Tak wygląda rozpacz Rosjan. "Nie ma benzyny, nieeeeeee!"
Według danych rosyjskiego Instytutu Energii i Finansów (IEF) w części dużych regionów od 30 do 50 proc., a miejscami nawet więcej, stacji benzynowych ma problemy z dostępnością paliwa. Zatłoczona Moskwa i Petersburg wraz z okolicznymi regionami należą do obszarów szczególnie dotkniętych problemem.
- W Królewcu w zasadzie paliwo jest. Braki występują głównie na prywatnych stacjach, których jest tutaj rzeczywiście dużo. Państwowe sieci, takie jak Łukoil czy Surgut, mają paliwo i nie ma tam kolejek. W Moskwie sytuacja wygląda podobnie, choć zauważalnie mniej jest samochodów na ulicach. Mogę powiedzieć tylko tyle, ile sam widzę - relacjonuje WP Polak mieszkający w obwodzie królewieckim.
"Nie ma benzyny, nieeeeeee!"
Z rosyjskich stacji benzynowych pochodzą nagrania, na których kierowcy pokazują kolejki i opowiadają o bezskutecznych próbach znalezienia paliwa. Materiały przechwytują ukraińskie kanały w Telegramie, m.in. Exilenova Plus, publikując je z komentarzami kpiącymi z problemów Rosjan.
Na jednym z nagrań kierowca pokazuje ogromną kolejkę samochodów. Jak relacjonuje, stał w niej godzinę i 40 minut. Kiedy w końcu dotarł na stację, okazało się, że paliwa nie można kupić. Mężczyzna nie kryje wściekłości. W emocjonalnym nagraniu, używając licznych wulgaryzmów, krzyczy: "Nie ma benzyny, nieeeeeee!".
Podobnych nagrań jest znacznie więcej. - Jestem w trakcie rozpaczliwych poszukiwań paliwa. Przejechałam pięć stacji i na żadnej nic nie ma. Zostało mi tylko 10 litrów, jestem gotowa odkupić benzynę od osób prywatnych. Ta sytuacja wcale nie jest śmieszna, chce się płakać - mówi kolejna z Rosjanek. Z jej nagrania wynika, że problem pojawił się w okolicy Moskwy.
Autorka nie kryje zdziwienia skalą kryzysu. - Co będzie następne? Zabraknie chleba? Co musimy zrobić, żeby to się skończyło i żebyśmy wreszcie wrócili do normalnego życia? - pyta.
Rosjanie nagrywają też relacje z wielokilometrowych kolejek pod stacjami. - Powiedzcie mi, co się znowu dzieje? Przejechałam właśnie sześć stacji benzynowych. Na trzech był tylko diesel, a na pozostałych trzech nie było absolutnie żadnego paliwa. Teraz stoję na siódmej stacji. Niby benzyna jest, ale kolejka jest niewyobrażalna - relacjonuje jedna z kobiet. Co znamienne nikt z autorów nagrań nie wspomina o wojnie w Ukrainie.
"Rosjanie już mają problem z produkcją paliwa"
- Zwykli Rosjanie odczuwają w ten sposób konsekwencje agresji rosyjskiej na Ukrainę – komentuje w rozmowie z WP Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego. Od miesięcy śledzi skutki kryzysu paliwowego w Rosji i wskazuje, że problemy są bezpośrednim efektem zarówno ukraińskich ataków na infrastrukturę rafineryjną, jak i sankcji gospodarczych.
- Mamy dane potwierdzające, że Rosjanie już mają problem z produkcją paliwa. Według szacunków Reutersa są w stanie sami zrealizować tylko 70 proc. krajowego zapotrzebowania - mówi dalej Jakóbik. Władze Rosji próbują radzić sobie z niedoborem na różne sposoby, m.in. poprzez import paliwa z innych państw.
- Próbują sobie radzić z tym kryzysem na różne sposoby, między innymi poprzez import z innych krajów. Natomiast wciąż mają podaż mniejszą niż zapotrzebowanie - mówi ekspert. Jego zdaniem obecna sytuacja może być dla Ukrainy korzystna z punktu widzenia prowadzenia wojny gospodarczej.
- Obecne warunki sprzyjają stronie ukraińskiej. Dlatego potrzebuje ona dodatkowego wsparcia Zachodu i nowych sankcji wobec Rosji, żeby wywrzeć odpowiednią presję teraz, zanim zacznie się zima - ocenia Jakóbik.
Jak dodaje, czas ma znaczenie również dlatego, że zimą Rosja może łatwiej wykorzystywać energię jako narzędzie wojny przeciwko Ukrainie. - Rosjanom będzie łatwiej stosować terroryzm energetyczny, pozbawiać Ukraińców energii - podkreśla Jakóbik.
Bójki na stacjach. "Do nagrań trzeba podchodzić z rezerwą"
Ukraiński kanał Exilenova Plus na Telegramie publikuje również nagrania awantur na rosyjskich stacjach benzynowych. Na niektórych widać kierowców, którzy próbują wpychać się bez kolejki pod dystrybutory. Dochodzi do rękoczynów, bójek i szarpaniny między kobietami i mężczyznami. Materiały mają pokazywać, do jakiego poziomu desperacji prowadzą problemy z dostępnością paliwa.
Wcześniej w rozmowie z WP dr Wojciech Siegień, analityk przekazów propagandowych, ostrzegł jednak, że do takich nagrań należy podchodzić z rezerwą. Exilenova Plus wspiera ukraińską narrację propagandową i selekcjonuje materiały, aby wzmacniać obraz kryzysu w Rosji.
Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że Ukraińcom wcześniej udało się skutecznie wprowadzić do rosyjskiego obiegu medialnego wątek teorii spiskowych dotyczących problemów gospodarczych. Widać to również w wypowiedziach części Rosjan publikowanych w sieci. Nagrywają oni swoje wypowiedzi, twierdząc, że paliwo w rzeczywistości jest dostępne, ale tylko dla wybranych - posiadaczy specjalnych kart wydanych przez milicję i wojsko.
Seria ataków na rosyjskie rafinerie
Problemy z dostępnością paliwa pojawiły się na początku lata, po pierwszej fali nalotów ukraińskich dronów celujących w rafinerie i zbiorniki z paliwem. W lipcu sam Władimir Putin zabrał głos, potwierdzając problemy. Podlegli mu urzędnicy wkrótce ogłosili, że problem jest rozwiązywany.
Jak opisywał niezależny serwis "Nie-Moskwa", kto miał trochę przezorności, wykorzystał okres wznowienia dostaw. Rosjanie pilnie uzupełniali zapasy niezbędnego paliwa w swoich garażach, na daczach, a nawet na balkonach. "Pierwsza zasada to zawsze pełny bak i 20-litrowy kanister w bagażniku" - relacjonował serwis.
Nastąpiła redystrybucja paliwa między regionami. Moskwa, Petersburg i inne kluczowe miasta otrzymały więcej paliwa, przez co regiony mniej istotne dla władz pod względem potencjalnych napięć społecznych zostały pokrzywdzone. Szczególnie ucierpiały regiony otaczające Moskwę – paliwo po prostu znikało w promieniu 100 kilometrów od stolicy. Redystrybucja miała jednak swoje uzasadnienie: pomogła rozłożyć niedobór na cały kraj.
Kryzys powrócił po kolejnej serii ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę naftową. Od początku sierpnia ukraińskie drony wielokrotnie atakowały rafinerie i zakłady przetwarzające ropę. 2 sierpnia po ataku zatrzymano przetwarzanie w rafinerii w Saratowie, a dzień później podobne problemy odnotowano w rafinerii w Wołgogradzie.
5 sierpnia zgłoszono uszkodzenie urządzeń procesowych w zakładzie Basznieft-Nowoil, a w dniach 5–6 sierpnia na terenie rafinerii w Jarosławiu wybuchł pożar.
Kolejne ataki miały miejsce 10 sierpnia na zakłady TAIF NK/TANECO i rafinerię Ilsky, choć w tych przypadkach nie ma informacji o uszkodzeniach. Z kolei po ataku z 11 na 12 sierpnia rafineria w Orsku ma zostać zamknięta na co najmniej sześć miesięcy. Według gubernatora obwodu orenburskiego powodem są uszkodzenia instalacji, których części pochodzą spoza Rosji.
13 sierpnia po ataku na zakłady Gazprom Neftekhim Salavat wybuchł pożar.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.