"Nie było innego wyjścia". Były prezes TK o zarządzeniu Korwin-Piotrowskiej
Tematem rozmowy w programie "Najważniejsze pytania" była sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego, wokół którego w piątek doszło do pogłębienia kryzysu. Karolina Olejak spytała Jerzego Stępnia, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, czy można było podjąć inne działania, mające rozwiązać sprawę kryzysu wokół TK.
- My uważamy, że nie było innego wejścia niż to działanie, na które zdecydowała się pani sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Innego rozwiązania nie było - stwierdził prawnik. Jerzy Stępień odniósł się w tej kwestii do oświadczenia, wydanego w sobotę wraz z innymi byłymi prezesami Trybunału Konstytucyjnego - Markiem Safjanem, Bohdanem Zdziennickim oraz Andrzejem Zollem.
Spór wokół TK. Jerzy Stępień: Nie było innego wyjścia
- Proszę zwrócić uwagę, że Fundacja Helsińska (Helsińska Fundacja Praw Człowieka - red.), profesor Piotrowski i tak dalej mówią: trzeba to rozwiązać przez reset konstytucyjny, kiedyś, za jakiś czas, powinno się to jakoś rozwiązać, inaczej wybrać ten Trybunał - argumentował Stępień.
- Ale oni proponują przeciąganie tego stanu, który jest w tej chwili, prawda, czyli stanu niekonstytucyjnego. Całe szczęście, że ta ósemka, a w szczególności pani sędzia Korwin-Piotrowska, zdecydowała się na taki właśnie ruch - zapewnił.
Gość programu wskazał, że "prawnicy mogą się wspierać" i na szukaniu argumentów polega ich praca.
- Uważamy że to właśnie zrobiono właściwie dlatego, że nie może być takiej sytuacji, żeby ktoś, kto permanentnie łamie Konstytucję i stoi na czele tego najważniejszego organu sądowego, mógł po prostu się w ogóle nie przejmować prawem - dodał.
Stępień wymienia zarzuty do działania Trybunału. "Nie można było tolerować"
Wśród zarzutów do Bogdana Święczkowskiego Stępień wskazał niedopuszczenie do orzekania sędziów, którzy "zostali prawidłowo wybrani", a następnie złożyli "ślubowanie zastępcze, ponieważ prezydent uniemożliwia im złożenie w takim trybie, w jakim zwykle dotąd się odbywało". Jako "gorszą rzecz" wskazał argument wskazany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.
- Pokazała, że pan Święczkowski manipulował składami tak, żeby być pewnym, kto w tych składach będzie orzekał, żeby zapadały orzeczenia sprzyjające prezydentowi, czy oczekiwane - argumentował.
Zapytany o to, czy po wydarzeniach do których doszło w ostatnich dniach, możliwe jest przywrócenie autorytetu Trybunału Konstytucyjnego gość "Najważniejszych pytań" stwierdził, że "będzie bardzo trudny proces, długi, ale on się właśnie w tym momencie rozpoczął".
- Przerwany został stan permanentnej niekonstytucyjności tego, co było w tym momencie. Tego nie można było dalej tolerować i to wynika nie tylko z analiz prawnych, ale także orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka. Polskie Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego powiedziało bardzo wyraźnie i to jednogłośnie: Ci sędziowie powinni zostać dopuszczeni do orzekania. Więc tego stanu nie można było tolerować i podjęto takie działanie - powiedział były prezes TK.
- Jest to właściwie jedyna w tej chwili przez nas dostrzegalna szansa rozpoczęcia procesu odbudowy normalności w Trybunale i z czasem odzyskiwania autorytetu - argumentował.
Reset konstytucyjny możliwy? "Mydlenie ludziom oczu"
Według Jerzego Stępnia od 2015 roku rozpoczęło się "staczanie się tej instytucji po równi pochyłej".
- Proces niszczenia Trybunału w pewnym momencie doprowadził do takiego momentu, że w ocenie prawie wszystkich prawników, za wyjątkiem pewnej grupy polityków, Trybunał przestał działać. Ale w normalnym państwie prawa on nie może przestać działać. On musi działać - mówił.
- Ci sędziowie, ta ósemka, która podjęła przy naszym wsparciu te działania, robią pierwszy krok w tym kierunku, żeby przywrócić normalność. I teraz będziemy patrzyli, jak się będą zachowywali przede wszystkim tak zwani "starzy sędziowie", czy oni będą bojkotowali te zarządzenia pani sędzi, czy nie. To jest bardzo istotne także - dodał.
Po przypomnieniu przez Karolinę Olejak słów o "normalnym państwie prawa", były prezes TK odpowiedział: Normalne państwo prawa runęło w 2015 roku.
Wśród sposobów na rozwiązanie szczególnie trudnej sytuacji wokół sądu konstytucyjnego często pojawiają się postulaty "resetu", który mógłby zostać zrealizowany m.in. przez wygaszenie kadencji wszystkich dotychczasowych sędziów i wybór nowych.
- Nie można bez zmiany konstytucji skrócić kadencji tych sędziów. Oni oczywiście mogą się zrzec tych swoich stanowisk, ale czy zrzekną się wszyscy? I teraz, żeby można było dokonać tego resetu, trzeba osiągnąć poziom dwóch trzecich - powiedział.
- Czy w tym Sejmie jest to możliwe? Moim zdaniem jest to niemożliwe. To jest mydlenie ludziom oczu - zaznaczył i dodał, że choć posłowie mogą składać w takiego postulatu projekty nowych ustaw.
- Tylko czy naprawdę jest to możliwe? I czy to jest możliwe przed wyborami? Bo po wyborach to kompletnie jest bez sensu, bo ten, kto wygra wybory, będzie i tak uprawiał własną politykę - zauważył.
- Reset nie jest w tej chwili w ogóle możliwy. To jest mydlenie oczu, opowiadanie o rzeczywistości, która może byłaby ładna, tylko niemożliwa do zrealizowania - podsumował.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.