Zagadkowy paszport Marcina Romanowskiego. Może wyjaśnić, jak znalazł się w Tyraspolu
Wniosek Romanowskiego o list żelazny wpłynął do warszawskiego sądu 4 sierpnia. Przesyłka została nadana w Tyraspolu. Nie jest to ostateczny dowód, że poseł PiS faktycznie przebywa na tym terenie, a jeśli tak, kiedy pojawił się w separatystycznym regionie Mołdawii. To istotne również z punktu widzenia odtworzenia jego wcześniejszych ruchów. Pod koniec maja Romanowski miał opuścić Budapeszt. Później pojawiały się medialne informacje, że mógł być widziany w Serbii i Chorwacji. Nie wiadomo więc, czy z Węgier pojechał bezpośrednio w kierunku Mołdawii, czy przez ostatnie miesiące przemieszczał się między kilkoma państwami.
Adam Ziemienowicz / PAP
Naddniestrze
Naddniestrze nie jest miejscem, do którego można przylecieć zwykłym międzynarodowym rejsem. Region jest wciśnięty między część Mołdawii a Ukrainę. Oznacza to, że Romanowski musiał w jakiś sposób dostać się tam drogą lądową. Nie wiadomo jednak, którędy jechał, jakie granice przekroczył ani kto mu w tym pomagał. Odtworzenie tej trasy może być jednym z najważniejszych elementów całej historii.
Z informacji ujawnionych przez TVN24 polityk poinformował sąd, że posiada "legalnie wydany paszport na inną tożsamość", który ma umożliwiać mu swobodne poruszanie się poza Unią Europejską. Romanowski porównał jego funkcjonowanie do dokumentów wykorzystywanych przez świadków koronnych. Nie wiadomo, jakie państwo wystawiło ten dokument, na jakiej podstawie prawnej, kiedy został wydany i jakie dane się w nim znajdują.
Formalnie to region Mołdawii, ale władze w Kiszyniowie od ponad trzech dekad nie sprawują nad nim efektywnej kontroli. Tyraspol posiada własną administrację i pozostaje silnie związany z Rosją. Z punktu widzenia osoby poszukiwanej przez polski wymiar sprawiedliwości oznacza to istotną różnicę w porównaniu z pobytem w zwykłym państwie europejskim. Nie wiadomo jednak, czy właśnie to było powodem wyboru Naddniestrza przez Romanowskiego.
Nie ma publicznej informacji, czy administracja w Tyraspolu została poinformowana o obecności Romanowskiego, czy ma informacje o jego statusie oraz, czy udzieliła mu jakiejkolwiek formy ochrony. Nie wiadomo również, na jakiej podstawie Romanowski przebywa w regionie i jaki jest jego formalny status pobytowy.
Formalnie Romanowski znajduje się (jeśli jego deklaracja jest prawdziwa) na terytorium Republiki Mołdawii. W praktyce przebywa jednak na obszarze, którego Kiszyniów nie kontroluje. Dlatego, nawet jeśli Polska uruchomi odpowiednie procedury wobec władz Mołdawii, pozostaje pytanie, czy będą one miały możliwość wykonania określonych czynności na miejscu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.