Kierowca i pasażer pijani, z tyłu zwłoki 43-latka. Najnowsze ustalenia ws. makabry w Radomiu

Są wstępne wyniki sekcji zwłok mężczyzny, którego ciało znaleziono na tylnej kanapie auta zatrzymanego podczas policyjnej interwencji w Radomiu w piątek. Z nieoficjalnych ustaleń "Faktu" wynika, że wykluczono hipotezę, iż 43-latek został zamordowany.
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
Do makabrycznego odkrycia doszło w piątek wczesnym wieczorem. Policjanci zostali wezwani do kolizji przy ul. Energetyków w Radomiu. Okazało się, że 35-letni kierowca Forda, który najechał na tył innego auta, był kompletnie pijany. Miał 2,5 promila w wydychanym powietrzu. Miał też cofnięte uprawnienia do kierowania i był poszukiwany do odbycia kary.
Obok niego siedział pasażer – też pijany. Na tylnej kanapie siedział jeszcze jeden mężczyzna. Okazało się, że 43-latek nie żył.
Co ustalono podczas autopsji?
Z nieoficjalnych ustaleń „Faktu” wynika, że została już przeprowadzona autopsja. Informator gazety twierdzi, że nie mamy do czynienia z zabójstwem.
Ustalono też, że do zgonu nie doszło wskutek tego zdarzenia drogowego. Jednak aby ustalić, jak ta osoba zmarła i czy z jej śmiercią miały coś wspólnego pozostałe osoby z samochodu, trzeba wykonać poszerzone badania – powiedział „Faktowi” informator. Będzie m.in. sprawdzane, czy mężczyzna był pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
Z ustaleń gazety wynika, że 35-latek usłyszał zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości i przyznał się do winy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.