Miał powoływać się na szefa UOKiK ws. ZondyCrypto. "Jakiś idiota na mieście"

W programie "Newsroom" Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, stanowczo odciął się od rewelacji ze śledztwa w sprawie ZondaCrypto. Radosław Piesiewicz miał powoływać się na wpływy u niego i byłego premiera. - Nie można uniknąć sytuacji, gdzie jakiś idiota powołuje się na znajomość - skwitował szef urzędu.
W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje ze śledztwa, z których wynika, że Radosław Piesiewicz miał oferować Przemysławowi Kralowi z ZondaCrypto załatwienie różnych spraw. Miał się przy tym powoływać na dojścia do byłego premiera Mateusza Morawieckiego oraz szefa UOKiK. W programie "Newsroom" Tomasz Chróstny kategorycznie zaprzeczył, by do jakichkolwiek kontaktów doszło.
- Można bardzo mocno pilnować tego, co się robi, można nawet wchodzić w mikrozarządzanie na poziomie instytucji, ale na koniec dnia nie można uniknąć sytuacji, gdzie na tak zwanym mieście jakiś idiota będzie się powoływał na to, że kogoś zna - powiedział Tomasz Chróstny.
Współpraca wyłącznie z ABW
Prowadzący dopytywał, czy w sprawie nie pojawili się ewentualni emisariusze, o których szef UOKiK mógł nie wiedzieć. Gość programu wykluczył taki scenariusz, podkreślając, że nie posiadał nawet numeru telefonu do rzekomego pośrednika i z nikim takim nie rozmawiał.
- W sprawie Zondy rozmawiałem tylko i wyłącznie z pracownikami UOKiK-u i z pracownikami ABW - wyjaśnił prezes urzędu.
Szef UOKiK dodał, że instytucja od początku zdawała sobie sprawę z wagi postępowania i dzieliła się wiedzą z odpowiednimi służbami państwowymi. Zwrócił jednak uwagę na niepokojący wątek możliwego wyprowadzania informacji do samej giełdy.
Na pytanie, czy w związku z zaistniałą sytuacją i rzucanymi oskarżeniami planuje wytoczyć proces o zniesławienie, szef UOKiK stwierdził, że działania odpowiednich służb są w tym wypadku wystarczające. - Myślę, że tutaj już prokuratura zrobiła swoje i ta osoba ponosi skutki tego typu twierdzeń absolutnie niedopuszczalnych i nieuprawnionych - podsumował prezes UOKiK.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.