Kulisy nominacji Ogórek. Miller ujawnił, dlaczego to zrobił

- Nikt inny nie chciał się zgodzić. Jedynym politykiem, który chciał się zgodzić, był Ryszard Kalisz. Kiedy zaprezentowałem tę kandydaturę na posiedzeniu Rady Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej, spotkałem się z gwałtownym oporem - mówił w programie "Teraz WP" Leszek Miller o nominacji Magdaleny Ogórek na kandydatkę na prezydenta Polski w 2015 r.
Najważniejsze informacje:
- Magdalena Ogórek zdobyła w wyborach prezydenckich w 2015 r. 2,38 proc. głosów.
- Leszek Miller twierdził, że poza Ryszardem Kaliszem niewielu polityków chciało wystartować z poparciem SLD.
- Kandydatura Kalisza spotkała się z oporem Rady Krajowej SLD.
Po ponad dekadzie od wyborów sam zainteresowany szczerze wyjaśnił, co stało za tym, że wybrał właśnie Ogórek. Były premier, który był gościem programu "Teraz WP", ujawnił, iż zmusiła go do tego sytuacja wewnątrz partii.
Dlaczego wybór padł na Ogórek?
- Nikt inny nie chciał się zgodzić. Jedynym politykiem, który chciał się zgodzić, był Ryszard Kalisz. Kiedy zaprezentowałem tę kandydaturę na posiedzeniu Rady Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej, spotkałem się z gwałtownym oporem, dlatego że Kalisz był wtedy na etapie obsobaczania SLD - przyznał Miller w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem.
Były premier, dopytywany o to, czy wybór Magdaleny Ogórek na kandydatkę na prezydenta to największy błąd w jego politycznej karierze, odpowiedział wprost: - Ależ skąd. Miałem znacznie większe. Są to błędy personalne, ale nie będę wymieniał nazwisk.
Kariera Magdaleny Ogórek
Przypomnijmy, że Ogórek nie przyniosła sukcesu SLD, ponieważ we wspomnianych wyborach w 2015 r. uzyskała zaledwie 2,38 proc. Po wyborach jej przygoda z partią dobiegła końca.
We wrześniu 2016 została publicystką konserwatywnego tygodnika "Do Rzeczy". Od tego czasu kojarzona jest z prawą stroną sceny politycznej, o czym świadczy m.in. to, że w latach 2024-2026 prowadziła programy w telewizji wPolsce24, a wcześniej, do końca 2023 r., była jedną z czołowych prezenterek TVP Info.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.