Le Pen wraca z kontrowersyjnym pomysłem przed wyborami. Nawet skrajna prawica widzi ryzyko
Osoba bliska Le Pen, której zapewniono anonimowość powiedziała serwisowi POLITICO, że zamierza ona zaproponować ten zakaz, włączając go do ustawy o zwalczaniu "radykalnego islamizmu".
Ustawa ta zostałaby następnie poddana pod referendum — co ma na celu odwrócenie debaty od tematu religii i skoncentrowanie jej na "ideologii islamistycznej" — dodała ta osoba.
Czytaj nas częściej w Google
Propozycja ta dominuje we francuskich wiadomościach politycznych po tym, jak w niedzielę poseł z partii Le Pen, Zjednoczenie Narodowe (RN), stwierdził, że noszenie hidżabu w miejscach publicznych stanie się wykroczeniem podlegającym karze grzywny, jeśli obejmie ona urząd.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Le Pen obecnie prowadzi w sondażach z dwucyfrową przewagą przed pierwszą turą wiosennych wyborów prezydenckich we Francji w 2027 r.
Fala krytyki
Lewicowi działacze polityczni i obrońcy swobód obywatelskich we Francji ostro skrytykowali propozycję Le Pen jako islamofobiczną i dyskryminującą. Hidżab to chusta noszona przez niektóre muzułmanki.
Jean-Luc Melenchon, czołowy lewicowy kandydat w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, oskarżył Le Pen o chęć utworzenia "policji do spraw ubioru w stylu irańskim" w poście opublikowanym na X. SOS Racisme, francuska organizacja zajmująca się zwalczaniem rasizmu, stwierdziła, że Le Pen dąży do "wypędzenia muzułmanek z przestrzeni publicznej".
Kandydat centroprawicy Edouard Philippe zwrócił uwagę, że państwo powinno skupić się na zwalczaniu "islamizmu i ekstremistów, a nie francuskich muzułmanów", a konserwatywny kandydat Bruno Retailleau argumentował, że byłoby to niewłaściwe wykorzystanie zasobów policyjnych.
Debata na temat hidżabu, który według raportu z 2023 r. francuskiego krajowego urzędu statystycznego nosi 26 proc. francuskich muzułmanek w wieku od 18 do 49 lat, regularnie pojawia się we Francji.
Francja jest jednym z nielicznych krajów europejskich, które całkowicie zakazały noszenia zasłon zakrywających całą twarz w miejscach publicznych, a także jedynym krajem, który zakazał swoim sportowcom noszenia hidżabu podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. Zakrycia głowy wynikające z wyznania, w tym hidżaby i jarmułki, są zakazane w szkołach od 2004 r.
Jednak propozycja Le Pen okazała się politycznie ryzykowna dla tej czterokrotnej kandydatki na prezydenta, nawet w obrębie jej własnej partii.
Jordan Bardella, przewodniczący RN rozważał wewnętrznie wycofanie tej propozycji z obawy, że może ona stanowić polityczne obciążenie.
W poniedziałkowej rozmowie z dziennikarzami Bardella ponownie wydawał się bagatelizować znaczenie tej propozycji, podkreślając, że decyzja należeć będzie do francuskich wyborców w ramach proponowanego referendum oraz że "nie chodzi tu o narzucanie kodeksu ubioru".
Jednak w sytuacji, gdy to Le Pen kieruje kampanią wyborczą, a Bardella pełni rolę drugoplanową, decyzja o ponownym wprowadzeniu w tym tygodniu jednej z jej najbardziej kontrowersyjnych propozycji do debaty publicznej stanowiła dobitne przypomnienie o tym, kto tu rządzi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.