PunchEKSU appoints new registrarוואלהמשמר החופים הסיני: מזהירים את הפיליפינים להפסיק לאלתר את "הפעולות הפרובוקטיביות"The Jerusalem PostNAZA, the money trail, and what the film leaves out about October 7 - opinionESPNTransfer rumors, news: Real Madrid, Barcelona track Man City-bound USMNT star SullivanInquirerRidon says trial remarks meant to explain, not influence impeach courtDaily MaverickFRENCH LETTER: All I Know… Thoughts on travel, book tours and school visitsInquirer EntertainmentNawat Itsaragrisil’s Miss Universe license agreement in jeopardyCNN TürkİTALYA'DA TÜRK TIR'INA BASKIN! Silahlı saldırganlar şoförü darbettiThe Straits Times7 weeks’ jail for ex-executive director of madrasah who misappropriated over $68k of its moneyCNN بالعربيةمعايير ثلاثة تحدد الفائز بالكرة الذهبية.. فكيف تبدو حظوظ ميسي ومبابي ويامال والبقية؟سكاي نيوز عربيةالعربية في العصر الرقمي.. قيمة اقتصادية تعزز الهوية والإبداعWirtualna PolskaRepublika w służbie Krala; Urban ogłosił powołania do kadry [SKRÓT PORANKA]
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

"The Spectator": Niewygodna prawda o pożarach

Translate

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny "The Spectator", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.

Bordeaux i Madrytowi grożą płomienie. Na Sycylii podpalacz przywiązał płonące szmaty do ogonów kotów, by rozprzestrzeniać ogień. W Wielkiej Brytanii parki narodowe Cairngorms i Peak District stoją w ogniu. Zieloni mówią, że to klimatyczny armagedon. Gdybyśmy tylko zbudowali więcej farm wiatrowych i jedli mniej krów, nic z tych rzeczy by się nie wydarzyło.

Gorące i suche okresy bez dwóch zdań sprawiają, że pożary są bardziej prawdopodobne, jednak na złość tym, którzy winą za to obarczają zmianę klimatu, pożary na świecie występują... coraz rzadziej. Obszar pochłaniany przez płomienie stabilnie się zmniejsza od 2000 roku - wynika z danych satelitów NASA, a w ciągu stulecia zmniejszył się o niemal połowę.

Wielkie pożary z 1871 roku w Wisconsin i Michigan spaliły ponad milion hektarów ziemi, choć świat był chłodniejszy.

Wyjątkowo spokojny rok

Nie tylko ten trend jest zaskakujący. Trudno w to uwierzyć, ale obecny rok jest wyjątkowo spokojny, jak chodzi o pożary. Tak spokojny, że bije wszelkie dotychczasowe rekordy braku pożarów, nawet w Europie.

Jeśli mi nie wierzycie, sprawdźcie dane z Global Wildfire Information System (GWIS). W tym roku spłonęło 106 mln hektarów na całym świecie (dane na koniec lipca - przyp. Interia). To najmniej od początku zbierania danych w 2012 roku. W Europie spłonęło zaledwie 3,6 mln hektarów - mniej niż połowa średniej za taki okres. To niewielkie pocieszenie dla ludzi, którzy musieli opuścić swoje domy we Francji, ale taka jest prawda.

Intensywny pożar trawiący zbocze wzgórza, gęsty dym i płomienie rozświetlające ciemność nocy.

Pożar w Ynysfeio Forest w WaliiRyan HiscottGetty Images


Prawdziwy problem jest taki, że zmiana klimatu stała się wygodną wymówką dla polityków, którzy nie byli w stanie podjąć środków zapobiegającym pożarom. Mogą jedynie wzruszać ramionami i mówić: to globalne ocieplenie, czyż nie? Od dekad wiadomo, że w środowiskach narażonych na pożary długotrwały ich brak zwiększa ryzyko większych pożarów. Dlatego też zapobieganie gromadzeniu się materiału łatwopalnego poprzez kontrolowane wypalanie jest najważniejszym czynnikiem profilaktycznym.

Bezkompromisowy film dokumentalny "Hotshot" z 2023 roku kalifornijskiego twórcy Gabriela Manna pokazuje dokładnie, jak procedury sprawiły, że dzisiejsze pożary są trudniejsze do opanowania. Mann nie ma cierpliwości dla tych, którzy wykorzystują zmianę klimatu jako alibi.

- Mówią ci, że niebo się wali i to wszystko wina naszego współczesnego beznadziejnego klimatu. Kiedy jednak klimat nie był beznadziejny? - pyta.

Władze ograniczają kontrolowane wypalanie. To błąd

W Wielkiej Brytanii rząd konsekwentnie i nieustannie domaga się ograniczenia "łagodnego" wypalania - czyli kontrolowanych pożarów o niskiej intensywności w okresie zimowym na wrzosowiskach, które stanowią najbardziej podatne na pożary siedlisko w kraju.

Takie pożary były wykorzystywane przez rolników i łowczych przez pokolenia w celu tworzenia mozaiki krótkich i długich wrzosów. Dzięki temu owce i cietrzewie mogą się żywić młodymi wrzosami, a rzadkie gatunki ptaków takie jak siewka złota i kulik wielki mają ogromne tereny do gniazdowania. Jeśli zrobi się to zimą, można spalić różne gatunki wrzosów, nie naruszając przy tym mchu pod spodem. Zademonstrowano to na znanym nagraniu, na którym łowczy kładzie batonik Mars w mchu, a następnie rozpala nad nim potężny ogień. Później wyciąga nieuszkodzony i niestopiony batonik, otwiera go i zjada.

Agencja rządowa Natural England twierdzi, że łagodne wypalanie szkodzi środowisku. Naukowcy z Uniwersytetu w Yorku uważają wręcz przeciwnie. Twierdzą, że sprzyja to rozwojowi mchu torfowca i innych gatunków, poprzez dopuszczenie do nich światła. Obie strony zgadzają się jednak, że łagodne wypalanie może znacząco zmniejszyć ryzyko niszczycielskich pożarów, które przenikają przez warstwę mchu aż do torfu. Przycinanie wrzosów jest mniej efektywne, ale lepsze to niż nic.

Strażak niesie zwinięty wąż na spalonej, pokrytej popiołem ziemi, otoczony resztkami pogorzeliska i suchą roślinnością.

Strażak na miejscu pożaru w Tintwistle MoorRyan JenkinsonGetty Images


Mimo to Natural England zabroniło całkowicie wypalania wrzosów na głębokich torfowiskach i forsuje jeszcze większe ograniczenia również na innych terenach, albo przynajmniej nałożenie na taką działalność skomplikowanego wymogu otrzymania pozwolenia. Efekt? Na wrzosowiskach jest coraz więcej materiału palnego, zwłaszcza w miejscach, gdzie wrzosy sięgają do pasa.

Narodowa Rada Dowódców Straży Pożarnej ostrzegała w ubiegłym roku, że takie ograniczenia w zarządzaniu wrzosami doprowadzą do zwiększenia "zagrożenia pożarami dla ludzi".

Rządy i aktywiści pogłębiają problem, zamiast z nim walczyć

Ciała takie jak Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (RSPB) czy National Trust, w przeciwieństwie do prywatnych właścicieli, odmawiają wypalania i są niechętne wypasaniu zwierząt na wrzosowiskach, dołączając do kultu "zadziczania". Ze wsparciem rządu planują zmniejszać ryzyko pożarów poprzez "nawilżanie" wrzosowisk nieszczelnymi tamami, które mają zatrzymywać wodę deszczową. Takie podejście jest jednak bezużyteczne w przypadku suszy.

Przykład: pożar w miejscowości Tintwistle w Peak District rozprzestrzenił się z dzikiego obozowiska w lesie na wrzosowisko należące do firmy wodociągowej United Utilities i zarządzane przez Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Wrzosowisko było mocno "nawilżane", a mimo to zapłonęło jak pochodnia, a ogień rozprzestrzenił się, spowijając Manchester w dymie i wypalając głęboko położony torf. Został opanowany dopiero, gdy lokalni łowczy i straż pożarna hrabstwa Wielki Manchester użyły dwóch koparek i buldożera do stworzenia pasa przeciwpożarowego na północno-zachodniej flance pożaru w pobliżu nieruchomości Stalybridge.

Natural England tak szybko oskarża właścicieli ziemskich i łowczych za nawet nieumyślne złamanie przepisów dotyczących zarządzania środowiskiem, że obawiali się oni, iż mogą zostać za to ukarani.

Richard Bailey, koordynator w Peak District Moorland Group, szacuje, że walka z pożarami przez łowczych kosztowałaby podatników miliony funtów, gdyby prowadzili ją strażacy. Wiele długich, gorących, ciężkich dni i nocy sprawiło, że łowczy i ich rodziny żyli w ciągłym napięciu. Sytuację nieco złagodziły hojne dostawy żywności od klubu krykietowego Micklehurst.

Możecie sobie wyobrazić, jak trudno pracuje się na rzecz ochrony terenów zarządzanych przez organizacje, które same zwiększają ryzyko pożarowe.

Wzgórze porośnięte roślinnością trawioną przez płomienie oraz gęsty dym, a wśród nich grupa osób próbujących ugasić pożar.

Pożar w New Tredegar w Wielkiej BrytaniiHuw FaircloughGetty Images


Pobliski pożar w Dovestone również wybuchł na terenie zarządzanym przez Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków po tym, jak mężczyzna utonął w lokalnym zbiorniku retencyjnym, a jego przyjaciele postanowili uczcić jego pamięć fajerwerkami.

Pożar w Cairngorms również wybuchł na terenie, którego właścicielem jest RSPB w Abernethy.

Lokalni mieszkańcy doskonale dostrzegają ironię, że ci sami ludzie, którzy mówią nam, że zmiana klimatu jest kryzysem egzystencjalnym, jednocześnie zmuszają nas do wykorzystania jedynego narzędzia, które pomaga ograniczyć problem. Jeśli uważacie, że zmiana klimatu jest ogromnym zagrożeniem, to dlaczego wprowadzacie polityki, które zwiększają ilość materiału palnego?

Pożar w North York Moors z ubiegłego roku zniszczył 2,5 tys. hektarów wrzosowisk, tląc się przez ponad miesiąc w torfie i uwalniając ogromne ilości dwutlenku węgla. Mimo to minister z Departamentu Środowiska, Żywności i Wsi (DEFRA) nie pojawił się na miejscu. Walka z tymi pożarami nie jest jego odpowiedzialnością, więc czemu ma się tym przejmować - mówi Jamie Blackett, założyciel Ground Cry, nowej organizacji walczącej o gniazdujące na ziemi ptaki, takie jak kuliki.

Wszyscy wiedzieli, nikt nic nie zrobił

Władze wiedzą, że ich polityki zwiększają ryzyko pożarowe. Oto co Park Narodowy Cairngorm mówi w swoim Zintegrowanym Planie Zarządzania Ryzykiem Pożarowym na temat planów zwiększenia liczby krzewów i innych roślin poprzez zmniejszenie populacji jeleni i ograniczenie wypalania: "Te środowiska będą potrzebować wielu lat do wykształcenia się i w tym czasie ilość materiału palnego się zwiększy, a w związku z tym zwiększy się też potrzeba ograniczania ryzyka pożarowego". Wiedzieli więc, że ryzyko się zwiększa. Niewiele z tym jednak zrobili.

John Kirk, członek zarządu Parku Narodowego Cairngorms powiedział w rozmowie z "Strathspey Herald": - Wszyscy są wściekli… w całym lesie Abernethy brakuje pasów przeciwpożarowych.

- Szkocja ma jasny plan zarządzania nadmierną wegetacją, ale w Anglii władze mają obsesję na punkcie zadziczania i ograniczania wszystkich zdroworozsądkowych metod zmniejszania ilości materiału palnego - mówi Andrew Gliruth, prezes Stowarzyszenia na rzecz Wrzosowisk.

W maju przed suszą Gilruth napisał do posłów reprezentujących "wrzosowe" okręgi list, w którym wskazał, że w ciągu ostatnich siedmiu lat liczba strażaków zmniejszyła się o jedną czwartą, a zwalczanie pożarów spoczywa w dużej mierze na pojazdach, cysternach z wodą i innym sprzęcie łowczych.

Jednak zakaz wypalania wrzosów sprawia, że coraz mniej zarządców ma potrzebę posiadania takiego sprzętu. Gilruth uważa, że odmowa Departamentu Środowiska, Żywności i Wsi, by zmienić politykę dotyczącą wypalania wrzosów była lekkomyślna.

Niestety miał rację. Podobnie jak ja. W tej samej gazecie ostrzegałem w ubiegłym roku, że polityka rządu zwiększa ryzyko pożarów wrzosowisk. Nie mam przyjemności z mówienia tego, ale: "a nie mówiłem?".

Tekst przetłumaczony z "The Spectator".

Autor: Matt Ridley

Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz

Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji.

"Polityczny WF": Nowa zagrywka Tuska. Tak chce zgrillować prawicęINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.