The Jerusalem PostSheffi Paz, prominent Tel Aviv anti-illegal immigration activist, dies at 74PunchWorld leaders celebrate Lula’s re-election in BrazilEl ComercioEN VIVO | Lula gana las elecciones presidenciales en Brasil tras una remontada inédita ante Flávio BolsonaroDaily MaverickVenezuela opposition leader Machado returns home after fraught year awayBollywood HungamaAnupam Kher to play Sunil Munshi’s father in Swedish-Belgian film Out of Fashion, directed by Jens JonssonZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFSCMP ChinaWhy China’s new estimate on Greenland ice loss speed is 55% lower than America’sTagesschauMarktbericht: Gesunkene Kurse locken Schnäppchenjäger anSRF NewsEbola-Virus – An Ebola erkrankte Schweizerin wird in die Schweiz gebrachtMyJoyOnlineGhana is restoring nature, but is nature recovering?Wirtualna Polska"Nie będę z siebie robił anioła". Nawrocki o konflikcie z TuskiemESPNTransfer rumors, news: Man United eye Branthwaite amid defensive rebuild
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 26, 2026

Mieszkańcy Łaz i Magdalenki przeciwko halom produkcyjnym. „To droga do katastrofy!”

Translate

Projektowany przez gminę Lesznowola plan ogólny przewiduje przeznaczenie około 200 hektarów pod zabudowę przemysłową i magazynową. To obszar, który dziś w dużej części stanowią spokojne osiedla domów jednorodzinnych i tereny zielone. Mieszkańcy są zaniepokojeni tak znaczącą zmianą przeznaczenia gruntów.

Skala jest przerażająca, bo mówimy o obszarze około 200 hektarów – alarmuje jedna z mieszkanek. W tym wielu hektarów, które są terenami mieszkaniowymi w planie zagospodarowania przestrzennego, a obecnie w planie ogólnym są wrzucone do przemysłówki, pod którą może się kryć kompostownia, wysypisko śmieci, złomowisko, różnego rodzaju przetwórstwo, które będzie niekorzystnie wpływało nie tylko na mieszkańców Magdalenki i Łaz, ale też sąsiednich miejscowości - dodaje.

Jednym z głównych argumentów przeciwko inwestycji jest perspektywa znaczącego wzrostu ruchu samochodów ciężarowych. Planowana infrastruktura drogowa, łącząca aleję Krakowską z trasami S7 i S2, może sprawić, że przez okolicę codziennie przejeżdżać będą dziesiątki tysięcy tirów.

Liczba tirów, które wjadą na nasze drogi, będzie porażająca – podkreśla mieszkanka. Mówimy o dziesiątkach tysięcy tirów dziennie, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Na naszym terenie już powstały hale firmy Hillwood, które zajmują obecnie ponad pięć hektarów. W planach jest kolejnych 25 hektarów samych hal i mieszkańcy są tą perspektywą przerażeni - dodaje.

Brak transparentności i analiz

Mieszkańcy zarzucają władzom gminy brak przejrzystości i rzetelnych analiz dotyczących skutków planowanej inwestycji. Twierdzą, że nie przedstawiono żadnych wyliczeń dotyczących szacowanych przychodów z hal, kosztów ewentualnych odszkodowań czy wpływu na środowisko.

Straszy się nas, że jeżeli zachowamy funkcję mieszkaniową gruntów, które w tej chwili są przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną i wielorodzinną, to będziemy mieli tutaj około 35 tysięcy mieszkańców. Natomiast nie jest to poparte żadnymi analizami, żadnymi niezależnymi wyliczeniami – mówi jeden z mieszkańców.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku pytań o wpływ inwestycji na środowisko. Kiedy prosimy wójta czy wicewójta o podanie analiz dotyczących hałasu, liczby tirów, smogu, zanieczyszczeń powietrza, zagrożenia ze względu pożarowego, również nie otrzymujemy żadnych analiz, żadnych wyników – tłumaczy kolejna mieszkanka.

Propozycja kompromisu nie do przyjęcia

Władze gminy zapewniają, że na stole leży kompromisowe rozwiązanie, ograniczające teren pod zabudowę przemysłową. Jednak mieszkańcy nie widzą w tym kompromisu – ich zdaniem strategiczne grunty zostały przeznaczone pod usługi i przemysł wyłącznie z powodu nacisków inwestorów.

O jakim kompromisie my tutaj w tej chwili mówimy, jeżeli strategiczne grunty w naszej gminie, a dokładnie w miejscowości Łazy, zostały całkowicie pominięte i przeznaczone pod usługi. Co to za kompromis, skoro od 2021 roku gmina cały czas lobbuje za przeznaczeniem terenów mieszkaniowych na tereny usługowe na tym terenie tylko dlatego, że pojawiło się dwóch inwestorów, którzy zawiązali spółkę i bardzo by chcieli na swoich terenach mieszkaniowych wybudować halę – podkreślają mieszkańcy.

Lokalna społeczność wskazuje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przeznaczenie spornych terenów pod zabudowę jednorodzinną, ekstensywną, na wzór sąsiedniej Magdalenki. Proponują ograniczenie intensywności zabudowy, co miałoby pozwolić na stopniowy, kontrolowany rozwój i napływ nowych mieszkańców bez gwałtownej urbanizacji.

Przy takim planie przybędzie nie więcej niż 3 tysiące nowych mieszkańców w okresie rozłożonym na 10-15 lat, w którym sukcesywnie będą przybywały nowe domy. Tymczasem gmina proponuje w otulinie lasu możliwość zabudowy o intensywności 1.2 – na działce 1000 m kw. można zbudować dom o powierzchni 1200 k kw. – to jest droga do katastrofy! – ostrzega jeden z mieszkańców Łaz.

Wątpliwe korzyści dla budżetu gminy

Mieszkańcy podkreślają, że spodziewane wpływy z podatków od hal przemysłowych są niewspółmiernie niskie w stosunku do potencjalnych strat społecznych i środowiskowych. Szacujemy, że z dwóch nowych hal będzie przychód roczny około miliona do półtora miliona złotych. Przy ponad 500 milionach budżetu gminy to ułamkowe wartości, a te hale zrujnują okolicę na dziesięciolecia, obniżą ceny gruntów i wartość nieruchomości. Nikt nie będzie chciał mieszkać w bliskości hali przemysłowej albo logistycznej – argumentuje jeden z mieszkańców.

Według mieszkańców proponowany plan nie spełnia podstawowych standardów urbanistycznych. Pozostawione są dwie wyspy osiedli mieszkaniowych otoczonych całkowicie usługami i przemysłem. Nie ma żadnych buforów oddzielenia zielenią, żadnych stref umożliwiających komfortowe życie w tym miejscu. Taka wizja jest niedopuszczalna! – alarmuje jedna z mieszkanek.

Gotowi do walki o swoje tereny

Mieszkańcy Łaz i Magdalenki zapowiadają, że nie ustąpią i wykorzystają wszystkie dostępne środki prawne, by powstrzymać budowę hal. Niestety, mamy poczucie, że decyzja już została podjęta za naszymi plecami, ale my się nie poddamy i będziemy walczyć o tereny, które kochamy. Dla nich się tutaj sprowadziliśmy, dbamy o nie i nie pozwolimy ich zniszczyć – deklarują.

Wskazują też alternatywne lokalizacje dla inwestycji, gdzie istnieje odpowiednia infrastruktura i brak bliskiego sąsiedztwa domów mieszkalnych. Od kilku lat jest tu nowa droga wylotowa na Kraków, S7, wzdłuż w ogóle niezagospodarowana. Tam jest wszystko, infrastruktura przygotowana. To olbrzymie tereny, gdyby tam postawić hale, to nawet sąsiadom wyciszyłyby drogę. Dlaczego tam się nie buduje? – pytają.

Społeczność Łaz i Magdalenki jest zdeterminowana, by bronić swojego prawa do spokojnego życia w otoczeniu zieleni. Zapowiadają, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będą dochodzić swoich racji przed wojewodą i sądami administracyjnymi.

Nie ustąpimy do końca, wykorzystamy wszystkie ścieżki prawne – zapowiada jeden z mieszkańców.

Stanowisko Urzędu Gminy Lesznowola

Urząd Gminy Lesznowola zapewnia w rozmowie z naszą dziennikarką, że decyzja o budowie hal nie zapadła. Nadal nie ma planu ogólnego, który może zostać uchwalony pod koniec 2026 albo na początku 2027 roku. Poza tym - jak tłumaczy nam pierwszy zastępca wójta gminy Lesznowola - to nie inwestorzy decydują, jak ów plan będzie wyglądał. 

Jeśli prywatna firma ogłasza, że coś będzie robić i sprzedaje miejsca, to jest sprawa oczywiście tej prywatnej firmy, natomiast nie ma to żadnego przełożenia na planowanie przestrzenne – mówi RMF FM Marcin Szost. W ramach dotychczasowych konsultacji i wielokrotnych spotkań z mieszkańcami Magdalenki i Łaz myślę, że mamy wypracowane rozwiązanie kompromisowe, które istotnie ogranicza zabudowę magazynową - dodaje samorządowiec. 

Kompromis ma polegać na przeznaczeniu pod zabudowę gospodarczą części obszaru, która miała mieć takie przeznaczenie wcześniej. Natomiast budzący największe obawy obszar, położony najbliżej lasu magdaleńskiego, niedaleko zabudowy, jeśli radni podejmą taką decyzję, zostanie przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną z częścią usługową na potrzeby mieszkańców.

Zdaniem zarządzających gminą, nie ma mowy, żeby w tym rejonie powstała zabudowa wielorodzinna.

Nasza infrastruktura nie jest przygotowana na tak duży napływ mieszkańców – mówi wicewójt Szost. 

I dodaje: Według naszych wyliczeń, przybyłoby około 35 tysięcy osób. Dla porównania, w całej gminie obecnie mieszka 45 tysięcy mieszkańców. Musielibyśmy budować kilka szkół, przedszkoli, doprowadzić wodę, kanalizację oraz drogi. To niemożliwe z punktu widzenia gminy. Dlatego znaleźliśmy rozwiązanie kompromisowe, które zmniejszy potencjalny napływ do około 5 tysięcy mieszkańców i mam nadzieję, że ta wersja zostanie przyjęta. 

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.