Premier Albanii odmawia ustąpienia. "Chcą tego, czy członkostwa w UE?"

Premier Albanii Edi Rama zaznaczył, że trwające protesty stanowią większe zagrożenie dla integracji z Unią Europejską niż dla jego rządu, jednocześnie nie wyrażając zgody na rezygnację ze stanowiska.
Od kilku dni w Tiranie oraz innych miastach trwają protesty studentów, które dotyczą domniemanej korupcji, braku miejsc pracy oraz wysokich opłat za edukację.
Podczas demonstracji doszło do starć z policją, która użyła armatek wodnych, gazu łzawiącego oraz gumowych kul, a w efekcie 28 osób zostało rannych i 388 osób usłyszało zarzuty.
Od wtorku w Tiranie trwają protesty w związku z domniemaną korupcją rządu, brakiem miejsc pracy oraz wysokimi opłatami za naukę. Studenci wyszli na ulice, domagając się podjęcia działań i ustąpienia premiera Albanii, otwiera się w nowym oknie ze stanowiska. AFP poinformowała, że w niedzielę tłum zebrał się przed budynkiem resortu edukacji, skandując: "Rama, zrezygnuj".
Protesty w Albanii. Użyto armatek wodnych i gazu łzawiącego
Policja próbowała rozproszyć zgromadzenie. Protesty rozprzestrzeniły się jednak na centrum Tirany, a następnie, jak przekazała AFP, przerodziły się w wielogodzinne starcia z funkcjonariuszami. Przeciwko protestującym użyto armatek wodnych i gazu łzawiącego.
W odwecie demonstranci podpalali kosze na śmieci oraz samochody, a także wybijali okna, m.in. w siedzibie partii rządzącej. Podpalono także komisariat policji i wejście do budynku albańskiego MSW. Z relacji AFP wynika, że protestujący rzucali kamieniami i koktajlami Mołotowa oraz odpalali ładunki pirotechniczne. Policja strzelała do uczestników protestów gumowymi kulami.
Albański resort zdrowia przekazał agencji AFP, że w niedzielę rannych zostało 28 osób, w tym 19 policjantów, czterech protestujących, czterech przechodniów oraz jeden dziennikarz. Z kolei policja poinformowała, że 388 osobom postawiono zarzuty popełnienia przestępstw.
Premier Albanii nie zamierza ustąpić
Edi Rama przekazał w niedzielę, że nie zamierza ustąpić ze stanowiska premiera.
Stwierdził, że protesty stanowią większe zagrożenie dla członkostwa Albanii w Unii Europejskiej niż dla stabilności rządu. - Albańczycy muszą się bardzo jasno zastanowić: czy chcą tego, czy tamtego, czy może UE - powiedział w trwającej ponad godzinę transmisji na Facebooku.
- Nie jestem podważany, rząd nie jest podważany, większość rządowa lub zwycięska partia w wyborach nie jest podważana, ale podważana jest pewna ścieżka, pewna misja - dodał Rama.
Premier Albanii o protesty obwinił zagraniczne interesy, lecz nie sprecyzował, co dokładnie miał na myśli. - Bóg jeden wie, jakie będą konsekwencje. Nie ma młodych ludzi, studentów ani nieletnich, którzy choćby pomyśleliby o wdrożeniu tego planu. To ręka z zewnątrz - stwierdził polityk.
"Polityczny WF": Nawrocki o wyborcach Brauna. Jaki plan ma prezydent?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.