Nazywano je największym na świecie "miastem widmem". Tak wygląda dzisiaj
Kangbashi leży około 30 kilometrów na południowy zachód od Dongsheng, dawnego centrum Ordos, w Mongolii Wewnętrznej. Powstało na początku XXI wieku, gdy region wzbogacił się dzięki złożom węgla i gazu. Władze postanowiły zbudować metropolię dla miliona mieszkańców; z wieżowcami, stadionem na 60 tysięcy miejsc, muzeum i teatrem. Budowa ruszyła w 2004 roku.
Miała być wielka metropolia
Inwestycję zaprojektowano z wielkim rozmachem. Zabrakło jednak powodu, dla którego ktokolwiek miałby się tam przeprowadzić. Miejsca pracy znajdowały się w oddalonym Dongsheng, dawnym centrum Ordos. Rząd próbował zachęcać rodziny rolnicze premiami i darmowymi mieszkaniami, przeniósł też do Ordos Kangbashi urzędy i szkoły. Efekty były jednak słabe. Większość urzędników wolała dojeżdżać do pracy ze "starego" Ordos.
ZOBACZ: Najcięższy budynek świata stoi w Europie. By mógł powstać, zburzono 10 tys. domów
Gdy w 2012 roku runęły ceny węgla, a bańka na rynku nieruchomości pękła, ponad 70 proc. budynków zostało niedokończonych. Media z całego świata zaczęły nazywać Ordos Kangbashi "największym na świecie miastem widmem", a zdjęcia pustych ulic i galerii obiegły glob.
Instagram.com/ urbannext_net
Liczba mieszkańców wzrosła na przestrzeni lat
Ilu ludzi mieszka tam dzisiaj? Jeszcze w 2009 roku donoszono o zaledwie około 30 tysiącach osób, więc przez kilkanaście lat populacja wyraźnie wzrosła. W 2015 roku mówiło się już o około 100 tysiącach, a według danych władz z 2025 roku, dzielnicę zamieszkuje dziś blisko 131 tysięcy osób. Całe Ordos liczy natomiast 2,2 miliona osób na obszarze 86 tysięcy kilometrów kwadratowych.
Etykieta "miasta widma" wciąż ciąży dzielnicy. Coraz częściej pojawiają się jednak relacje odwiedzających, którzy przeczą owej łatce. Twórca kanału "Bazyl w podróży" wraz z bliskimi, którzy odwiedzili dzielnicę w czerwcu 2026 roku, przekonują, że wrażenie pustki bierze się przede wszystkim z ogromnych rozmiarów miejsca. Relacjonowali, że przy Muzeum Ordos było sporo osób, a na ulicach stały samochody, miejscami nawet tworzyły się korki.
- Nie jest to absolutnie miasto duchów - pada w ich relacji.
Stosunkowo puste ulice znalazły nowe zastosowanie
Szerokie, wielopasmowe aleje Kangbashi zaprojektowano z myślą o milionie mieszkańców, więc jak na tę skalę ruch mimo wszystko nie jest duży. Nadmiar wolnej przestrzeni okazuje się jednak atutem dla firm testujących pojazdy autonomiczne.
Ordos wyznaczył aż 355 kilometrów dróg do tego typu prób i zainstalował ponad 2,5 tysiąca urządzeń drogowych, które przekazują dane do chmury. Działa tam między innymi KargoBot, spółka wspierana przez chińskiego giganta Didi, której flota ponad 300 ciężarówek przewozi węgiel. Region ma jedną szóstą chińskich zasobów tego surowca.
ZOBACZ: Miasteczko płonie pod ziemią od ponad 60 lat. Mieszkańcy nie chcą się wyprowadzić
Samochody to jedno. Dzielnica coraz częściej przyciąga też duże wydarzenia. W sierpniu 2025 roku ulicami Kangbashi przebiegł maraton Ordos, w którym, jak podawały chińskie media, wystartowało 25 tysięcy biegaczy z sześciu krajów.
W sezonie nad rzeką Ulan Mulun odbywają się wieczorne pokazy muzycznej fontanny, uchodzącej za największą w Azji, które przyciągają mieszkańców. Miasto, które zdawało się pozostawać puste, powoli "wraca do żywych".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.

