Ojciec potrącił 4,5-letniego syna. W domu ukrywał poszukiwaną partnerkę

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 22 sierpnia (16:29)
Eugeniusz S., 47-letni mieszkaniec Bociek na Podlasiu, potrącił na swojej posesji 4,5-letniego syna przyczepką podpiętą do samochodu. Chłopiec trafił do szpitala. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zatrzymali także partnerkę mężczyzny. Kobieta była poszukiwana do odbycia kary za śmiertelny wypadek, w którym zginął jej 3-letni syn. 47-latek usłyszał zarzut utrudniania postępowania karnego w związku z ukrywaniem partnerki.
Ojciec potrącił 4,5-letniego syna. W domu ukrywał poszukiwaną partnerkę, fot. fotoreporter_112 /Shutterstock
Potrącił syna przyczepką. Policjanci znaleźli kobietę ukrywającą się w sianie
O potrąceniu 4,5-letniego chłopca przez ojca informowaliśmy we wtorek. Do zdarzenia doszło w niedzielę 16 sierpnia około godz. 9 na posesji w Boćkach. Mężczyzna wykonywał prace na posesji i chciał przestawić samochód z podpiętą przyczepką. W pewnym momencie 4,5-letni chłopiec znalazł się pod kołami pojazdu. Według relacji policji mężczyzna twierdził, że kilka minut wcześniej poszedł po wodę i myślał, że dziecko znajduje się w domu. Nie potrafił powiedzieć, w jaki sposób doszło do zdarzenia.
Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem do szpitala w Białymstoku, jednak jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Zostało wypisane już ze szpitala.
W gospodarstwie ukrywała się poszukiwana kobieta
Podczas interwencji policjanci zatrzymali na posesji także partnerkę 47-latka, Jolantę U. Kobieta ukrywała się między balami siana w jednym z pomieszczeń gospodarczych. Jak powiedział TVN24 prokurator Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim, Jolanta U. była poszukiwana w związku z wyrokiem z 15 kwietnia 2025 roku za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, do którego doszło 1 lutego 2025 roku. Kobieta prowadziła samochód z prędkością około 140 km/h i miała we krwi 2,3 promila alkoholu. W wyniku czołowego zderzenia zginął jej 3-letni syn.
Nie stawiła się do odbycia zasądzonej kary. Została zatrzymana dopiero po tym, jak policjanci pojawili się na posesji jej partnera w związku z potrąceniem 4,5-letniego chłopca.
Mężczyzna trzy lata wcześniej śmiertelnie potrącił 10-miesięcznego syna
Trzy lata temu na tej samej posesji zginął 10-miesięczny syn Eugeniusza S. Dziecko, raczkując, wydostało się na posesję i znalazło się pod kołami cofającego samochodu terenowego, który prowadził jego ojciec. Mimo udzielonej pomocy niemowlę zmarło w wyniku odniesionych obrażeń.
W pierwszej instancji mężczyzna został nieprawomocnie skazany na osiem miesięcy więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Sąd odwoławczy, w październiku 2025 roku, zastosował jednak nadzwyczajne złagodzenie kary i ostatecznie wymierzył mu grzywnę w wysokości 2 tys. zł, wskazując na wyjątkowe okoliczności zdarzenia oraz traumę po stracie dziecka.
W tej samej sprawie zarzuty usłyszał również dziadek 10-miesięcznego chłopca. Prokuratura zarzucała mu utrudnianie postępowania, tworzenie fałszywych dowodów oraz nakłanianie rodziców dziecka do przedstawienia policji nieprawdziwej wersji wydarzeń. Mężczyzna został w pierwszej instancji skazany na osiem miesięcy więzienia. Na początku 2025 roku zmarł. W związku z jego śmiercią sąd odwoławczy uchylił wyrok i umorzył postępowanie karne.
Prokuratura: W obu przypadkach chodziło o brak ostrożności
Prokurator Adam Naumczuk przekazał TVN24, że ustalenia śledczych dotyczące obu zdarzeń wskazują na niezachowanie przez ojca należytej ostrożności, a nie na działanie umyślne. W obu przypadkach chodziło o ten sam samochód terenowy. Trzy lata temu dziecko zostało potrącone bezpośrednio przez pojazd, natomiast teraz 4,5-latek znalazł się pod kołami podpiętej do niego lekkiej przyczepki.
47-latek usłyszał również zarzut utrudniania postępowania karnego w związku z ukrywaniem swojej partnerki, która była poszukiwana do odbycia kary. Za narażenie 4,5-letniego syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia grozi mu do pięciu lat więzienia. Zastosowano wobec niego dozór policyjny.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.