Brakuje podstawowych produktów. "Nie dajemy już rady", "tak się nie da żyć"
W efekcie strajków we Włoszech brakuje warzyw, owoców i wody
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: Reuters
- Wszędzie są puste półki. Wczoraj przez pół dnia szukaliśmy zgrzewki wody. Tak się nie da żyć - mówi Rosalia Cendela, mieszkanka Palermo. - Przyszedłem kupić tylko kilka rzeczy, ale w innych sklepach też nie da się nic znaleźć. Trzeba chodzić z miejsca na miejsce i sprawdzać, co uda się dostać - dodaje Roberto, inny mieszkaniec tego miasta.
Sparaliżowany Neapol
W Neapolu do pustych półek w sklepach dochodzą zamknięte stacje benzynowe. Powodem jest brak paliwa. Tam, gdzie da się zatankować ustawiają się długie kolejki do dystrybutorów. Dziennik "La Repubblica" napisał w czwartek, że miasto jest sparaliżowane.
Katarzyna Cehańczuk, mieszkanka Neapolu, influencerka prowadząca profil "Kasia z Włoch", wymienia, że w mieście brakuje mąki, makaronów, puszek z pomidorami.
- Jeżeli chodzi o paliwa, jeszcze wczoraj można było zatankować. My mamy akurat samochód diesla, także dla nas nie było problemu, natomiast benzyny nie było. Dzisiaj przejechałam się specjalnie, żeby zobaczyć, jak wygląda sytuacja przy dystrybutorach i wszystkie były praktycznie zamknięte - opisała.
Strajk branży transportowej
Problemy na południu Włoch to efekt przedłużającego się strajku branży transportowej. Kierowcy protestują przeciwko rosnącym cenom paliw. Litr diesla kosztuje w Neapolu prawie 10 złotych. - Nie dajemy już rady. I nie chodzi tylko o olej napędowy, nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na tym. Gdy idę do sklepu, wydaję 100, 200 euro, a w koszyku nie ma praktycznie nic. I za to właśnie możemy podziękować włoskiemu rządowi - przyznaje jeden z uczestników prostu.
Neapol. Strajk branży transportowej
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/CIRO FUSCO
- Protest powoduje ogromne zakłócenia, ale jest pokojowy. Działamy w imieniu społeczeństwa. Koszty oleju napędowego i transportu, które musimy ponosić, ostatecznie przekładają się na ceny produktów w sklepach. Zwykli ludzie - tacy jak my wszyscy - idą na zakupy i po prostu nie są już w stanie sobie na nie pozwolić. Taka jest rzeczywistość - mówi Vincenzo Aleccia, szef konsorcjum przewoźników drogowych w mieście Trapani.
Czy to najpoważniejszy kryzyz rządu Meloni?
Adresatem protestów jest Giorgia Meloni. Premier Włoch staje przed chyba najpoważniejszym kryzysem w jej dotychczasowych rządach. Przez kraj dodatkowo przetaczają się młodzieżowe protesty inspirowane wydarzeniami we Francji. A już za rok we Włoszech odbędą się wybory parlamentarne.
Po specjalnym czwartkowym posiedzeniu rządu, Meloni poinformowała o podpisaniu porozumienia z protestującymi. Transportowcy, rolnicy i rybacy dostaną od państwa pomoc finansową na zakup paliwa. - Zwróciłam się do ministra spraw wewnętrznych o szybką reakcję na wniosek związków zawodowych reprezentujacych dystrybutorów, rolników i firm transportowych. Zapewni to przepływ towarów i dostawę produktów do przedsiębiorców, w konsekwnecji także i do obywateli. Jednocześnie należy zapobiec spekulacji cenowej, która w przeciwnym razie byłaby nieunikniona - powiedziała w oświadczeniu Meloni.
Włoska prasa opisuje, że jednym efektów ubocznych kryzysu na południu Włoch mogą być problemy z dostępnością niektórych serów. Na przykład słynna Burrata czy Mozzarella di Bufala mają wyjątkowo krótki termin przydatności do spożycia, dlatego przez protest branży transportowej w wielu miejscach stanęła ich produkcja.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.