Wiceminister o nastrojach w Polsce 2050 po odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz. "Początek nowego etapu"
Andrzej Szeptycki pytany o decyzję Pełczyńskiej-Nałęcz, która odeszła z rządu, odpowiedział, że była ona dla niego "smutnym zaskoczeniem". — Myślę, że tego typu decyzji nie powinno się podejmować samemu, bez konsultacji — stwierdził.
Wiceminister negatywnie ocenił również sposób, w jaki Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła swoją decyzję. Była ministra poinformowała o niej we wpisie na portalu X.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Dopytywany przez Joannę Górską o to, czy członkowie Polski 2050 odczuli "spokój i ulgę" po decyzji Pełczyńskiej-Nałęcz i odnosząc się do doniesień o kłótniach współpracowników z byłą ministrą, odpowiedział: — Ja akurat z panią minister nigdy się nie kłóciłem, natomiast zaczynamy nowy etap. Na pewno między panią minister i panem marszałkiem Hołownią nie układało się ostatnio najlepiej (...). Jeśli chodzi o kwestię przywództwa w naszym ugrupowaniu, sytuacja jest jasna i jednoznaczna. W tym sensie, jeżeli można mówić o uldze, jest łatwiej, natomiast raz jeszcze: jest to początek nowego etapu — stwierdził.
Wiceminister o taśmach Pełczyńskiej-Nałęcz
Odnosząc się do taśm, które opublikowała wPolsce24, w których Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówi, że Szymon Hołownia umawiał się z Donaldem Tuskiem za jej plecami, wiceminister odpowiedział: — Nie byłem na tym spotkaniu, nie wiem kiedy i jak przebiegało. Natomiast wydaje mi się, że rozmowy w gronie koalicyjnym, czy to przywódców koalicji, czy to członków, parlamentarzystów koalicji są rzeczą zupełnie normalną — podsumował.
Polska 2050 wyjdzie z rządu?
Wiceminister był również pytany o przyszłość Polski 2050 w koalicji rządzącej i o słowa Szymona Hołowni, który zagroził odejściem ugrupowania z rządu po tym, jak Donald Tusk poinformował, że na stanowisko, z którego zrezygnowała Pełczyńska-Nałęcz, ma dwie kandydatki. — Na razie jesteśmy częścią koalicji 15 października.
Odnosząc się bezpośrednio do słów Szymona Hołowni wypowiedzianych podczas konferencji w zeszłym tygodniu, który stwierdził: "Jeżeli ma nas w tym rządzie nie być albo jeżeli w tym rządzie ma ktoś z nami nie uzgadniać rzeczy oczywistych, to będę rekomendować członkom rządu z naszego ugrupowania, żebyśmy nie sankcjonowali fikcji, tylko się z tego rządu wycofali", wiceminister zwrócił uwagę na dwie kwestie.
— Po pierwsze myślę, że jedną z różnic dzielących panią minister Pełczyńską-Nałęcz od większości koalicjantów, myślę, że to jest sprawa, z którą i ja się z nią nie do końca zgadzam, to jest taka całkowita krytyka podziału polskiej sceny politycznej, tak zwanego duopolu — powiedział, zaznaczając, że dla niego duopol jest rzeczą negatywną. — Natomiast jednocześnie, dla mnie nie ulega wątpliwości zwłaszcza po wyborach w 2023 r., że w tej chwili jedna z tych stron jest zdecydowanie bardziej groźna dla Polski (...) i to wymusza potrzebę spoistości tego obozu demokratycznego, to jest jedna rzecz — wyjaśnił.
— Druga rzecz jest taka, że oczywiście, jesteśmy koalicją i w ramach koalicji każdy z uczestników ma swoje propozycje, ma swoje interesy i w związku z tym (...) pod rządami koalicyjnymi, dyskusje, pewnego rodzaju napięcia są rzeczą częstą, żeby nie powiedzieć niezbędną. Chodzi o to, żeby one nie przekraczały pewnych granic, to znaczy, żeby ta koalicja nadal pracowała na rzecz Polski.
Hołownia wejdzie do rządu? Wiceminister nie mówi wprost
Joanna Górska zapytała Andrzeja Szeptyckiego również o to, czy Szymon Hołownia wejdzie do rządu. Wiceminister unikał odpowiedzi na to pytanie. — Ja jestem podwładnym i pana premiera i w sensie politycznym zarządu partii i nie chcę się za nich w tej sprawie wypowiadać — powiedział w programie "Onet Rano.".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.