Po fali doniesień o śmierci Kim Dzong Una Korea Północna pokazała zdjęcie przywódcy
Targi odzieżowe w Pjongjangu (wideo z 21 października 2026 roku)
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/KCNA
Kim Dzong Un wziął w poniedziałek udział w targach odzieżowych i obuwniczych wraz ze swoją córką Kim Dzu Ae - poinformowały we wtorek północnokoreańskie media państwowe. Opublikowano także jego zdjęcia. Stało się to po fali niepotwierdzonych doniesień o śmierci północnokoreańskiego przywódcy. Pojawiały się również informacje, że Kim zapadł w śpiączkę i został przetransportowany do Pekinu.
Kim Dzong Un z córką na targach odzieżowych
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/KCNA
Doniesienia o śmierci Kim Dzong Una
Serwis NK News opisuje, że doniesienia o śmierci Kima zaczęły się rozprzestrzeniać po wpisach co najmniej dwóch popularnych kont w serwisie X, krytycznych wobec Komunistycznej Partii Chin. Ich autorzy twierdzili bez przedstawienia dowodów, że przywódca zmarł lub zapadł w śpiączkę i został przewieziony do szpitala w Pekinie. Ta niesprawdzona informacja była później powielana przez tabloidy.
BBC z kolei donosi, że źródłem tych informacji jest Wanjun Xie, który przedstawia się jako przewodniczący zakazanej przez Pekin Chińskiej Partii Demokratycznej. W mediach społecznościowych pisał, że Kim doznał poważnego krwotoku mózgowego i został przewieziony do Pekinu, gdyż Korea Północna nie była w stanie zapewnić mu odpowiedniej opieki medycznej. Xie twierdził również, że ciało Kima potajemnie przekazano urzędnikom z Pjongjangu, którzy mieli zataić jego śmierć.
Wywiad Korei Południowej: nic nie wskazuje na to, by Kim Dzong Un zmarł
BBC wskazuje na okoliczności podważające doniesienia o śmierci Kim Dzong Una. Po pierwsze, Chiny najpewniej zaostrzyłyby środki bezpieczeństwa na granicy, by przygotować się na potencjalne niepokoje lub napływ uchodźców. Po drugie, mogłaby wzrosnąć aktywność wokół północnokoreańskich misji dyplomatycznych - wskazuje stacja.
Tym razem - zaznacza BBC - nic takiego nie miało miejsca. Również przedstawiciele wywiadu Korei Południowej powiedzieli agencji Yonhap, że nie mają informacji potwierdzających słowa Xie.
Zdaniem BBC fale doniesień o śmierci Kima związane są z obawami o sukcesję. Stacja zauważa, że przywódca "spędził lata na konsolidacji władzy, pozbywając się rywali" i innych zagrożeń. Według wywiadu Korei Południowej Kim przygotowuje do rządów swoją córkę Kim Dzu Ae. Coraz częściej pojawia się ona na prestiżowych wydarzeniach i pokazach wojskowych. Według szacunków córka Kima ma dopiero 13 lat, a Koreą Północną nigdy wcześniej nie rządziła kobieta.
BBC zaznacza jednak, że doniesienia o śmierci północnokoreańskiego przywódcy nie są zupełnie nieprawdopodobne. Kim ma nadwagę i dużo pali, a południowokoreański wywiad wielokrotnie nadmieniał, że jego styl życia potęguje ryzyko chorób układu krążenia. W rodzinie Kimów występowały również choroby serca i udary.
Maleją szanse na spotkanie Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem?
Tymczasem Reuters w poniedziałek poinformował, że przedstawiciele władz USA i Korei Południowej dostrzegają malejące szanse na spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem. Agencja powołała się na pięć źródeł zaznajomionych z sytuacją.
W sierpniu media donosiły, że Trump naciska na doradców w kwestii zorganizowania spotkania z dyktatorem jesienią. Sam amerykański prezydent mówił, że "dobrze dogaduje się z Kimem" i przekazał, że północnokoreański lider odpowiedział na jego prośbę o rozmowę.
Reuters zaś doniósł, że USA nie otrzymały od Pjongjangu żadnej odpowiedzi w sprawie spotkania Trumpa z Kimem. Do szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku w Chinach w przyszłym miesiącu, podczas którego mogłoby ono się odbyć, pozostało już niewiele czasu - zauważa agencja.
W poniedziałek, podczas rozmowy z dziennikarzami w Białym Domu, Trump odniósł się do swoich relacji z północnokoreańskim przywódcą. - Bardzo dobrze się z nim dogaduję i nie jestem pewien, czy ktokolwiek prosi o spotkanie - powiedział.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.