Śmierć 15-latka z Zadroża. Śledczy ujawniają linię obrony podejrzanego
26-latek podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku w Zadrożu, w którym zginął 15-latek, trafi na trzy miesiące do aresztu. - Wprowadzili go przejściem prosto na salę sądową. Nic nie mówił - zrelacjonowała zachowanie mężczyzny obecna na miejscu dziennikarka "Faktu".
Doprowadzenie do prokuratury podejrzanego 26-latka
Źródło zdjęć: © PAP | Art Service
We wtorek 1 września krakowski sąd zdecydował o umieszczeniu w tymczasowym areszcie na okres trzech miesięcy 26-latka z powiatu olkuskiego. Mężczyzna jest głównym podejrzanym o spowodowanie wypadku w miejscowości Zadroże, w wyniku którego zginął 15-letni chłopiec.
W budynku sądu obecna była reporterka "Faktu". Zrelacjonowała ona szczegółowo przebieg doprowadzenia podejrzanego na salę rozpraw. - Wprowadzili go przejściem prosto na salę sądową. Nic nie mówił - przekazała dziennikarka.
Dodała również, że mężczyzna był zgarbiony, a przed obiektywami aparatów zasłaniały go policyjne radiowozy. Reprezentujący 26-latka adwokat odmówił mediom komentarza w tej sprawie.
Śmierć 15-latka i poszukiwania sprawcy z Zadroża
Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek 28 sierpnia. 15-latek wracał busem z zajęć, ale nie dotarł do domu. Zaniepokojony ojciec znalazł nieprzytomnego syna na poboczu ulicy Kościelnej. Nastolatek doznał ciężkich obrażeń i został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Krakowie-Prokocimiu. Chłopiec zmarł.
Sprawca potrącenia uciekł z miejsca zdarzenia. Służby opublikowały nagrania z monitoringu i szybko odnalazły uszkodzony biały samochód. Auto zostało ukryte w szopie na terenie powiatu krakowskiego, na posesji należącej do babci podejrzanego. Samego kierowcę policjanci zatrzymali w niedzielę 30 sierpnia we wczesnych godzinach porannych u dalszej rodziny.
Zarzuty dla kierowcy i zaskakująca linia obrony
Zatrzymany 26-latek usłyszał początkowo zarzuty spowodowania wypadku z ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz spożywania alkoholu po wypadku. Ze względu na informację o śmierci 15-latka kwalifikacja czynów ulegnie wkrótce zmianie.
O szczegółach przesłuchania poinformował prokurator Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Podejrzany przyznał się do winy, ale przedstawił własną wersję zdarzeń. - W swoich zeznaniach tłumaczył, że jechał prawidłowo i nie zauważył pieszego - przekazał śledczy.
Z relacji prokuratury wynika, że kierowca zorientował się o uderzeniu w pieszego i początkowo odjechał, ale po kilku minutach wrócił na miejsce, a następnie miał rzekomo zadzwonić na numer alarmowy. Śledczy weryfikują obecnie prawdziwość tych wyjaśnień.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.