Wieczór, pizza i drzewo. Sędzia Iwaniec stracił immunitet

Opracowanie: Piotr Gądek Publikacja: Dzisiaj, 20 października (16:46)
Sąd Najwyższy uchylił immunitet warszawskiemu sędziemu Jakubowi Iwańcowi w sprawie podejrzenia przestępstwa prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości i spowodowania kolizji 11 października ub.r. w Rejowcu Fabrycznym (woj. lubelskie). Obrona sędziego podkreśla, że Iwaniec nie prowadził samochodu, a był jego pasażerem.
Sędzia Jakub Iwaniec w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów, sierpień 2026 r. Fot. Rafał Guz
Orzeczenie wydała prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN Maria Szczepaniec. Jednocześnie we wtorkowym postanowieniu SN zdecydowano o zawieszeniu sędziego oraz o obniżeniu mu wynagrodzenia o 50 proc.
Analiza materiału dowodowego pozwala na stwierdzenie, że fakt zaistnienia dostatecznie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego nie budzi wątpliwości - powiedziała sędzia Maria Szczepaniec.
Postanowienie jest nieprawomocne, obronie przysługuje możliwość złożenia na nie zażalenia.
Wyprawa po pizzę
Sprawa dotyczy zdarzenia z października 2025 roku. Jakub Iwaniec, warszawski sędzia i ówczesny zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów przy warszawskim Sądzie Okręgowym, miał spowodować kolizję w miejscowości Rejowiec Fabryczny (woj. lubelskie, pow. chełmski).
W drugiej połowie października ub.r. do SN trafił wniosek o uchylenie sędziemu immunitetu w tej sprawie. Jak podawała Prokuratura Krajowa, 11 października 2025 r. sędzia Iwaniec uczestniczył w imprezie stowarzyszenia strzeleckiego, w trakcie której spożywał alkohol, a około godz. 21 został odwieziony do swojego domu w Rejowcu Fabrycznym. Kilkanaście minut później sędzia zamówił pizzę z odbiorem osobistym. Iwaniec – jak relacjonowała PK - odebrał zamówienie i przebywał w lokalu przez ok. 25 minut.
Według prokuratury, gdy sędzia wracał do domu, zobaczyli go sąsiedzi. Samochód, którym – jak zeznała śledczym świadek zdarzenia – kierował Iwaniec, „w pewnym momencie zjechał z jezdni na chodnik, a następnie uderzył w znajdujące się trzy metry od tych sąsiadów drzewo”. Następnie samochód „zawrócił, wjechał na jezdnię i kontynuował jazdę, wjeżdżając na posesję” sędziego.
Obrona: Sędzia Iwaniec nie prowadził auta
PK informowała, że w noc zdarzenia sędzia został przewieziony do szpitala, gdzie poddano go badaniom toksykologicznym, które wykazały, że około trzy godziny po zdarzeniu w jego krwi było 1,85 promila alkoholu.
Obrona sędziego konsekwentnie podkreśla, że Iwaniec nie prowadził samochodu, a był jego pasażerem. Podczas wtorkowego posiedzenia SN obrońcy wskazali konkretną osobę, która – według nich – prowadziła samochód.
Prokuratura nie udowodniła, że sędzia kierował pojazdem, bo nie przeprowadziła w tym zakresie w ogóle postępowania dowodowego – podkreślał broniący Iwańca mec. Michał Skwarzyński.
Wskazywał też na – w jego ocenie – polityczne tło sprawy.
Rok temu, wkrótce po zdarzeniu, sprawę komentował szef MS Waldemar Żurek. Mogę tylko wszystkich polskich obywateli przeprosić, że takie sytuacje mają miejsce. Wiemy, że Jakub I. – czy też sędzia Iwaniec, bo jeszcze nie mamy przedstawionych zarzutów – to osoba, która bardzo ściśle współpracowała w czasach rządu PiS. Była to osoba zamieszana w aferę hejterską – zaznaczał wtedy Żurek.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.