ESPN DeportesTexas quiere confirmar su buen momento ante Oklahoma en la rivalidad del Red RiverPunchI won’t be watching livestream of US shooter’s execution — Vice President VanceInquirerOCD: Ashfall, sulfuric odor after Kanlaon’s ‘explosive’ eruptionRTP DesportoI Liga. Conheça as equipas inicias de Marítimo e FC PortoThe Jerusalem PostIsrael Philharmonic Orchestra launches landmark 90th season - previewESPNNHL Tonight: Previews, stats, betting info for Saturday's 14 gamesInquirer EntertainmentEmma Tiglao bids pageantry goodbye after Miss Grand International reign endsScreen Rant8 2000s Shows That Aren't As Good As You RememberBBC عربيخمسة جرحى في انفجار قوي بمطار الملك خالد بالرياضThe Hollywood ReporterWhy Silver Lake’s Hottest New Hotel Took So Long to Open (Blame Katy Perry)
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 10, 2026

Stephen Biegun dla WP: Putin nie ma zamiaru kończyć tej wojny

Translate
  • Zdaniem Stephena Bieguna. dopiero podporządkowanie Kijowa mogłoby otworzyć Rosji drogę do dalszej ekspansji.
  • O wyniku wojny może przesądzić nie tylko front, lecz także polityka Zachodu. Putin nie musi zwyciężać militarnie, jeśli uda mu się osłabić determinację USA i Europy do wspierania Ukrainy.
  • Rosja jest odporna na sankcje, ale wojna pogłębia jej zależność od Chin. W dłuższej perspektywie najdotkliwszą ceną dla Moskwy może się okazać rosnące uzależnienie polityczne i ekonomiczne od Pekinu.

DLA CIEBIE

Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto

"Dla Putina brak zwycięstwa to porażka, dla Ukrainy brak porażki to zwycięstwo" - przekonuje w rozmowie z WP Stephen Biegun.

Wyraża swoje opinie ostrożnie, ale z dużą pewnością siebie: zna naszą część Europy na wylot. Nie tylko z racji swoich korzeni - przyszedł na świat 63 lata temu w Detroit, w rodzinie polskich imigrantów. Większość jego krewnych pracowała w miejscowej fabryce Forda. Wiele lat później Biegun został wiceprezesem słynnego koncernu motoryzacyjnego.

Wcześniej studiował filologię rosyjską, mówi płynnie w tym języku, przez dwa lata szefował moskiewskiemu oddziałowi think tanku International Republican Institute. W trakcie kadencji George’a W. Busha był jednym z doradców Condoleezzy Rice w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa. Wracał do Moskwy często jako członek amerykańskiej delegacji na rozmowy rozbrojeniowe. Wreszcie, w 2019 r., Mike Pompeo, sekretarz stanu w trakcie pierwszej kadencji Donalda Trumpa, zaproponował mu stanowisko swojego zastępcy. Potem Biegun był jeszcze specjalnym wysłannikiem Białego Domu ds. Korei Północnej.

Mówiąc krótko: to wiedza i doświadczenie wyniesione nie z turystycznych wypraw nad Wołgę, nie tylko z książek szpiegowskich, lecz z intensywnych, osobistych kontaktów z Rosjanami. Zarówno za czasów Borysa Jelcyna, jak i Władimira Putina, którego zresztą poznał osobiście.

Ujarzmić Kijów

"Oczywiście, Putin nie zdołał zrealizować swoich celów na Ukrainie. Ale w tej wojnie chodzi o coś więcej" - Biegun nie ma wątpliwości: na Ukrainie się nie skończy, Rosjanie mają plany dużo ambitniejsze. Według niego nie powinniśmy lekceważyć powtarzających się aktów dywersji, ataków dronowych (jak ten na lotnisku w Lipsku w sierpniu br.).

Putin nie zatrzyma się na Ukrainie. Ale muszę tutaj wprowadzić pewne zastrzeżenie. Zanim pójdzie dalej, będzie się starał tak czy inaczej najpierw ujarzmić Ukrainę. Bez kapitulacji Kijowa nie zrobi kolejnego kroku i nie odważy się zaatakować np. krajów bałtyckich.

Od ponad czterech lat nie udaje mu się to metodami stricte militarnymi, więc przeszedł do fazy nacisku ekonomicznego, ataków na infrastrukturę energetyczną, a teraz do zwykłego terroru. Zdaniem Bieguna rosyjski przywódca ma niestety dużo czasu i szerokie pole manewru, aby kontynuować tę wojnę. W jego przypadku presja społeczna nie odgrywa bowiem tak istotnej roli, jak wśród elit politycznych na Zachodzie.

Zauroczyć Zachód

"Putin nie musi wygrywać na polu bitwy. Ale może odnosić zwycięstwa w zachodnich stolicach: w Waszyngtonie, Paryżu, Berlinie…" .

Zdaniem Bieguna Rosjanie wiedzą dziś doskonale, że "zwycięstwo" w Waszyngtonie może im dać triumf w Ukrainie. Dlatego prowadzą wobec Trumpa tak misterną grę: "Nie wierzę, że mamy do czynienia z tajnymi powiązaniami, że Trump jest zauroczony Putinem, bo ten dysponuje jakimiś narzędziami nacisku na prezydenta USA. To miotanie się od ściany do ściany wynika raczej z niekompetencji i indolencji obecnej administracji, Białego Domu i Departamentu Stanu."

Biegun zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Po rozpadzie Związku Sowieckiego w 1991 r. wśród najważniejszych przedstawicieli amerykańskiej dyplomacji - zarówno w kręgach Demokratów, jak i Republikanów - panowało przekonanie, że Federacja Rosyjska jest i będzie ważnym składnikiem światowego ładu ze względu na swój arsenał atomowy, członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ czy zasoby surowcowe. I że trzeba się z nią w ten czy inny sposób ułożyć.

Biegun przypomina, jak George W. Bush "zaglądał w głąb duszy Putina" podczas szczytu w Słowenii w 2001 r., jak Barack Obama obłaskawiał Dmitrija Miedwiediewa (który na cztery lata zastąpił Putina na stanowisku głowy państwa). A jeszcze wcześniej Bill Clinton utrzymywał kordialne relacje z Borysem Jelcynem, wierząc (w dużej mierze naiwnie), że tylko Jelcyn może zagwarantować, że Rosja po transformacji nie pogrąży się w chaosie.

Tąpnięcia nie będzie

Gdy zatem spojrzeć na te wszystkie starania Amerykanów z perspektywy historycznej, to dzisiejsze deklaracje i komentarze Trumpa na temat Putina i wojny na Ukrainie, częste wizyty Steve’a Witkoffa na Kremlu, informacje o planowanych dealach biznesowych nie są wcale takie zaskakujące.

Ponadto sankcje nałożone na Rosję nie przynoszą spodziewanych rezultatów, a tamtejsza gospodarka okazała się wyjątkowo odporna. Biegun nie przewiduje, aby w najbliższym czasie doszło do gwałtownego tąpnięcia na tym polu: "Putin przestawił przemysł na tory wojenne, może też manipulować statystykami, aby pokazać rodakom, że gospodarka wcale nie jest w takim złym stanie. I nie zapominajmy, że Rosja cały czas dostaje ogromne wsparcie od Chin".

Tutaj zresztą Biegun dostrzega największy problem dla współczesnej Rosji.

Nie wojna na Ukrainie, nie konflikt z całym Zachodem, lecz pogłębiające się - w perspektywie następnych dekad - uzależnienie od Chin, a wręcz polityczna i ekonomiczna wasalizacja.

To może być najbardziej jaskrawa, długotrwała i bolesna dla Rosji konsekwencja wojny na Ukrainie. "Jednak sama wojna potrwa jeszcze długo. Bo Putin nie ma zamiaru jej kończyć" – konkluduje Biegun.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.