PunchUNILORIN student wins NCDMB essay contest, gets N1mESPNWhat's next for the Indiana Fever after front office departures?ESPN DeportesGurú de las Diagonales: Eagles están oficialmente en alertaInquirerMilitary war games lunched in Dinagat IslandsRTP DesportoRui Borges e Debast. Treinador confirma que vai falhar próximos dois jogosThe Jerusalem PostMerz warns that Germany faces pressure from extremist parties, 'massive threat' from RussiaBollywood HungamaEXCLUSIVE: Jennifer Winget, Sapna Pabbi and Vipin Sharma join Arjun Rampal in Hansal Mehta–Robbie Grewal’s BillionaireZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFFrance 24Paris: Protest starts at Porte d'Italie, after last-minute change to the routeThe Sydney Morning HeraldMultiple people shot in drive-by shooting south of BrisbanePremium TimesUnilever Nigeria posts 20% jump in nine-month profit, raises interim dividend fourfoldSRF News– Hitlers «Teehaus» am Obersalzberg niedergebrannt
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 24, 2026

Młodzi ludzie protestują w całej Europie. Jest jedna przyczyna "wszystkich tych wydarzeń"

Translate
Przez Francję przechodzi fala protestów. Manifestacja w Paryżu

Paryż przed protestami. Relacja Tomasza Kanika

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: MOHAMMED BADRA/PAP/EPA

Stan edukacji, mieszkalnictwo, rosnące koszty życia - to głównie z tych powodów młodzi ludzie w kilkunastu europejskich krajach wyszli na ulice. Młode pokolenie ma uzasadnione powody, by spodziewać się, że będzie żyło gorzej niż jego rodzice - wskazuje "The Guardian". Brytyjski dziennik przypomina o zbliżających się wyborach w kilku państwach Europy, w tym w Polsce, i przestrzega, że falę demonstracji może wykorzystać skrajna prawica.

Według hiszpańskiego dziennika od 15 września do 23 października liczba demonstracji - 177 - w łącznie 12 krajach Europy zbliżyła się do poziomu notowanego podczas najbardziej burzliwych miesięcy kryzysu strefy euro w latach 2010-2012. Według gazety 80 procent wszystkich protestów zorganizowano we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Portugalii i Belgii.

Demonstranci, wśród których dominują młodzi ludzie, domagają się przede wszystkim poprawy warunków edukacji i dostępności mieszkań oraz ograniczenia kosztów życia. Światowe media obiegły też zdjęcia i nagrania z zamieszek i aktów wandalizmu we Francji, gdzie do protestujących dołączyły radykalne i zamaskowane grupy. Plądrowali sklepy czy podpalali kosze na śmieci. W wyniku eskalacji lokalne władze podjęły decyzje o godzinach policyjnych w niektórych regionach.

Protesty młodych chce wykorzystać skrajna prawica

W ocenie brytyjskiego dziennika "The Guardian" demonstrantów z całej Europy łączy jedno. "U podstaw wszystkich tych wydarzeń leży rozpad umowy społecznej. Młode pokolenie ma uzasadnione powody, by spodziewać się, że będzie żyło gorzej niż jego rodzice" - przyznała gazeta.

"Po raz kolejny Francja kichnęła, a reszta Europy dostaje kataru" - podkreśla dziennik, zwracając uwagę na falę demonstracji w wielu europejskich miastach. "Na dobre i złe, przyszłość kontynentu kształtuje się zarówno na ulicach, jak i przy urnach" - przestrzega "The Guardian", bo zdaniem brytyjskiej gazety sprzeciw młodych ludzi wobec pogarszających się warunków życia chcą wykorzystać skrajnie prawicowe partie w całej Europie, którym kibicuje w tym administracja Donalda Trumpa.

"Próbują wykorzystać społeczne niepokoje, rozpowszechniając kłamliwe twierdzenia, że winę ponoszą imigranci i otwarte granice, a przywrócenie porządku wymaga rządów twardej ręki" - zauważa dziennik. Podobnie o wydarzeniach w Europie mówi Trump.

Choć zdaniem autorów komentarza ugrupowania te nie mają odpowiedzi na problemy przedstawiane przez demonstrantów, a kryzys finansowy we Francji może jeszcze ujawnić słabość polityki gospodarczej i wewnętrzne podziały w Zjednoczeniu Narodowym Marine Le Pen, to wydarzenia na europejskich ulicach ukształtują najbliższą przyszłość, która może przynieść kontynentowi duże zmiany.

"W ciągu najbliższego roku w czterech spośród największych państw Europy - Hiszpanii, Francji, Polsce i Włoszech - odbędą się wybory. Mogą one doprowadzić do radykalnego zwrotu na prawo, który fundamentalnie zmieni Unię Europejską" - prognozuje "The Guardian".

Protesty we Francji wykorzystuje również polska prawica. O tych manipulacjach pisaliśmy ostatnio w Konkret24.

Demonstracje odbywają się w podobnym czasie i dotyczą głównie problemów socjalnych, ale oficjalnie nie stanowią skoordynowanego ruchu. Jak wyjaśnił cytowany przez "El Pais" przedstawiciel Europejskiej Unii Studentów, Luka Leszić, jesienią młodzi ludzie wracają na uczelnie, a zmiany dotyczące opłat, stypendiów i warunków nauki stają się wówczas dla nich bezpośrednio odczuwalne.

We Francji protesty rozpoczęły się we wrześniu od blokad szkół. Uczniowie domagają się zatrudnienia większej liczby nauczycieli, zmniejszenia liczebności klas i poprawy stanu budynków. Demonstracje rozszerzyły się na cały kraj, a 17 października zgromadziły 550 tysięcy osób - według danych francuskiego MSW.

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu

Źródło zdjęcia: YOAN VALAT/EPA/PAP

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu

Źródło zdjęcia: MOHAMMED BADRA/EPA/PAP

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu

Źródło zdjęcia: YOAN VALAT/EPA/PAP

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu

Źródło zdjęcia: YOAN VALAT/EPA/PAP

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu

Źródło zdjęcia: MOHAMMED BADRA/EPA/PAP

Problemy dotyczące edukacji wywołały również demonstracje w Belgii, gdzie studenci sprzeciwiają się podwyżkom opłat i cięciom budżetowym. We Włoszech protestowano między innymi przeciwko przepisom ograniczającym liczbę uczniów zagranicznych do 30 procent, a w Grecji ponad 10 tysięcy osób uczestniczyło 21 października w strajku nauczycieli.

W Hiszpanii i Portugalii głównym powodem mobilizacji jest kryzys mieszkaniowy. Pod koniec września w Madrycie demonstrowało, według władz, co najmniej 25 tysięcy osób, a organizatorzy szacowali frekwencję na 300 tysięcy uczestników. Protesty objęły następnie dziesiątki hiszpańskich miast.

W Portugalii demonstranci sprzeciwiają się projektowi przepisów ułatwiających eksmisje. Na Bałkanach protesty koncentrują się wokół zarzutów korupcyjnych. W Albanii demonstranci żądają ustąpienia premiera Ediego Ramy, oskarżając jego rząd o powiązania z przestępczością zorganizowaną. W październiku doszło tam do gwałtownych zamieszek i podpaleń budynków publicznych.

Protesty poprzedziły miesiące w większości pokojowych demonstracji, wywołanych planami budowy luksusowego kurortu na południowym wybrzeżu Albanii. Inwestycję wspiera zięć prezydenta USA Donalda Trumpa, Jared Kushner.

W Serbii ruch studencki, który narodził się po śmierci 16 osób wskutek zawalenia się dworca w Nowym Sadzie w 2024 roku, doprowadził do przyspieszenia wyborów parlamentarnych. Głosowanie odbędzie się w niedzielę, 25 października.

W Niemczech demonstracje mają mniejszą skalę i dotyczą między innymi sprzeciwu wobec służby wojskowej, zbrojeń oraz ograniczania wydatków socjalnych.

Zaplanowano kolejne demonstracje

To nie koniec demonstracji w Europie. Na sobotę zaplanowano kolejne we Francji i Włoszech. W stan najwyższej gotowości zostały postawione siły policji w Rzymie, Mediolanie, Turynie, Genui, Florencji, Padwie, Bolonii i Bari. Stołeczna komenda policji zapowiedziała, że do nadzoru miasta wykorzysta drony. Karabinierzy będą kontrolować sytuację w Rzymie również z pokładu śmigłowców.

We Francji w obawie przed powtórką zajść z ubiegłego tygodnia zmobilizowano 70 tysięcy funkcjonariuszy policji i żandarmerii.

Zarówno włoscy, jak i francuscy sklepikarze oraz właściciele lokali zabezpieczają witryny przed aktami wandalizmu.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.