The Jerusalem PostEast Jerusalem man found dead near Bethlehem, police conduct series of West Bank raidsESPNTime to trade red-hot Ty Jerome, drop struggling Draymond Green?Daily MaverickCARRYING CONFIDENCE: Proteas show early hand, riding the winning momentum into Newlands deciderInquirer EntertainmentJulia Montes opens up about challenges of being a CEO, executive producerESPN Deportes¿Puede Messi ganar su noveno Balón de Oro a los 39 años?ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-Nachrichtenstudio20 MinutenRIP Fondue? US-Portal erklärt Schweizer Nationalgericht für outSRF NewsSieg der Studentenbewegung – Wie weiter nach dem Machtwechsel in Serbien?TechCrunchAnthropic’s IPO filing reveals its strategy for keeping enterprise customers hookedIl Fatto Quotidiano“Mi ha tradito con prostitute. Chiedeva il numero anche alle ragazze in fila per il bagno, quando beve non ha autocontrollo”: la moglie Amanda Martins mette nei guai WesleyColliderNetflix’s Intense Agatha Christie Mystery Takes Less Than 3 Hours to BingeAntara NewsIndonesia cannot rely on State Budget alone, Finance Minister says
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 26, 2026

Kluczowe 90 dni. Amerykanie szykują rewolucję w bazach wojskowych

Translate

Pentagon rozpoczął dwa duże programy o kluczowym znaczeniu dla sił zbrojnych USA. Ogłosił je 30 września sekretarz wojny Pete Hegseth. "FORTRESS America" ma zwiększyć odporność amerykańskiej infrastruktury wojskowej i zaplecza przemysłowego na ataki oraz zakłócenia dostaw.

Drugi z nich, Project Meridian, ma natomiast określić, jakie technologie i zdolności bojowe będą niezbędne do utrzymania przewagi militarnej USA w przyszłych konfliktach. Programy mają różne horyzonty czasowe: FORTRESS jest przedsięwzięciem długoterminowym, a Meridian – 120-dniowym projektem analitycznym.

"FORTRESS America" (skrót od: Federal Operations for Resilience, Troop Resources, Energy, Supply, and Survivability - przyp. red.) ma zapewnić USA zdolność do prowadzenia działań wojennych nawet w warunkach poważnych zakłóceń infrastrukturalnych i logistycznych. Jego założenia obejmują pięć filarów:

  • Niezależność energetyczna – zapewnienie dużym amerykańskim bazom wojskowym własnych źródeł energii, niezależnych od cywilnej sieci elektroenergetycznej.
  • Odporność łańcuchów dostaw i przemysłu obronnego – ograniczenie zależności od zagranicznych dostawców, m.in. metali ziem rzadkich, specjalistycznych metali, półprzewodników i materiałów pędnych.
  • Strategiczne rezerwy – rozbudowa zapasów amunicji, paliw, leków, krwi i innych zasobów niezbędnych do prowadzenia długotrwałych działań zbrojnych.
  • Ochrona instalacji i cyberodporność – zwiększenie odporności baz oraz infrastruktury wojskowej na sabotaż, cyberataki i inne zagrożenia fizyczne.
  • Odporność w przestrzeni kosmicznej i widmie elektromagnetycznym – zabezpieczenie zdolności wojskowych zależnych od systemów kosmicznych i łączności.

"FORTRESS America" jest programem o znaczeniu strategicznym i jego realizacja, ze względu na rozmach, zajmie dekady. Z kolei analityczny Meridian ma swój konkretny horyzont czasowy: jest planowany na 120 dni. Zakłada on pewien przegląd technologii, systemów uzbrojenia i koncepcji operacyjnych, które pozwolą USA utrzymać przewagę technologiczną i militarną w konfliktach przyszłości.

Projekt ma zidentyfikować przyszłe potrzeby amerykańskich sił zbrojnych, luki w ich zdolnościach oraz rozwiązania, których rozwój i wdrażanie należy przyspieszyć. Analiza ma obejmować wszystkie domeny prowadzenia działań wojennych – od środowiska podziemnego po przestrzeń okołoksiężycową.

Uniezależnić się infrastrukturalnie. "Dwie lub trzy dekady"

Jak tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Krzysztof Wasilewski, amerykanista i prorektor z Politechniki Koszalińskiej, oba programy dążą do tego, by armia USA była jak najbardziej samodzielna.

"FORTRESS America", jak tłumaczy, to program niezwykle ambitny, mogący być zrealizowany w pełni na przestrzeni kilku dekad, dwóch lub trzech. Zakłada on, że siły zbrojne USA mają stać się o wiele bardziej niezależne, zarówno od działań sojuszników, jak też – co ważne – od infrastruktury cywilnej. Zakłada on, że wszystkie bazy wojskowe USA (a na terenie kraju jest ich ponad 500) mają być niezależne, samowystarczalne w każdym aspekcie funkcjonowania, przez 90 dni.

– Ten program nie wziął się z próżni. Już w czasach Bidena wskazywano, że bazy USA są zależne od infrastruktury cywilnej, często padającej ofiarą ataku przeciwnika czy nawet klęsk żywiołowych. To bardzo ambitna próba rozwiązania dylematów, z którymi Amerykanie mierzą się od lat, i już za czasów poprzedniej administracji prowadzono działania pod tym kątem – mówi WP prof. Wasilewski.

Priorytetem jest, jak mówi, uniezależnienie energetyczne baz. A jednym z pomysłów na to – opracowanie niewielkich reaktorów, w które mogłyby zostać wyposażone takie bazy. Jest to nadal na etapie planów, ale takie rozwiązania mają być niebawem wdrożone do testów.

Obecnie, jak wskazuje amerykanista, dowódcy baz mają inwestować w energię ze źródeł odnawialnych, dostępną od ręki i relatywnie niewielkim kosztem. Chodzi także o zapasy lekarstw, krwi czy produktów spożywczych. Założeniem jest, że bazy te przez 90 dni mają funkcjonować na 100 procent – mają być zaopatrzone, samowystarczalne i działać w trybie pełnej gotowości.

– To pokłosie tego, co można było zaobserwować w działaniach wojennych nowego rodzaju: niekoniecznie przy pomocy działań zbrojnych, ale za pomocą np. cyberataków. I myślę, że to krok w dobrą stronę – wskazuje wykładowca.

Meridian, czyli krok w przyszłość

Projekt Meridian jest zaś krokiem w przyszłość. Zakłada on wykorzystanie już istniejących oraz planowanych technologii, które mają jeszcze bardziej rozwinąć amerykańską armię, ale także wskazać nisze, w których siły zbrojne USA mogą uzyskać przewagę nad przeciwnikami.

– Nie jest tajemnicą, że amerykańska armia i sektor przemysłowy od lat bardzo ściśle współpracują. Dlatego też sprawdzeniu podlega, gdzie są lub mogą być luki w technologicznym rozwoju armii i jak można byłoby je "załatać" – ocenia prof. Wasilewski.

Warto postawić pytanie: czy tego rodzaju program miałby rację bytu także w Polsce? Powątpiewa w to były szef Sztabu Generalnego, gen. Mieczysław Cieniuch. Jest, jak mówi Wirtualnej Polsce, przeciwny prostemu odnoszeniu Sił Zbrojnych RP do armii amerykańskiej, ze względu na różne uwarunkowania.

Inne są realia, w których funkcjonują obie armie, inne środki finansowe, ale także różne cele i zadania stawiane obu armiom.

Drony, łączność, satelity - ale niekoniecznie reaktory

Mając, jak mówi, zdefiniowanego przeciwnika – a tym jest Rosja – w pewnych aspektach (terytorium, liczba ludności) go nie prześcigniemy. Ale są obszary, gdzie państwo średniej wielkości może uzyskać pewne przewagi.

– Z tego względu stoję na stanowisku, że powinniśmy myśleć nie o dużej armii, półmilionowej, bo taka armia po prostu udusiłaby państwo kosztami, ale powinniśmy za to patrzeć, jak tę liczebność można rekompensować, np. przy pomocy robotyzacji czy dronizacji sił zbrojnych. Powinniśmy to brać pod uwagę i wręcz przodować. Tak samo jak w systemach walki radioelektronicznej, rozpoznania, łączności czy systemach satelitarnych – mówi gen. Cieniuch.  

Dodaje też interesującą refleksję: Amerykanie myślą przede wszystkim o swoich bazach na świecie. Mają ich wiele, rozsianych po całym świecie.

– O ile poza terytorium Stanów Zjednoczonych autonomiczne źródło zasilania, jak np. niewielka siłownia atomowa, ma sens, o tyle w samych USA idea małych reaktorów mało do mnie przemawia – ocenia były szef Sztabu Generalnego. 

Zdrowy rozsądek Amerykanów

Przy czym, jak tłumaczy, amerykańskie podejście jest zdroworozsądkowe. Gen. Cieniuch wspomina czasy, gdy Amerykanie chcieli stosować – i stosowali – outsourcing, czyli korzystali z cywilnych rozwiązań, które miały być bardziej wydajne od struktur czysto wojskowych.

– Dziś przekładają tę wajchę w drugą stronę i jakiś powód takiej decyzji musi być. Skądinąd warto pamiętać, że wiele jest u nich struktur paramilitarnych, które zarabiały naprawdę duże pieniądze na pracy z armią i na jej rzecz – dodaje gen. Cieniuch.

Wojskowy uważa, że gdyby Amerykanie chcieli wrócić do czysto wojskowego zarządzania i obsługi własnych sił zbrojnych, to duża część takich organizacji i firm straciłaby źródło utrzymania lub poważnie by je ograniczyła.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.