"Financial Times": Wybory, które mogą zmienić Europę

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Prezentowane treści są stanowiskiem redakcji "FT" - nie Interii.
Premier Pedro Sanchez, ogłaszając przedterminowe wybory parlamentarne w Hiszpanii, stwierdził, że Hiszpanie niedługo będą musieli zdecydować, czy chcą nadal mieć lewicowy rząd, czy wolą "dołączyć do skrajnie prawicowej fali".
Głosowanie zaplanowane na 29 listopada może stać się punktem zwrotnym w hiszpańskiej polityce po ośmiu latach rządów socjalistów, ponieważ sondaże wskazują, że zdecydowaną większość mogą w nim uzyskać: konserwatywna Partia Ludowa (PP) i jej prawdopodobny partner - nacjonalistyczno-populistyczna Partia Vox.
Będzie to również początek intensywnego supercyklu wyborczego, jakiego Europa nie widziała od pokoleń. W ciągu zaledwie 12 miesięcy zagłosują cztery z pięciu największych pod względem populacji państw członkowskich UE. Podobnie jak cztery mniejsze państwa.

Lider hiszpańskiej Partii Vox Santiago AbascalMarcos Moreno/Europa Press Getty Images
Ten obfity sezon wyborczy wpłynie na UE - sprawi, że przywódcy będą mniej chętni do kompromisów we wrażliwych sprawach takich jak budżet UE w obawie, że na kampanijnym szlaku zostaną oskarżeni o zdradę narodowych interesów.
"Koniec Unii Europejskiej, jaką znamy"
Jednak supercykl wyróżnia się nie tylko z uwagi na ramy czasowe.
- To dosyć niespotykane, by takie wybory odbywały się w tym samym czasie, ale również by miały bardzo podobną dynamikę - twierdzi Mark Leonard, dyrektor Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (ECFR).
Wspólne trendy są uderzające. Występuje szeroki zwrot elektoratu w stronę prawicy oraz rośnie gotowość centroprawicowych partii, by dzielić władzę ze skrajnie prawicowymi rywalami, co tym samym kończy politykę tzw. kordonu sanitarnego. Sama skrajna prawica zradykalizowała się wraz z pojawieniem się nowych partii takich jak Przyszłość Narodu we Włoszech czy Konfederacja Korony Polskiej. W tym samym czasie partie o ugruntowanej pozycji takiej jak Alternatywa dla Niemiec (AfD) stają się coraz bardziej ekstremistyczne lub odmawiają łagodzenia kursu wraz z byciem coraz bliżej władzy.

Kalendarz najbliższych wyborów w EuropieGrafika: Mateusz RuśkiewiczINTERIA.PL
Nathalie Tocci, profesor na wydziale europejskim Szkoły Zaawansowanych Badań Międzynarodowych im. Johna Hopkinsa w Bolonii twierdzi, że jeśli prawicowi nacjonaliści obejmą jednocześnie władzę w Hiszpanii, Francji, Polsce i Włoszech to "nie będzie hiperbolą stwierdzenie, że to koniec Unii Europejskiej, jaką znamy".
Europa idzie w prawo
Proces rozpocznie się w Hiszpanii (Bułgarzy będą wybierać prezydenta 25 października, ale jego funkcja ma ograniczoną władzę), a teoretycznie zakończy we Włoszech wyborami w grudniu przyszłego roku, choć możliwe, że odbędą się one wcześniej.
W międzyczasie obędą się również wybory prezydenckie i parlamentarne we Francji (możliwe, że najważniejsze z wymienionych), a także wybory parlamentarne w Polsce. W przyszłym roku odbędą się też wybory parlamentarne w Estonii, Finlandii, Grecji i na Słowacji.
Do wyborczego cyklu mogą też dołączyć Niemcy. W tym roku nie są co prawda planowane wybory krajowe. Jednak trzy głosowania w krajach związkowych w kwietniu mogą zakończyć kadencję kanclerza Friedricha Merza, który zdaje się ledwo utrzymywać na stanowisku po tym, jak jego partia CDU doznała druzgocących porażek w wyborach na wschodzie kraju w ubiegłym miesiącu.
W Hiszpanii PP nie wykluczyła współpracy z Vox, również w ramach koalicji, bo partie te już współrządzą w niektórych regionach kraju.
We Francji Marine Le Pen - liderka skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego jest oczywistym faworytem wyborów prezydenckich, a jej rywale z partii głównego nurtu są podzieleni i nie są w stanie znaleźć wspólnego języka z wyborcami.

Roberto Vannacci Massimo Insabato/Archivio Massimo Insabato/Mondadori PortfolioGetty Images
Giorgia Meloni, rządząca Włochami jako tradycyjna konserwatystka najprawdopodobniej uzyska drugą kadencję, choć możliwe, że będzie musiała włączyć do koalicji Przyszłość Narodu prowadzoną przez prorosyjskiego byłego generała Roberto Vannacciego.
W Polsce nacjonalistyczne Prawo i Sprawiedliwość, które rządziło krajem w latach 2015-2023 podzieliło się latem na dwa obozy i traci poparcie na rzecz dwóch bardziej radykalnych prawicowych partii: Konfederacji oraz ksenofobicznej i antysemickiej Konfederacji Korony Polskiej prowadzonej przez Grzegorza Brauna. Cztery prawicowe partie cieszą się łącznie 47 proc. poparcia, jak wynika z najnowszych sondaży i tym samym mają szansę zwyciężyć.
UE mierzyła się już z nacjonalistycznymi populistami na najwyższym szczeblu, jak wtedy gdy premier Węgier Viktor Orban sabotował ją na wielu frontach i traktował jako zakładnika w sprawie poparcia dla Ukrainy. Jednak skutki tego supercyklu mogą być poważniejsze.
- Skrajna prawica jest problemem Europy od ponad dekady - twierdzi Charles Grant, dyrektor Centrum Europejskich Reform. - Jednak problem się pogarsza. Trudniej będzie go obejść w taki sposób, jak UE robiła z Viktorem Orbanem - dodaje.
Po "trzeciej drodze" zostało już tylko wspominienie
Ostatni raz taka sytuacja polityczna miała miejsce pokolenie wstecz.
W listopadzie 1998 roku Gerhard Schröder odbył pierwszą zagraniczną wizytę jako kanclerz Niemiec do Londynu, gdzie porozumiał się z Tonym Blairem w sprawie nowej wersji socjaldemokracji zwanej "trzecią drogą" - łączącej gospodarczy liberalizm i sprawiedliwość społeczną.
Wtedy centrolewica była u władzy w 11 z 15 państwach członkowskich i w koalicji rządzącej w dwóch kolejnych. Niektórzy bardziej tradycyjnie myślący socjaliści tacy jak Lionel Jaspin z Francji nie zgadzali się z centryzmem Blaira i Schrödera, ale samozwańczy zwolennicy modernizacji mieli dobry politycznie moment i silnego sojusznika ideologicznego po drugiej stronie Atlantyku w postaci prezydenta Billa Clintona.
Był to również czas optymizmu i rozwoju w Europie. Gospodarka mocno rosła, a UE nieuchronnie zbliżała się do wprowadzenia wspólnej waluty.

Grzegorz BraunGrzegorz Wajda/SOPA Images/LightRocketGetty Images
Minęły trzy dekady i teraz proeuropejskie partie głównego nurtu mierzą się z oblężeniem. Gospodarka jest słaba, standard życia spada, finanse publiczne mają poważne trudności, a problemy polityki socjalnej zdają się nieuleczalne.
Teraz to europejskie partie nacjonalistyczne czują, że historia jest po ich stronie, a pionierem jest inny prezydent USA w postaci Donalda Trumpa - twierdzi Leonard.
Zmienny jak europejski wyborca
Wiele sił kształtujących trendy wyborcze w Europie jest takich samych - mówi Catherine de Vries, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie IE w Madrycie i ekspertka ds. politologii porównawczej.
Długotrwałe trendy demograficzne i społeczne zaszkodziły lojalności partyjnej. Systemy partyjne się podzieliły. Opinia publiczna jest podzielona. Przykładowo we Francji wybory prezydenckie mogą rozstrzygnąć się między kandydatami skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Postrzeganie polityków jest znacznie bardziej negatywne, częściowo z powodu mediów społecznościowych, a częściowo z powodu upadku sprawdzonych źródeł informacji.
Na skutek tego Europa doświadcza obecnie zmienności poglądów wyborców na bezprecedensową skalę. Coraz więcej osób nie głosuje na tę samą partię w kolejnych wyborach.
- Wyborcy, zwłaszcza ci młodsi, coraz częściej są krytyczni - mówi de Vries. To dobre pole dla politycznych przedsiębiorców z atrakcyjnym, prostym przekazem.
- Radykalnej prawicy udało się w czasie ogromnej niepewności politycznej znaleźć jasny kierunek: będziemy priorytetyzować naszych obywateli kosztem migrantów, instytucji ponadnarodowych, wsparcia dla Ukrainy - dodaje.
Tymczasem według de Vries partie głównego nurtu płacą cenę za brak jasności ideologicznej i rozwiązań problemów polityki społecznej.
Po tym jak CDU Merza poległo w wyborach lokalnych w Saksonii-Anhalt i Maklemburgii-Pomorzu Przednim w ubiegłym miesiącu, kanclerz przyznał, że chadecy "nie mają już satysfakcjonujących odpowiedzi na zbyt wiele pytań".
AfD pasożytuje na kolejnych kryzysach
Istnieje wiele różnic politycznych między europejskimi nacjonalistycznymi populistami i skrajnie prawicowymi partiami, zwłaszcza w stosunku relacji z Rosją. Te podziały sprawiają, że trudno o współpracę. Przykładowo radykalnie prawicowe partie należą do trzech różnych grup w Parlamencie Europejskim.
Jednak w innych kwestiach podobieństwa są uderzające - twierdzi Leonard.
Podzielają one krytykę porażek liberalizmu i globalizacji oraz łączą ją z "przedsiębiorczością kryzysową", dostosowując się do aktualnej sytuacji.

Premier Włoch Giorgia Meloni Massimo Di Vita/Archivio Massimo Di Vita/Mondadori PortfolioGetty Images
Niemiecka AfD zaczynała jako ruch sprzeciwu wobec pakietów ratunkowych dla Grecji i innych południowych państw członkowskich UE podczas kryzysu zadłużenia w strefie euro, stała się antyimigrancka w czasie napływu migrantów w latach 2015-2016, głosiła antyszczepionkowe poglądy w czasie pandemii, a teraz wykorzystuje szok związany z cenami energii, by opowiadać się przeciwko zielonej transformacji i za zbliżeniem z Rosją.
Takie partie obierają sobie za cel tych, którzy nie czują zalet globalizacji, zwłaszcza gorzej wykształconych wyborców z klasy pracującej.
Dodatkowo głównym motywem ich recepty politycznej jest odrodzenie narodowej kultury i kontrola oznaczająca przykładowo politykę faworyzowania obywateli Francji w dostępie do świadczeń publicznych, miejsc pracy czy zamówień publicznych, kosztem obywateli innych państw, nawet posiadających prawo pobytu.
W końcu są one również partiami dobrze radzącymi sobie w świecie cyfrowym, przystosowanymi do algorytmicznej przestrzeni informacyjnej, w której prowokacyjne treści zyskują dużo wyświetleń.
- Chociaż często się nienawidzą i występuje między nimi bardzo skomplikowana dynamika, to uczą się od siebie i postępują według bardzo podobnych schematów. Patrzą na to, co robią inni, na tematy, które poruszają, na sposoby, w jaki prowadzą kampanie, na to, w jaki sposób używają nowych mediów. Działają według podobnych wzorców - mówi Leonard.
Starają się również czerpać inspirację z sukcesów innych.
Podczas kampanii w wyborach uzupełniających na południu Włoch w ubiegłym miesiącu Vannacci twierdził, że zwycięstwo jego Przyszłości Narodu byłoby "naszą Saksonią", odwołując się do wielkiego zwycięstwa AfD w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt na początku września. Partia Vannacciego nie zdobyła jednak mandatu.
Giorgia Meloni i niespodziewane komplementy od Radosława Sikorskiego
Rosnące poparcie dla skrajnej prawicy przez lata ściągało centroprawicowe partie bardziej na prawo, zwłaszcza w kwestiach takich jak migracja i azyl, w których coraz bardziej sprzeciwiały się one międzynarodowym obowiązkom prawnym.
To samo stało się z centrolewicowymi partiami, zwłaszcza w Danii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii, które drastycznie zaostrzyły swoje podejście do imigracji i integracji.
Jednak teraz to nacjonalistyczno-populistyczne partie są ściągane jeszcze bardziej na prawo przez bardziej radykalnych konkurentów takich jak Vannacci, który oskarża premier Meloni o zdradę.
- Gdy skrajna prawica jest już w rządzie, co możesz jeszcze zmienić? Stać się jeszcze bardziej ekstremalny? - pyta de Vries.
W próbie wzmocnienia prawej flanki przeciwko Vannacciemu Meloni poprawiła swoje notowania na prawicy poprzez spór z hiszpańskim socjalistycznym rządem w sprawie migracji latem oraz poprzez wprowadzenie zakazu noszenia burki i pełnego zasłaniania twarzy w szkołach.

Premier Włoch Giorgia MeloniNICK GAMMONAFP
W Brukselii i innych europejskich stolicach Meloni postrzegana jest jako wzór nacjonalistycznej populistki, która łagodzi swoje podejście, gdy dojdzie do władzy. Jako premier Meloni w dużej mierze zgadza się z Brukselą, respektuje unijne zasady fiskalne, współpracuje z Komisją Europejską i innymi przywódcami UE. Jest również zdecydowaną sojuszniczką Ukrainy.
- Czasami polityka obiera zaskakujący kierunek. Przykładowo doceniamy premier Meloni i jej poglądy - stwierdził minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Jednak umiarkowany model Meloni nie musi utrzymać się przy władzy, biorąc pod uwagę konkurencję ze strony Vannacciego. Zwłaszcza że unijny fundusz odbudowy po pandemii o wartości 200 mld euro dla Włoch, który dał Brukseli istotną przewagę w relacjach z Rzymem, dobiega końca.
Francja na kursie kolizyjnym z UE
Inne skrajnie prawicowe partie odrzucają oczekiwania, że staną się bardziej umiarkowane, gdy dojdą do władzy. W rzeczywistości postrzegają Meloni jako zdrajczynię. AfD najprawdopodobniej obejmie rządy w Saksonii-Anhalt, chociaż jej regionalny oddział został uznany za "prawicowych ekstremistów" przez niemieckie służby bezpieczeństwa. Wolnościowa Partia Austrii stała się jeszcze bardziej radykalna pod rządami Herberta Kickla i znacząco prowadzi w sondażach z poparciem na poziomie 39 proc.
Le Pen we Francji stała się nieco bardziej umiarkowana. Przez ponad dekadę starała się "oczyścić" partię, poprzez eliminowanie zbyt rasistowskich elementów. Ostatnio postawiła sobie za cel wzmocnienie wiarygodności Zjednoczenia Narodowego w kwestii finansów publicznych, zobowiązując się do przestrzegania zasad dotyczących deficytu i długu podobnych do tych obowiązujących w UE, które partia ta dotychczas lekceważyła.
W innych kwestiach Le Pen pozostaje w radykalnej opozycji do UE. Obiecała, że jeśli zostanie wybrana na prezydenta, to ograniczy wpłaty Francji do przyszłorocznego budżetu UE o 11 mld euro, co sprawiło, że znalazła się na kursie kolizyjnym z Brukselą i innymi europejskimi stolicami.
Chce również wyprowadzić Francję z unijnej wspólnej polityki azylowej i jednostronnie ograniczyć niektóre zasady wspólnego rynku, by faworyzować francuskie firmy w zamówieniach publicznych. Chce też zmienić konstytucję i wprowadzić do niej nadrzędność prawa francuskiego nad prawem unijnym.
Zjednoczenie Narodowe już kilka lat temu zrezygnowało z planów odejścia od wspólnej waluty i opuszczenia UE, ale jej obecny program będzie oznaczał częściowe wyjście z Unii.
Wszystkie oczy na Donalda Tuska
Mujtaba Rahman, dyrektor zarządzający ds. Europy w Grupie Euroazjatyckiej twierdzi, że możliwe jest jeszcze pomyślne zakończenie tego wyborczego supercyklu dla Unii Europejskiej, gdyby centrowy rząd pod wodzą premiera Donalda Tuska utrzymał się w Polsce, a ponownie wybrana Meloni kontynuowała swój pragmatyczny kurs.
Rząd Partii Ludowej i Vox może nawet wzmocnić spójność UE, sprawiając, że Hiszpania będzie chętniej sprzeciwiała się chińskim praktykom handlowym oraz poprzez zwiększenie wydatków na obronność w linii z europejskim głównym nurtem - mówi.
- Jedyne wątpliwości mam co do Francji - twierdzi.
Nawet jeśli nie uda jej się zdobyć większości parlamentarnej, Le Pen będzie miała bezpośredni mandat i znaczącą władzę jako prezydent. Będzie ważnym głosem w Radzie Europejskiej, która gromadzi 27 przywódców państw członkowskich, i która określa strategiczne kierunki bloku oraz jego politykę zagraniczną.
Najwięcej może na tym stracić Ukraina. Le Pen twierdzi, że zakończy udzielanie Kijowowi wsparcia poza szkoleniami wojskowymi, jest sceptyczna wobec sankcji na Rosję i mówiła, że nigdy nie zgodzi się na przyjęcie do UE Ukrainy, ani nikogo innego.
- Najbardziej martwię się o Ukrainę - mówi Rahman, odnosząc się do coraz większej niechęci wśród państw członkowskich do dalszego przeznaczania pieniędzy dla Kijowa i szybkiej akcesji Ukrainy. - W tej sprawie występuje coraz większe zmęczenie polityczne, ale również opinii społecznej - dodaje.
W Radzie Europejskiej prezydent Le Pen mogłaby zawrzeć sojusz z innymi eurosceptycznymi przywódcami takimi jak premier Czech Andrej Babisz, premier Słowenii Janez Jansa czy premier Bułgarii Rumen Radew, którzy dotychczas co prawda grali w grę Brukseli, ale są co najmniej sceptyczni w kwestii dalszego wspierania Ukrainy. Le Pen i Meloni również mogą do nich dołączyć.
- Jeśli oni wszyscy będą u władzy, to będą mogli sobie pozwolić na większy radykalizm, niż gdyby tylko jedno z nich było u władzy - twierdzi Tocci z SAIS Europe. - W tej kwestii chodzi nie tylko o ilość, ale także o jakość. Gdy już osiągniesz pewną masę krytyczną, to możesz całkiem zdjąć maskę. Nie musisz już dalej udawać, że jesteś umiarkowany - dodaje.
Autor: Ben Hall
Data publikacji: 13 października 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Oryginalny tytuł i lead:
The elections that could remake Europe
In the space of 12 months, four of the five biggest EU member states will go to the ballot box. The bloc may never be the same
''Wydarzenia'': Brak zgody co do unijnego budżetu. Część liderów ''starej Unii'' chce cięć wydatkówPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.