Broń jądrowa ratunkiem przed kosmiczną zagładą? Przeprowadzono przełomowe symulacje

Opracowanie: Karolina Wasyl Publikacja: Dzisiaj, 20 października (07:27)
Czy detonacja ładunku jądrowego może uchronić Ziemię przed katastrofą z Kosmosu? Najnowsze badania amerykańskich naukowców rzucają nowe światło na możliwości obrony planetarnej. Wyniki trójwymiarowych symulacji pokazują, że broń jądrowa może być skutecznym narzędziem w walce z groźnymi planetoidami.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Co jakiś czas na Ziemię spadają meteoryty, a ślady dawnych uderzeń w postaci kraterów przypominają, że nasza planeta nie jest bezpieczna przed kosmicznymi kolizjami. W 2026 roku w województwie łódzkim odnaleziono nawet świeży meteoryt. Jednak prawdziwe zagrożenie stanowią dużo większe obiekty – planetoidy o średnicy dziesiątek czy setek metrów, które mogą spowodować katastrofalne skutki.
Naukowcy i inżynierowie na całym świecie nieustannie monitorują niebo, analizując trajektorie kosmicznych ciał. W ramach tzw. obrony planetarnej opracowywane są różne strategie ochrony Ziemi. Dwa podstawowe przypadki obrony obejmują niewielką zmianę trajektorii. Jeden prowadzi do tego, aby taki obiekt minął Ziemię, drugi zakłada rozbicie go na mniejsze fragmenty.
Dotychczas testowano tylko ten pierwszy wariant. Miało to miejsce w ramach amerykańskiej misji sondy DART, gdy sonda celowo uderzyła w księżyc jednej z planetoid, a potem obserwowano, jak to wpłynęło na jego ruch. Dodatkowo europejska sonda Hera ma zbadać efekty tego działania z bliska. W przypadku większych obiektów takie rozwiązania mogą być jednak niewystarczające.
Atomowa odpowiedź na zagrożenie
Nowe badania przeprowadzone przez Lawrence Livermore National Laboratory w USA skupiają się na wykorzystaniu broni jądrowej do neutralizacji planetoidy. Naukowcy przeprowadzili zaawansowane trójwymiarowe symulacje, sprawdzając, jak planetoida o nieregularnym kształcie i rozmiarach około 160 metrów zareaguje na detonację ładunku jądrowego w jej pobliżu.
W najdłuższej symulacji aż 98 procent materiału planetoidy uległo uszkodzeniu, a 97 procent odłamków poruszało się szybciej niż prędkość ucieczki z planetoidy, co sugeruje jej całkowity rozpad. Wyniki pokazały również, że miejsce detonacji ma kluczowe znaczenie – dalsza eksplozja rozkłada energię na większym obszarze, powodując rozleglejsze uszkodzenia, ale z mniejszą siłą.
Symulacje są bardzo wymagające obliczeniowo – najdłuższa z nich trwała 59 dni na 1680 procesorach, a obejmowała zaledwie 145 milisekund po wybuchu. Naukowcy podkreślają, że konieczne są dalsze badania, by sprawdzić, czy powstałe odłamki nie będą zbyt duże i czy nie zagrożą Ziemi w inny sposób.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.