Operacja specjalna służb mundurowych przy granicy. Szef KGP ujawnia kulisy

W Komendzie Głównej Policji powstał sztab operacji specjalnej prowadzonej w Warmińsko-Mazurskiem i na Podlasiu przez policję przy współpracy wojska, straży granicznej i służb specjalnych - mówi RMF FM szef KGP Marek Boroń. Chodzi o działania prewencyjne w związku z sygnałami, że w najbliższych dniach na pograniczu z obwodem królewieckim może dojść do aktów dywersji.
Zdj. archiwalne, autor Artur Reszko /PAP
Ma to związek bezpośredni z sytuacją, jaka ma miejsce dzisiaj w naszym kraju, czyli aktami dywersji, sabotażu, tą całą hybrydyzacją przestępczości i działaniami służb wschodnich - tłumaczy szef KGP.
Operacja jest prowadzona przez policję. Jej centrum dowodzenia jest w Komendzie Głównej Policji. W działania włączone są również Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie i Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku.
Ostrzeżenie przed działaniami dywersyjnymi
W zeszłym tygodniu władze uzyskały ostrzeżenie od Służby Wywiadu Wojskowego, a także służb sojuszniczych, że na granicy z Rosją może dojść do działań dywersyjnych - między innymi naruszenia granicy przez uzbrojone grupy.
Policja zabezpiecza obwód królewiecki pod kątem ewentualnych wydarzeń, które mogłyby doprowadzić do aktów dywersji - mówi RMF FM Marek Boroń. Dlatego na pogranicze przybyły wzmocnienia z policyjnych komend z kilku województw. To wynika z informacji, które posiadamy też od służb zewnętrznych. My mamy zadbać o bezpieczeństwo obywateli, którzy tam mieszkają, ale też o placówki i o wszelkiego rodzaju sytuacje, które mogą być zagrożeniem dla społeczeństwa - dodaje.
Działa tam duża grupa policjantów, część sił policyjnych została tam przerzucona, również w tej operacji działają kontrterrroryści, współpracujemy z wojskiem, strażą graniczną i służbami specjalnymi – dodaje komendant główny policji.
Marek Boroń zaprzeczył, że mobilizacja służb ma jakikolwiek związek z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.