Groźny incydent na torach. Jest pierwsza reakcja Donalda Tuska
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nie doszło do wykolejenia składów. Żaden z maszynistów nie został ranny. Ruch kolejowy na trasie Dęblin-Łuków był w tym miejscu wstrzymany przez kilka godzin. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie incydentu.
Donald Tusk o incydencie w Jedlance. "Nie wygląda na profesjonalną akcję"
Premier powiedział w rozmowie z Polsat News, że tuż po zdarzeniu otrzymał o nim informację. — W każdej takiej sytuacji badamy bardzo dokładnie, czy istnieje podejrzenie sabotażu czy głupoty ludzkiej, bo czasami tak bywa. Będziemy informowali o tym zdarzeniu — zapewnił.
Jak przekazał, pierwsze raporty "nie są szczególnie alarmujące, bo nie wygląda to na jakąś bardzo profesjonalną akcję". — Nie lekceważymy żadnego takiego zdarzenia, tym bardziej że znowu może dojść do dramatu — dodał.
Niebezpieczne zdarzenie na torach. Są pierwsze informacje od prokuratury
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak powiedział PAP, że śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu kolejowym. Sprecyzował, że rozłożone na torach w obu kierunkach betonowe bloki pochodziły z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej.
— Po wstępnych ustaleniach wykluczono, aby był to jakiś element działań terrorystycznych. Nie ujawniono obecności żadnych materiałów wybuchowych. Najprawdopodobniej mamy do czynienia z wybrykiem chuligańskim. Podobne zdarzenia w przeszłości odnotowywała w tym miejscu policja — wyjaśnił rzecznik.
W związku z podejrzeniem naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej poinformowano m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za spowodowanie katastrofy w komunikacji grozi do 10 lat więzienia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.