromadzeniu udziału nie weźmie. Ewentualne decyzje o odebraniu immunitetów będą więc nielegalne.

Do czego ta władza zdążyła nas już przyzwyczaić. Obchodzi ona ustawy. Zmienia je rozporządzeniami. Stosuje prawo, "tak jak je rozumie". To, co robi teraz z Trybunałem, to dalszy ciąg tej metody. Naprawianie "pisowskich nadużyć" prowadzi do rujnowania porządku prawnego. Prawo staje się czymś względnym, gumowym, podatnym na manipulacje. Konkretna jest tylko siła, która temu towarzyszy. Racje prawne są zastępowane kordonami policji.

W swoim orędziu Tusk wypowiedział się przeciw resetowi konstytucyjnemu. Jego zdaniem PiS "ukradł" Trybunał, więc on nie będzie się teraz dzielił z nim tym, co ukradzione. Chce odzyskać to coś w całości. Czy to oznacza w praktyce, że ósemka sędziów (na wymaganą piętnastkę) stworzy "odnowiony" Trybunał? Ci ludzie, przedstawiani jako niezależni, zachowują się jak karny oddział wojska wykonujący rządowe dyspozycje. Są przeważnie aktywistami upolitycznionych prawniczych stowarzyszeń, można ich z powiedzeniem uznać za polityków. Dowodzi tym wojskiem Berek, do wczoraj minister.

Nie będzie resetu

Mają rację ci politycy, którzy powtarzają, że jedyną receptą byłyby rozmowy wszystkich sił politycznych i jakiś rodzaj nowego kontraktu. Zmierzający do wyboru całkiem nowego Trybunału. Tusk woli przejąć to, co jest i użyć do swoich celów.

Oczywiście wybór całkiem nowych sędziów TK większością dwóch trzecich, za czym są Konfederacja, Rozwój Plus, PSL i Polska 2050, to rodzaj utopii. Bo czy znaleźliby się prawnicy odpowiadający głównym siłom politycznym? Ale możemy się zwolnić od roztrząsania tego. Nie chce takiego kompromisu ani KO z Lewicą, ani PiS.

Pisałem wiele razy, że tak przejęty Trybunał nie zyska autorytetu. A za rok, jeśli prawica zdobędzie władzę, TK zostanie znowu wyczyszczony z "nieprawnie powołanych" sędziów. Warto jednak wykonać prostszą operację myślową. Jeśli Tusk z Czarzastym i Berkiem wdali się w awanturę grożącą wieloletnim więzieniem za atak na konstytucyjny organ, to znaczy, że są pewni kolejnych wyborów. Oni po prostu wiedzą, że je wygrają, pomimo rekordowej niepopularności ich rządu. Czy to jest jeszcze liberalna demokracja?

Padają skojarzenia z dawną dyktaturą PZPR, ze stanem wojennym. To jednak skojarzenia dotyczące formy. Zasadnicza analogia powinna być inna. Partie liberalno-lewicowego mainstreamu zamierzają za wszelką cenę nie dopuścić do zwycięstwa eurosceptycznej alt-prawicy. W imię "obrony demokracji" zawieszają ją na kołku - nie tylko w Polsce, w wielu krajach europejskich.

Temu służy wprowadzanie cenzury internetu czy karanie za "mowę nienawiści". Temu też służy to obecne otoczenie budynku Trybunału kordonami funkcjonariuszy w kaskach, podstępne, bo wybrano piątkowy wieczór tuż przed ważnym dla nas świętem. Peszy to nawet niektórych prorządowych prawników (Matczak). Ale cóż, pewnie się w końcu przyzwyczają. Czy przyzwyczają się Polacy? Kiedy spostrzegą, czemu to służy, może być za późno.

"Polityczny WF": Parzący ziemniak. Opozycja niekoniecznie chce rządzić od 2027INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.