A nuż nóż w politycznej wodzie? [OPINIA]
Lądując w Warszawie kilka dni temu po dwutygodniowym pobycie w Kanadzie, nie wiedziałem, że wracam do kraju opanowanego przez terrorystów. Okazało się jednak, że tak właśnie jest. A przynajmniej tak wynikałoby z doniesień ministra sprawiedliwości oraz rzecznika koordynatora służb specjalnych – pisze dla Wirtualnej Polski Marek Migalski.
Jacek Dobrzyński i minister Waldemar Żurek
Źródło zdjęć: © East News
Obaj panowie poinformowali (i to w dramatycznej formie), że państwu polskiemu udało się rozbić grupę planującą zamach o charakterze rasistowskim na szkołę oraz meczet. Członkowie owej grupy mieli kierować się ideologią nazistowską i nacjonalistyczną. Najgroźniejszym faktem okazało się to, że owymi terrorystami okazali się trzej…nastolatkowie – dwóch szesnastolatków oraz jeden siedemnastolatek. Wszyscy podobno planowali zakup broni, a w domu tego ostatniego znaleziono… nóż.
Chwilę się zatrzymajmy: bardzo poważni politycy i funkcjonariusze odpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo w dramatycznym tonie obwieszczają, że udało im się rozbić gang licealistów, którzy na swych komputerach fantazjowali o zamachu, a jeden z nich miał w swoim domu (zapewne w kuchni) nóż. A może nawet dwa!
Nie ma i nie będzie żadnej taryfy ulgowej dla faszyzmu, nienawiści i planowania krwawych zamachów w Polsce. ABW we współpracy z prokuratorem zatrzymała Pawła G., który przygotowywał masowy zamach terrorystyczny na szkołę i meczet. W jego domu zabezpieczono broń, materiały wybuchowe oraz nazistowską symbolikę. Sąd na wniosek Prokuratury zdecydował o tymczasowym aresztowaniu. Kto podnosi rękę na bezpieczeństwo Polaków, spotka się z całą surowością prawa. Bezpieczeństwo to nie jest obszar do kompromisów. To fundament naszej wspólnoty
- napisał na X Waldemar Żurek
Nie poświęcałbym temu cyrkowi uwagi, bo jestem znudzony wytykaniem każdej władzy jej śmieszności, gdyby nie to, że – w mojej opinii – może to być sygnał tego, jak obecna większość sejmowa chce ustawić kampanię wyborczą i zachować stery rządów w swoich rękach po wyborach w 2027 r.
Chodzi o politykę
Jeśli przyszłoroczna elekcja parlamentarna dotyczyć będzie spełniania przez gabinet Donalda Tuska obietnic złożonych w 2023 r., jego szanse na utrzymanie się u władzy nie będą zbyt duże. Bo powiedzmy sobie szczerze i lekko poetycko: obecna większość sejmowa nie spełniła większości swych wyborczych zapewnień. To po prostu fakt. Jeśli zatem walka wyborcza rozegra się na polu rozliczania rządu z realizacji jego zapewnień z poprzedniej kampanii, obecna opozycja może powrócić do władzy.
Lepszym zatem rozwiązaniem dla Tuska i jego sojuszników jest znalezienie innej linii sporu i stoczenie kampanijnej potyczki na innym polu. Polu, na którym zawczasu obecny rząd wykopie głębokie doły, w które będzie chciał zwabić hufce Jarosława Kaczyńskiego, Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Właśnie w tym kontekście odczytywałbym ostatnie doniesienia o przyspieszeniu rozliczeń z pisowcami za bezeceństwa, których dopuszczali się za czasów swoich rządów, ciągłe straszenie rychłym atakiem Rosji na Polskę oraz – nowość! – zagrożeniem terrorystycznym ze strony prawicowych ekstremistów. I tu wracamy do "gangu licealistów".
W moim przekonaniu przez następne kilkanaście miesięcy tworzona będzie przez rząd następująca narracja: prawicowi terroryści równają się Braun; Braun równa się prawica; prawica równa się Kaczyński i Mentzen; Braun, Kaczyński i Mentzen równają się prawicowi terroryści.
Mówiąc nieco mniej enigmatycznie: Koalicja Obywatelska i jej koalicjanci, wykorzystując zresztą aparat państwa, będą konsekwentnie łączyć coraz to nowych (i niedoszłych) "zamachowców" z partiami prawicowymi, a wszystkie partie prawicowe łączyć ze sobą. Tak, by przeciętny wyborca, mówiąc "PiS", miał na myśli Konfederację Korony Polskiej, a mówiąc "Mentzen" czy "Bosak", miał przed oczami uzbrojonych po zęby (najlepiej jeszcze opłacanych przez Rosję) terrorystów. Proste? Proste. Pytanie, czy skuteczne.
Na udzielenie odpowiedzi na to ostatnie pytanie jest jeszcze za wcześnie. Ale trawestując pewnego mało znanego polityka KO, którego jednak pewna fraza już stała się kultowa, można powiedzieć: "Cóż szkodzi postraszyć?". A nuż nóż okaże się leitmotivem przyszłorocznej kampanii wyborczej.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.