Uczniowie skryli się w schronie, gdy dron uderzył w szkołę. „To cyniczny terror”

Rosyjski dron uderzył w czwartek w jedną ze szkół w Kijowie i wywołał pożar. Dzieci i nauczyciele byli w tym czasie w schronie – oświadczył minister oświaty i nauki Ukrainy Andrij Butenko. Nazwał on atak „cynicznym terrorem”.
Dron nad Kijowem/zdjęcie ilustracyjne/fot. SERGEI SUPINSKY /AFP/East News
„Praktycznie codziennie pod ostrzałem jest przedszkole, szkoła...”
Minister Andrij Butenko przekazał, że o poranku rosyjski dron uderzył w czterokondygnacyjny budynek szkoły w jednej z dzielnic Kijowa. Według policji w chwili ataku w schronie ukryło się ponad 100 uczniów i 60 pracowników szkoły.
„Po uderzeniu wybuchł pożar, na miejscu pracują ratownicy. W chwili ataku wszystkie dzieci i pracownicy szkoły przebywali w schronie. Według wstępnych informacji nikt nie ucierpiał. Dziękuję nauczycielom i dyrekcji placówki za sprawne działania podjęte we właściwym czasie” – napisał Butenko w serwisach społecznościowych.
To cyniczny terror – ocenił
„Placówki oświatowe stały się dla Rosji jednym ze stałych celów. Ostatnio praktycznie codziennie pod ostrzałem jest przedszkole, szkoła, szkoła zawodowa, uniwersytet lub instytucja naukowa” – podkreślił minister.
Seria ataków na placówki oświatowe
Agencja Interfax-Ukraina przypomniała, że w ostatnim czasie doszło do co najmniej czterech ataków na placówki oświatowe. 28 września rosyjski dron uderzył w siedzibę Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w centrum Kijowa. Zginęły tam dwie osoby, a kilka zostało rannych, m.in. były szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Wołodymyr Horbulin.
25 września miał miejsce atak dronowy na liceum w miejscowości Iwankiw w obwodzie kijowskim. 21 września w następstwie rosyjskich ostrzałów uszkodzone zostały Zaporoski Uniwersytet Narodowy i Sumski Uniwersytet Narodowy. 2 września w wyniku ataku odrzutowych dronów ucierpiała siedziba Narodowego Uniwersytetu Technologii Spożywczych w centrum Kijowa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.