Wybory do Kongresu mogą być punktem zwrotnym. Zbliża się „dzień rozliczenia” dla Trumpa?

„Prezydentura Donalda Trumpa, jaką znamy, skończy się w listopadzie” - to bardzo mocne słowa Gavina Newsoma, gubernatora Kalifornii i jednego z najbardziej znanych polityków Partii Demokratycznej. Być może kandydata demokratów w wyborach prezydenckich w 2028 roku. Newsom przewiduje, że demokraci przejmą w listopadzie Izbę Reprezentantów. Mówi o „dniu rozliczenia” i nadejściu nowego etapu. Oczywiście to polityczna prognoza. Wynik wyborów nie jest przesądzony. Ale kiedy spojrzymy na to, co już przygotowują demokraci w Kongresie, słowa Newsoma nabierają konkretnego znaczenia, bo demokraci nie czekają z planowaniem do głosowania.
„The Washington Post” rozmawiał z kilkunastoma demokratycznymi politykami i pracownikami Kongresu, którzy mogą przejąć kierowanie najważniejszymi komisjami Izby Reprezentantów. Wynika z tego, że przygotowywany jest bardzo szeroki program kontroli i dochodzeń dotyczących Donalda Trumpa, jego administracji, a w niektórych przypadkach również jego rodziny.
Jeżeli demokraci zdobędą większość, przejmą przewodnictwo komisji. A to oznacza możliwość organizowania przesłuchań, żądania dokumentów i wzywania urzędników administracji do składania zeznań. Jednym z głównych tematów mają być interesy Donalda Trumpa i jego rodziny. Demokraci chcą badać między innymi zagraniczne transakcje i działalność związaną z kryptowalutami. Chcą także przyjrzeć się inwestycjom firm powiązanych z Donaldem Trumpem juniorem i Erickiem Trumpem oraz sprawdzić, czy spółki, w które inwestowali synowie prezydenta, otrzymywały kontrakty federalne albo korzystne decyzje administracji.
To jednak dopiero początek. Kolejnym obszarem mają być prezydenckie ułaskawienia. Demokraci chcą sprawdzać przypadki osób skazanych za oszustwa, które wcześniej wspierały finansowo Trumpa albo były związane z jego politycznym otoczeniem. Na liście tematów są również wielkie inwestycje i projekty forsowane przez prezydenta. Demokraci zapowiadają kontrolę wydatków związanych między innymi z przebudową Białego Domu, Kennedy Center czy projektami zmieniającymi przestrzeń Waszyngtonu.
Bardzo poważnym tematem będzie imigracja. Demokraci chcą badać działania służb imigracyjnych, przypadki zatrzymywania osób posiadających legalny status, warunki panujące w ośrodkach detencyjnych oraz sposób wydawania pieniędzy przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego. Chcą również wrócić do kwestii używania Gwardii Narodowej w miastach zarządzanych przez demokratów. Kolejny ogromny obszar to przebudowa administracji federalnej.
Zmiany w administracji
Od początku drugiej kadencji Trumpa administracja dokonała bardzo głębokich zmian w funkcjonowaniu rządu federalnego. Demokraci chcą sprawdzać masowe zwolnienia urzędników, likwidowanie lub ograniczanie działalności federalnych instytucji oraz przypadki wstrzymywania pieniędzy wcześniej przyznanych przez Kongres. Szczególne zainteresowanie dotyczy również amerykańskich służb wywiadowczych. Demokraci zapowiadają analizowanie przypadków zwalniania funkcjonariuszy i urzędników, którzy przedstawiali oceny sprzeczne ze stanowiskiem Białego Domu.
Jest jeszcze jeden temat, który może doprowadzić do bardzo ostrych przesłuchań w Kongresie. Demokraci chcą zbadać działania wymiaru sprawiedliwości wobec politycznych przeciwników Donalda Trumpa. Chodzi między innymi o postępowania dotyczące byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya, prokurator generalnej stanu Nowy Jork Letitii James oraz demokratycznych członków Kongresu. Demokraci twierdzą, że część tych działań miała charakter polityczny. Administracja Trumpa odrzuca takie zarzuty.
Dochodzenia mają objąć również politykę zagraniczną. Tutaj lista pytań może być szczególnie interesująca. Demokraci chcą przyjrzeć się roli Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera w negocjacjach prowadzonych między innymi z Rosją, Ukrainą, Iranem i Izraelem. Chcą wiedzieć, dlaczego tak istotną rolę w amerykańskiej dyplomacji odgrywały osoby działające poza tradycyjnymi strukturami Departamentu Stanu i czy w niektórych przypadkach mogły pojawiać się konflikty interesów. Pod lupę mogą trafić również wojna z Iranem, polityka celna, umowy handlowe, działania militarne wobec Wenezueli, sytuacja w Gazie oraz samolot przekazany prezydentowi przez Katar.
Jest jeszcze sprawa Jeffreya Epsteina. Demokraci zapowiadają kolejne przesłuchania dotyczące dokumentów i sposobu, w jaki administracja zajmowała się ich ujawnianiem. To wszystko pokazuje, dlaczego Gavin Newsom mówi o „dniu rozliczenia”. Bo jeżeli demokraci przejmą Izbę Reprezentantów, zmiana nie będzie polegała wyłącznie na tym, że Donaldowi Trumpowi trudniej będzie przeprowadzać ustawy przez Kongres. Zmieni się przede wszystkim to, kto będzie kontrolował administrację.
Nadchodzą zmiany?
Przez pierwsze dwa lata drugiej kadencji Trumpa Biały Dom współpracuje z Kongresem kontrolowanym przez republikanów. Po wyborach może mieć jednak naprzeciwko siebie komisje kierowane przez demokratów, które będą miały możliwość prowadzenia równolegle wielu dochodzeń. Biały Dom już się na taką możliwość przygotowuje.
Według „The Washington Post” prawnicy administracji instruowali politycznych nominatów, jak przygotować się na kontrolę Kongresu. Administracja może również powoływać się na przywilej władzy wykonawczej i próbować blokować część żądań demokratów. To z kolei może prowadzić do wielomiesięcznych sporów sądowych.
Biały Dom przedstawia z kolei plany demokratów zupełnie inaczej. Jego przedstawiciele zarzucają im, że zamiast programu poprawiającego życie Amerykanów przygotowują polityczną kampanię wymierzoną w prezydenta. Nawet wśród demokratów pojawiają się ostrzeżenia, żeby nie obiecywać wyborcom zbyt wiele.
Niektórzy przypominają doświadczenia pierwszej kadencji Trumpa i ostrzegają, że dochodzenia mogą przynieść polityczny skutek odwrotny od zamierzonego, jeżeli wyborcy uznają, że Kongres zajmuje się głównie walką z prezydentem.
Jest też pytanie o impeachment. Część demokratycznych wyborców już domaga się rozpoczęcia procedury praktycznie natychmiast po ewentualnym odzyskaniu Izby. Jej przejęcie nie oznacza automatycznie impeachmentu i tym bardziej nie oznacza usunięcia Trumpa z urzędu. Izba może postawić prezydenta w stan oskarżenia, ale do skazania i usunięcia go ze stanowiska potrzebna jest większość dwóch trzecich senatorów.
Listopadowe wybory mogą być punktem zwrotnym
Donald Trump pozostanie prezydentem. Zachowa bardzo szerokie konstytucyjne kompetencje, ale jeżeli demokraci przejmą Izbę Reprezentantów, może rozpocząć się okres niemal permanentnej kontroli jego administracji.
Przesłuchania. Wezwania do wydania dokumentów. Dochodzenia dotyczące pieniędzy, polityki zagranicznej, imigracji, wymiaru sprawiedliwości i działalności jego rodziny.
Dlatego słowa Gavina Newsoma warto rozumieć właśnie w tym kontekście. Kiedy mówi, że „prezydentura Trumpa, jaką znamy, skończy się w listopadzie”, nie mówi o zakończeniu jego kadencji. Mówi o możliwym końcu dwóch lat, podczas których Donald Trump miał za sobą republikański Kongres.
Jeżeli demokraci wygrają Izbę, następne dwa lata mogą wyglądać zupełnie inaczej. I zamiast pytania: co jeszcze Donald Trump zrobi jako prezydent, w Waszyngtonie może coraz częściej padać inne: co Demokraci będą chcieli zbadać?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.