Leopardy w ukryciu. Drony zmieniły rolę czołgów na froncie w Ukrainie
- Tanie drony ograniczyły użycie pojazdów opancerzonych; czołgi częściej czekają w rezerwie lub przechodzą naprawy.
- Wśród żołnierzy nie ma zgody, czy "era czołgów" faktycznie minęła; wskazują na możliwy przełom technologiczny i przyszłe konstrukcje bezzałogowe.
W relacji z obwodu charkowskiego "The New York Times" opisuje, że czołgi niemieckiej produkcji - Leopardy, stoją pod siatkami maskującymi w lesie. Część z nich wymaga przeglądów i napraw, inne pozostają w odwodzie, bo rozkazy wysyłające je do bezpośredniej walki pojawiają się coraz rzadziej.
WIDEO
Tak osłabiają armię Putina. "Ptaki Madziara" uderzyły z zaskoczenia
WIDEO
Kluczowym powodem mają być tanie bezzałogowce, które zmieniły realia użycia ciężkiego sprzętu.
Drony na froncie a użycie pojazdów opancerzonych
Ołeksandr Syrski, który do ubiegłego miesiąca był głównodowodzącym ukraińskiej armii, mówił o skali ograniczeń wprost. - Praktycznie w ogóle nie używamy pojazdów opancerzonych - stwierdził. Jak dodawał, to rodzi pytanie o to, jak zneutralizować przewagę dronów i ponownie wykorzystać potencjał wojsk pancernych.
"The New York Times" przypomina, że problem narastał stopniowo: gdy wiosną 2023 r. zachodnie czołgi zaczęły trafiać na pole walki, bezzałogowce już stanowiły dla nich realne zagrożenie.
Rosjanie zaczęli montować na wozach siatki i klatki ochronne, a później podobne rozwiązania wprowadzała także Ukraina. Szef obsługi technicznej 33. Brygady o pseudonimie Energetyk opisywał zmianę podejścia. - Ludzie się wtedy z nich śmiali, mówili, że robią grille. Ale zmierzali we właściwym kierunku - powiedział "NYT".
Szkolenia, naprawy i przekwalifikowanie żołnierzy na operatorów dronów
Reporterzy opisują też konkretne straty i sytuacje, które dziś dotykają czołgów nawet poza klasycznym starciem. Jedna z maszyn potrzebowała wymiany silnika po wjechaniu na minę i pożarze, inna została trafiona przez drona podczas ewakuacji uszkodzonego sprzętu. Czołgi służą bowiem również do holowania innych pojazdów. Jeden z żołnierzy porównał nawet tę rolę do używania drogich maszyn jako wyjątkowo kosztownych ciągników. Takie działania mają być możliwe głównie wtedy, gdy pogoda utrudnia loty dronów, np. przy wietrze, deszczu i słabej widoczności.
Mimo ograniczeń 33. Brygada nie rezygnuje z przygotowania załóg. Według "The New York Times" mniej więcej co dwa tygodnie odbywają się ćwiczenia z ostrą amunicją, a żołnierze konserwują sprzęt i wzmacniają go kolejnymi osłonami. Równolegle część pancerniaków zmienia specjalność: dowódca batalionu o pseudonimie Morpheus przekazał dziennikowi, że ok. połowa jego żołnierzy przekwalifikowała się na operatorów dronów.
Kierowca o pseudonimie Mechan, wcześniej związany z T-64, przesiadkę do Leoparda porównał do zmiany auta na Mercedesa lub BMW, ale sam czołgiem jeździ dziś rzadko. - Era czołgów się skończyła - ocenił.
Nie wszyscy wojskowi podzielają tę diagnozę. Dowódca kompanii o pseudonimie Fin wskazuje, że rozwój technologii może pozwolić czołgom wrócić do walki, m.in. dzięki sztucznej inteligencji albo systemom przechwytującym drony. Morpheus także nie przekreśla wojsk pancernych, ale zastrzega, że potrzebny byłby przełom technologiczny. - Jestem przekonany, że czołgi nadal mają przyszłość - powiedział. Jak dodał, przyszłe czołgi, jego zdaniem, będą bezzałogowe.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.