Daily MaverickWater that harms the people is not a right fulfilled — it’s a threatInquirerLone player wins ₱15-M 6/45 Mega Lotto jackpotThe Jerusalem PostNetanyahu calls on parties who oppose terrorism to form ‘broad national gov't,’ open to discussionZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioNOS SportKoploper Heracles verslaat ook TOP Oss en blijft foutloos in AlmeloGlobal NewsNew Brunswick aims to become bigger player in Canada’s defence industry: premierDeadlineBruce Springsteen Endorses Michigan Senate Candidate Dr. Abdul El-Sayed: “I’m In His Corner 100%”SportstarIndia A vs New Zealand A LIVE Score, 2nd unofficial Test Day 4: Jaiswal, Sudharsan to resume innings; IND A trail by 46 runsFootball ItaliaSerie A | Atalanta 0-3 Parma: Gilardino gets first win as Daffara frustrates Sarri’s sideSBS 뉴스이 대통령 "잘 계세요?"…조 대법원장은 말없이 미소만ColliderNetflix’s 10/10 Crime Thriller Officially Wraps Filming on a Bigger Season 2The Hollywood ReporterSharon Horgan Comedy ‘Youth’ Renewed for Second Season at HBO
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, November 2, 2026

Piekło na Morzu Czarnym. Rosja igra z ogniem

Translate

Rosyjskie ataki na ukraińskie porty i statki handlowe nie są nowością. Moskwa od początku próbuje ograniczać ukraiński eksport morski, uderzając w infrastrukturę portową, magazyny i jednostki przewożące towary. Problem polega na tym, że w ostatnich tygodniach Rosjanie zaczęli atakować również zachodnią część Morza Czarnego, gdzie przebiegają szlaki wykorzystywane przez statki zmierzające do rumuńskich portów i ukraińskich terminali nad Dunajem.

Po wycofaniu się Rosji z porozumienia zbożowego Ukraina rozwinęła alternatywną trasę eksportową biegnącą wzdłuż zachodniego wybrzeża Morza Czarnego. Jej znaczenie wzrosło, gdy rosyjskie wojska zaczęły regularnie atakować porty w Odessie i okolicach. Statki przewożące zboże oraz inne towary korzystają z podejścia do ujścia Dunaju i szlaków biegnących w pobliżu rumuńskiego wybrzeża. To właśnie tam obecnie Rosjanie najczęściej atakują.

Miesiąc ataków

5 października zatonął statek "Royad Mammadov", pływający pod banderą Saint Kitts i Nevis. Na pokładzie znajdowało się 13 członków załogi. Jedenastu udało się uratować, dwóch zginęło. Dzień później uderzono w kolejne dwie jednostki w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Statek "Alfa Watan", pływający pod banderą Togo, zatonął. Z dziesięcioosobowej załogi nie uratowano nikogo. Uznaje się ich za zaginionych. Druga jednostka, "Able", została uszkodzona, ale wszystkich 18 marynarzy ewakuowano. Bułgarskie władze nie wskazały sprawcy, choć premier kraju zwracał uwagę, że skutki ataków służą interesom Rosji.

12 października zaatakowano dwa kolejne statki. Pływający pod banderą Gwinei Bissau "Dignity" zatonął, a 11 z 16 członków załogi uznano za zaginionych. Na pokładzie maltańskiego statku "Chelsea 3" również doszło do eksplozji, ale wszystkich 15 marynarzy uratowano. Dwa dni później uszkodzony został tankowiec "Yara J", a dzień później doszło do pożaru na jednostce Wine Trader. Oba statki znajdowały się w pobliżu ujścia Dunaju. Na pokładzie "Wine Trader" zginęło siedmiu marynarzy, a pięciu uratowano. Z kolei cała załoga "Yara J" ocalała.

23 października zatonął statek "Khoryv", pływający pod banderą Komorów. Jednostka wysłała sygnał alarmowy, będąc ok. 13 mil morskich od Konstancy, tuż poza rumuńskimi wodami terytorialnymi. Na pokładzie znajdowało się 13 ukraińskich i azerskich marynarzy. Dziewięciu uratowano, odnaleziono ciało jednego członka załogi, a trzech uznano za zaginionych. Prezydent Rumunii Nicușor Dan oskarżył Rosję o rozszerzanie działań wojennych na wschodnią flankę NATO.

Najnowszy atak miał miejsce 28 października. Trzy drony morskie uderzyły w kontenerowiec "Contship Jet", należący do greckiego armatora i pływający pod banderą Liberii. Statek przewoził 421 kontenerów i płynął z Hajfy do Konstancy. Do ataku doszło ok. 21 Mm od bułgarskiego wybrzeża, w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Jednostka zatonęła, ale całą 18-osobową załogę, w tym 14 Filipińczyków i czterech Ukraińców, udało się uratować. Sprawcy ataku nie ustalono. Rosja zaprzecza, że to jej sprawka.

W sumie w ciągu niespełna czterech tygodni zaatakowanych zostało osiem statków, z których cztery zatonęły. Wiadomo o trzech potwierdzonych ofiarach śmiertelnych i 31 zaginionych marynarzach.

Reakcja NATO

Po ostatnim ataku 28 października w Sofii spotkali się ministrowie obrony Bułgarii, Rumunii i Turcji, by omówić pogarszające się bezpieczeństwo żeglugi na zachodnim Morzu Czarnym. Stwierdzili, że należy poprawić wymianę informacji, koordynację działań i monitorowanie zagrożeń. NATO już wcześniej zwiększyło zdolności rozpoznawcze na wschodniej flance, wykorzystując samoloty patrolowe i bezzałogowce do obserwacji akwenu. Problem polega na tym, że wykrycie zagrożenia nie zawsze pozwala zapobiec atakowi, a ochrona wszystkich statków handlowych wymagałaby zaangażowania znacznych sił morskich i powietrznych. Albo wprowadzenia systemu konwojowania.

Rosji atakowanie neutralnych statków handlowych poruszających się między portami państw nieuczestniczących w wojnie może odbić się czkawką. Szczególnie wrażliwa na takie działania jest Turcja, której gospodarka w dużym stopniu zależy od transportu morskiego. Przez tureckie cieśniny przechodzi znaczna część handlu prowadzonego przez porty czarnomorskie. Dlatego właśnie bezpieczeństwo żeglugi pozostaje jednym z podstawowych interesów Ankary.

W tym miesiącu Ankara już dwa razy poważnie reagowała. Najpierw turecki minister obrony Yaşar Güler ostrzegł zarówno Rosję, jak i Ukrainę przed atakowaniem statków handlowych. Ankara zapowiedziała, że zastrzega sobie prawo do podjęcia kroków prawnych, jeżeli celem takich działań staną się jednostki pływające pod turecką banderą lub należące do tureckich armatorów. Niedługo później podobne stanowisko przedstawił prezydent Recep Tayyip Erdoğan, który zwrócił się do prezydentów obu państw z apelem o całkowite powstrzymanie się od ataków na cywilną żeglugę.

Ankara zaproponowała Moskwie i Kijowowi porozumienie, które miałoby ograniczyć ataki na statki handlowe. Na razie czeka na odpowiedź obu stron. Zwrócono się także do Kijowa, ponieważ ukraińskie ataki na rosyjskie porty i jednostki wykorzystywane do obsługi rosyjskiego eksportu również mogą zwiększać zagrożenie dla żeglugi cywilnej, zwłaszcza gdy działania wojenne przenoszą się na często wykorzystywane szlaki.

Eskalacja konfliktu?

Dla NATO najważniejsze jest teraz niedopuszczenie do eskalacji działań. Jeżeli dojdzie do kolejnych uderzeń w pobliżu rumuńskich lub bułgarskich wód terytorialnych, państwa Sojuszu będą musiały zdecydować, jak chronić żeglugę, nie doprowadzając jednocześnie do bezpośredniego starcia z rosyjskimi siłami zbrojnymi.

Dla Rosji to też może być dość kłopotliwe. Atakowanie ukraińskich statków handlowych pozwoli utrudniać ukraiński eksport i zmusi państwa regionu do angażowania dodatkowych sił w ochronę własnego wybrzeża. Ryzykuje jednak, że kolejne incydenty zjednoczą państwa, które dotychczas starały się zachować równowagę między współpracą z Ukrainą a utrzymywaniem relacji gospodarczych z Rosją. Turcja jest tutaj szczególnie ważna. Jeżeli Ankara uzna, że rosyjskie działania zagrażają jej interesom handlowym, Kreml może stracić część swobody, którą dotąd zapewniała mu ostrożna postawa tureckich władz. A Turcy, jeśli widzą zagrożenie, potrafią się Moskwie mocno postawić. Co już nieraz udowadniali.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.