Pokaz mody w ministerstwie rolnictwa. Kto pilnował dostępu do dokumentów?
Zdjęcia i filmy z wieczornej imprezy, która we wtorek odbyła się w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, pojawiły się w mediach społecznościowych. Publikują je nie tylko dziennikarze, ale też celebryci. Wielu z nich było bowiem uczestnikami pokazu mody, który w gmachu ministerstwa zorganizował duet polskich projektantów Marcin Paprocki i Mariusz Brzozowski.
Zdaniem prawicowych polityków oraz tysięcy internautów organizacja prywatnej imprezy w państwowym gmachu jest czymś niepoważnym. Pojawiają się też głosy, że wpuszczenie nocną porą setek niesprawdzonych osób do gmachu ministerstwa może nieść za sobą zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Takie obawy w rozmowie z TV Republika wyraził m.in. były poseł PSL Władysław Serafin. "Hulanki, swawole, całe piętra pozajmowane. A gdzie bezpieczeństwo dokumentów? Gdzie bezpieczeństwo budynku? Przecież tam nikt nie jest kontrolowany. Może umieścić gdziekolwiek ładunki wybuchowe?" – pytał były partyjny kolega ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.
Ministerstwo znalazło sposób na dodatkowy zarobek i promocję?
Na tak stawiane zarzuty Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi odpowiedziało w środę w oświadczeniu zamieszczonym na stronie resortu. Czytamy w nim, że minister Stefan Krajewski nie brał udziału w pokazie mody, ale wydał zgodę na wynajęcie powierzchni w budynku resortu, który przez swoją "monumentalną architekturę" jest "ciekawym miejscem do organizowania różnych wydarzeń kulturalnych".
"Gmach ministerstwa przy ulicy Wspólnej, a w szczególności monumentalna, zabytkowa kolumnada dwurzędowa, wybudowana wraz z gmachem w latach 1951–1955, według projektu Jerzego Grabowskiego, Stanisława Jankowskiego i Jana Knothe, to jeden z najbardziej unikalnych i cenionych obiektów architektonicznych w Warszawie. Z tego względu regularnie budzi zainteresowanie twórców, filmowców czy fotografów. Udostępnianie tego typu przestrzeni na zasadach komercyjnych jest powszechną i w pełni przejrzystą praktyką racjonalnego zarządzania mieniem państwowym – dokładnie tak samo, jak miało to miejsce np. w 2017 r. w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta czy w 2023 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie, gdzie ta sama polska marka projektantów organizowała swoje wcześniejsze pokazy" – czytamy w oświadczeniu MRiRW.
Zdaniem pracowników biura prasowego resortu, w pokaz mody nie byli zaangażowani pracownicy merytoryczni ministerstwa, którzy realizują swoje codzienne, ustawowe obowiązki na rzecz polskiej wsi. Na realizację wydarzenia "nie wydano środków z budżetu państwa ani z funduszy promocji". Pokaz był zorganizowany w gmachu ministerstwa przy ul. Wspólnej po tym, jak firma go organizująca wynajęła te wnętrza. Dochód z najmu trafił do Skarbu Państwa.
Rzecznicy Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi przekonują, że sam polityk PSL-u wynegocjował z osobami, którym wynajął budynek "zobowiązanie do sfinansowania i zorganizowania na własny koszt strefy prezentacji oraz promocji polskiej żywności wysokiej jakości".
Dzięki temu wydarzenie z udziałem czołowych polskich twórców, przedstawicieli kultury, mediów oraz osób kształtujących trendy stało się skutecznym i bezkosztowym dla podatnika narzędziem promującym rodzime produkty rolno-spożywcze takie jak polskie jabłka, sery czy miody. W dobie rosnącej konkurencji nowoczesny patriotyzm gospodarczy polega właśnie na wykorzystywaniu każdej okazji biznesowej do budowania prestiżu polskich marek – zarówno rodzimej myśli projektowej, jak i przede wszystkim polskiego rolnictwa i przetwórstwa.
czytamy w oświadczeniu MRiRW
Wiele pytań dalej pozostaje bez odpowiedzi
Biuro prasowe ministerstwa twierdzi, że atak na imprezę to internetowa nagonka. "Resort działał zgodnie z zasadami prawa, z zachowaniem pełnej transparentności oraz z poszanowaniem środków publicznych, łącząc zysk finansowy z realną korzyścią wizerunkową dla polskiej żywności".
Resort rolnictwa chwali się więc "zyskami", jakie wypracował za wynajem swojego gmachu, ale jak na razie ukrywa, o jakie dokładnie kwoty chodzi.
Wirtualna Polska dziś rano zadała rzeczniczce prasowej ministra Krajewskiego – Iwonie Pacholskiej – pytania o szczegóły związane z organizacją modowej imprezy w budynku ministerstwa. Chcieliśmy się dowiedzieć, ile dokładnie pieniędzy resort zarobił za wynajem. Pytaliśmy też o ważne kwestie bezpieczeństwa.
Fakt, że nocą po gmachu ważnej rządowej instytucji chodzą obcy ludzie, wywołuje pytania o bezpieczeństwo państwowych dokumentów. Rzeczniczkę MRiRW zapytaliśmy też o to, czy we wtorek wieczorem wyższe piętra resortu (te, na których nie odbywał się pokaz) były jakoś mocniej niż normalnie ochraniane przed dostaniem się tam nieuprawnionych osób, a jeśli tak, to ile ta wzmocniona ochrona kosztowała i kto za nią zapłacił.
Pytania są zasadne, bo w mediach społecznościowych krążą już filmy, na których widać, że obsługa pokazu chodziła po korytarzach resortu, a część z nich zamieniono na przebieralnie, stanowiska dla fryzjerów czy makijażystów.
Odpowiedzi z resortu na razie nie nadeszły. – Naszym zdaniem oświadczenie, jakie daliśmy mediom, jest wystarczające i wszystko wyjaśnia – mówi Iwona Pacholska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.