Dwa samobóje Mentzena [OPINIA]
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Zacznijmy od deklaracji lidera Konfederacji na temat konieczności powrotu obowiązkowej służby wojskowej. Biorąc pod uwagę, że gros wyborców tego ugrupowania stanowią młodzi mężczyźni, nie można było wybrać sobie bardziej niepopularnego postulatu. Jest on skrajnie nieakceptowalny w tej grupie społecznej, co nie może dziwić, bo właśnie młodzi mężczyźni byliby objęci tym nowym obowiązkiem (potwierdzają to zresztą badania opinii publicznej). Ale nie przeszkodziło to Mentzenowi ogłosić swój pomysł urbi et orbi.
Podobnie bezsensowne było naigrywanie się z policjantek, które mogło spodobać się jedynie skrajnym mizoginom. I nawet jeśli jest ich dużo w otoczeniu lidera Konfederacji, to na pewno nie stanowią większości Polaków. W dobie narastającego poczucia zagrożenia (zewnętrznego i wewnętrznego) społeczeństwo jest szczególnie wrażliwe na każdy "atak" skierowany wobec funkcjonariuszy służb mundurowych. Nie może zatem dziwić fala oburzenia, z którą spotkał się autor kpiącego filmiku o promocji dolnośląskich policjantek – zwłaszcza że ów filmik był od razu wykorzystany przez polityczną konkurencję.
Co jednak najśmieszniejsze: Mentzen w obu sprawach… miał trochę racji. Zwłaszcza w tej pierwszej. Jeśli bowiem zewsząd słyszymy, że żyjemy w czasie przedwojennym, że już za kilka miesięcy lub lat grozi nam otwarty konflikt z Rosją, to postulat powrotu do przymusowego poboru wydaje się całkiem racjonalny. Tyle tylko, że co innego racjonalność dotycząca faktów, a co innego racjonalność procesu politycznego. Jeśli bowiem zgłasza się postulaty rozsądne, ale skrajnie niepopularne wśród swoich wyborców, trudno oczekiwać wzrostu popularności w sondażach. Ale lider Konfederacji jakby tego nie rozumiał lub się tym nie przejmował. O takich osobach zwykło się mówić, że za dobry żart skłonni byliby sprzedać matkę.
Druga sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Z jednej bowiem strony rechot Mentzena z kobiet w policji jest nie do obrony – wszak wiele z nich już w niej służy, wciąż są w tej formacji wakaty, więc lepiej, żeby były one zapełniane przez panie, niż by nadal miały istnieć. Poza tym policjantki nie muszą pracować w prewencji, gdzie rzeczywiście liczy się siła fizyczna, lecz mogą służyć w wydziałach śledczych i innych jednostkach, w których ważne są zdolności intelektualne i siła charakteru, a te nie są uzależnione od płci.
Z drugiej jednak strony banalnym faktem jest to, że przeciętni mężczyźni są silniejsi i sprawniejsi fizycznie od przeciętnych kobiet. Dokładnie ta sama zasada obowiązuje w odniesieniu do policjantów i policjantek. Kto temu zaprzecza, kłóci się z faktami. Każdy wolałby mieć bodyguarda faceta, a nie kobietę. Tak po prostu stworzyła nas natura. W żadnym stopniu nie może to oznaczać, że panie nie powinny służyć w policji czy w wojsku, ale to równouprawnienie nie może prowadzić do absurdalnych stwierdzeń, które pojawiły się w czasie dyskusji o filmiku Mentzena, że kobiety są równie dobre jak mężczyźni – we wszystkim, także na przykład w sporcie. I że nie ma żadnego znaczenia, czy w zatrzymaniu groźnych i silnych przestępców biorą udział kobiety czy mężczyźni. Chyba nie przez przypadek w oddziałach antyterrorystycznych znakomitą większość stanowią ci drudzy.
Co ciekawe, osoby atakujące lidera Konfederacji tak się zapędziły w obronie praw kobiet, że naraziły je na konieczność odpowiedzi na niewygodne pytania. Na przykład o to, czy jeśli panie są tak samo zdolne do służenia w mundurze jak panowie, to nie powinny być objęte obowiązkiem powszechnej mobilizacji w czasie wojny, a także – w czasie pokoju – podlegać ocenie zdolności do służenia w armii.
Każdy facet ma przypisaną mu w wieku 18 lat kategorię zdrowotną i zgodnie z nią może być w czasie konfliktu zbrojnego siłowo wcielony do wojska. Jeśli kobiety są tak samo uprawnione do służby w policji jak mężczyźni, to otwiera się pole do dyskusji o objęciu ich także obowiązkiem mobilizacji militarnej.
Kończąc, Mentzen dwa razy w ciągu doby strzelił sobie w kolano – zresztą zupełnie przez nikogo nieprzymuszany. Nie stało się to bowiem w trakcie gorącej debaty telewizyjnej czy na wiecu wyborczym. Obie katastrofalne sondażowo i politycznie "mądrości" przekazał w przygotowanych przez siebie lub swoich ludzi materiałach na YouTube. I choć, jak przekonywałem, miał w nich po części rację, to przecież były one poważnym błędem komunikacyjnym.
Jeśli lider Konfederacji nie zrozumie wreszcie, że nie jest błyskotliwym i kontrowersyjnym komentatorem spraw publicznych, lecz przywódcą partii bijącej się o władzę, już za niedługo będzie mógł oglądać zwyżki sondażowe swych politycznych konkurentów, którzy choć będą mieli może mniej racji, posiadać będą więcej zwolenników. A o to wszak w rywalizacji wyborczej chodzi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.