PunchBolivia ends diesel subsidyוואלהרוכב אופניים בן 54 נפצע באורח קשה בתאונה עצמית בכביש 44The Jerusalem PostGemini hacked three companies in first known breakout by Google's AICNN TürkHava Durumu (19-09-2026)Bollywood HungamaCONFIRMED: Ajay Devgn-starrer Ranger pushed to 2027; WON’T clash with Akshay Kumar-Vidya Balan’s comic caper, EethaESPNOregon wins in 84-0 rout despite missing 2 key players on offenseInquirerHabagat to bring rain to some areas in LuzonVanguard‘It’s disrespectful’: Keyamo knocks Atiku over ‘Bola’ reference to TinubuSözcüDünyanın kaderi iki liderin iki dudağı arasında: Petrol krizi, ticaret savaşları nadir toprak elementleri…Egypt IndependentTrump says US reached Greenland security dealVilaWebEls Llibres de VilaWeb seran a la Setmana del Llibre en CatalàThe Sydney Morning HeraldAFL LIVE: Ferocious start at the MCG as Hawks captain floors Neale in stunning scenes
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 19, 2026

Wszystkie czarne scenariusze, czyli Granica 3.0

Translate

Po tygodniach technicznych rozmów, które były prowadzone przez wiceszefa MSZ Roberta Kupieckiego, Donald Tusk potwierdził w piątek w Kijowie, że Polska będzie częścią tzw. koalicji antybalistycznej. Czego Ukraina oczekuje w zamian i dlaczego zdecydowała się właśnie teraz na "ofensywę miłości"?

  • Kijów potrzebuje dziś Warszawy bardziej niż latem. Znów chodzi o pociski do Patriotów, ale też o zboże, dostawy i bezpieczeństwo w obliczu nadchodzącej zimy.
  • Rosja może otworzyć kolejny front – wodą. Ukraińcy obawiają się ataku na tamę w Wyszogrodzie, który mógłby doprowadzić do powodzi na przedmieściach Kijowa i wywołać kryzys humanitarny.
  • W Warszawie brany jest pod uwagę scenariusz, w którym masowe przemieszczanie się Ukraińców na zachód zbiegnie się z rosyjskimi atakami na przejścia graniczne.
  • "Granica 3.0" przestaje być czarnym scenariuszem z papieru. Polskie służby traktują wariant kolejnego kryzysu migracyjnego i presji na granicę jako realne zagrożenie.

Koalicję antyrakietową Freja tworzy grupa państw pod przewodnictwem Ukrainy, a jej celem jest budowa tanich środków obrony przed rosyjskimi pociskami balistycznymi i manewrującymi. Ma być alternatywą dla amerykańskich Patriotów. Wraz z pogłębiającym się uwikłaniem w wojnę z Iranem USA nie dają już bowiem stuprocentowej gwarancji dostarczenia pocisków PAC 3 MSE do zestawów Patriot na czas.

WIDEO

"Rosjanie już walczą z NATO." Parafianowicz o zagrożeniu dla Polski

Wołodymyr Zełenski ogłosił powstanie koalicji antybalistycznej w lipcu 2026 r. Czyli w piku konfliktu dyplomatycznego z Warszawą o gloryfikację UPA, która w latach 40. ubiegłego wieku dokonała ludobójstwa na Polakach. Latem prezydent Ukrainy ostentacyjnie pominął Warszawę, budując koalicję. Członkami założycielami – oprócz Ukrainy – były Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Holandia, Norwegia, Dania i Szwecja.

Projekt z każdym tygodniem nabierał jednak atrakcyjności dla władz w Warszawie jako uzupełnienie programu Wisła, który jest oparty na systemie Patriot i dostawach z USA.

Ofensywa miłości

Szybko okazało się, że Zełenski musi przeprosić się z Polską. W drugiej połowie sierpnia władze w Kijowie rozpoczęły ofensywę "polityki miłości" wobec Warszawy. Wynikało to ze stale pogarszającej się sytuacji na ukraińskim niebie. Rosjanie zintensyfikowali naloty na Kijów i inne miasta, wysyłając na nie oprócz pocisków balistycznych, takich jak Iskander, również drony o napędzie odrzutowym, których Ukraińcy póki co nie są w stanie skutecznie niszczyć.

Równocześnie wyczerpały się ich zapasy do zestawów Patriot. Zełenski – jak wynika z ocen wojskowych, z którymi rozmawiała Wirtualna Polska – na dziś potrzebuje około 300 pocisków. Państwem, które obecnie ma ich najwięcej, jest Polska. O czym latem przypomniały sobie władze w Kijowie.

Jak podaje ukraińska telewizja United 24, za resetem Warszawa-Kijów mają stać też duże pieniądze na pakiet pomocy wojskowej, które popłyną z Polski. Warszawa wspiera również kupno za unijne pieniądze pocisków do Patriotów z USA i zrzutkę na szwedzkie Gripeny dla Ukrainy. Informował o tym niedawno unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius.

Jeszcze w lipcu Zełenski był w stanie wybrzydzać w kwestii dealu, który zakładał przekazanie polskich Migów 29 w zamian za ukraińskie technologie dronowe. Niewykluczone, że w tej chwili Ukraina nie ma po prostu wystarczającej liczby pilotów, którzy mogliby na nich latać. W ostatnim czasie Kijów otrzymał francuskie Mirage, szwedzkie Gripeny starszej generacji, a wcześniej myśliwce F16. Ma również swoje Migi 29 i Suchoje. Dyplomacja ukraińska przedłużała rozmowy z Warszawą, argumentując, że polskie maszyny wymagają modernizacji, najlepiej przeprowadzonej za pieniądze pozyskane od wspólnoty międzynarodowej.

W związku z zaostrzającą się sytuacją na niebie doszło jednak do korekty tego stanowiska. Jak pisaliśmy w WP przed kilkoma tygodniami, umowa "Migi za drony" jest już na finiszu.

Zboże, tama, ludzie

Kijów zdecydował się na złagodzenie stanowiska wobec Polski również z innych powodów. Wraz z zahamowaniem tranzytu zboża przez Morze Czarne i przez ostrzeliwaną Deltę Dunaju, Ukraińcy szukają nowych tras. Problem w tym, że w przypadku Polski przekroczyli kwoty dostaw zboża wynikające z umów z Unią Europejską. Jeśli będą chcieli kontynuować tranzyt przez Polskę, będą musieli poprosić o polską przychylność.

Sytuacja jeszcze nie jest beznadziejna, bo tranzyt prowadzony jest drogą lądową przez wielonarodowościowy Budziak do rumuńskiego portu w Konstancy. Jeśli jednak Rosjanie zniszczą ostatni sprawny most na Dniestrze w miejscowości Majaki, sytuacja ze zbożem stanie się krytyczna.

Kolejnym problemem Zełenskiego jest zbliżająca się zima. Według ocen polskich i ukraińskich wojskowych, z którymi rozmawiała Wirtualna Polska, Władimir Putin dąży do jak największej skali zniszczeń infrastruktury energetycznej, centrów logistycznych, magazynów i tras dostaw towarów żywnościowych i codziennego użytku na Ukrainę. Dodatkowo Ukraińcy obawiają się, że jesienią Rosjanie będą dążyli do uszkodzenia tamy na Dnieprze w Wyszogrodzie na północ od Kijowa (była ona już atakowana w sierpniu 2024 r.). Tak, aby zalać północne przedmieścia stolicy i podtopić nisko położone dzielnice, takie jak Podił.

Zapora wodna w Wyszogrodzie pod Kijowem
Zapora wodna w Wyszogrodzie pod Kijowem © uhe.gov.ua

Uderzenie z powietrza i powtórka scenariusza z Chersonia i Nowej Kachowki (zniszczenie tamy na Dnieprze i spowodowanie powodzi) ma wywołać kryzys humanitarny i zmusić władze w Kijowie do kapitulacji. Jak powiedział w TVN24 były ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki, Ukraińcy mają opracowany plan ewakuacji władz państwowych ze stolicy na wypadek takiego kryzysu.

Jeśli ten czarny scenariusz się spełni, zupełnie realny stanie się wariant nowej fali migracyjnej z Ukrainy. W kalkulacjach otoczenia Zełenskiego złe relacje z Polską w połączeniu z falą migracyjną to zaproszenie do ogromnych napięć społecznych.

Władze w Warszawie z kolei obawiają się, że przy okazji przemieszczania się ludności Rosjanie zintensyfikują rozpoczęte na początku września ataki na przejścia graniczne. Jak usłyszeliśmy w rozmowie z przedstawicielami Biura Bezpieczeństwa Narodowego, scenariusz Granica 3.0 jest brany jako poważny wariant na ten sezon zimowy.

"Doszło do nieporozumienia"

Wszystkie te czarne scenariusze wymusiły na Kijowie zmianę polityki wobec Polski. Z kolei władze w Warszawie – zarówno pałac prezydencki, jak i rząd – przyjęły ofertę uregulowania relacji, również antycypując nowe zagrożenia ze strony Rosji na wschodniej flance NATO. Pierwszym krokiem na drodze do resetu jest koalicja antybalistyczna.

– Teraz budujemy koalicję antybalistyczną, stworzymy europejski system antybalistyczny, jestem o tym przekonany na 100 proc. Będziemy o tym rozmawiali z Donaldem i będziecie tam mile widziani, będziemy tam partnerami – mówił w piątek (18 września) prezydent Ukrainy.

Szef polskiego rządu podziękował Zełenskiemu za deklarację w sprawie udziału Polski w koalicji. Dodał, że kiedy w lipcu w Paryżu Ukraina zawiązała koalicję z dziewięcioma partnerami europejskimi, pomijając Polskę, \"doszło do pewnego nieporozumienia\". - Od dziś (Polska – red.) jest częścią tego wielkiego projektu. Tutaj w czasie rozmów z prezydentem Zełenskim ustaliliśmy formy i ramy tej współpracy. To w przyszłości, może nie dziś, ale na pewno jutro, będzie oznaczało dużo bezpieczniejsze europejskie, a więc także polskie niebo – mówił w Kijowie Donald Tusk.

Wciąż nierozwiązanym problemem w relacjach pozostaje kwestia udziału Warszawy w formatach rozmów o rozejmie na Ukrainie. Na początku września, gdy w Kijowie gościli wysłannicy Donalda Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff, Zełenski zaprosił na rozmowy tzw. europejską trojkę – doradców ds. bezpieczeństwa Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Polska – mimo że pozostaje najważniejszym hubem w dostawach broni dla Ukrainy, przez nasze terytorium przechodzi 90 proc. dostaw dla tego kraju – nie została zaproszona.

Karpacka Ósemka

Zełenski i Tusk rozpoczęli piątkowe spotkanie nie w Kijowie, lecz na zachodzie Ukrainy, otwierając szczyt regionalnych przywódców. Prezydent Ukrainy ogłosił na nim powołanie nowego regionalnego formatu – Karpackiej Ósemki (C8). Oprócz Ukrainy koalicję tworzą Rumunia, Serbia, Polska, Słowacja, Czechy, Austria i Węgry. Z punktu widzenia Warszawy to korzystna platforma do przekonywania zajmujących prorosyjskie stanowisko, lecz lawirujących w relacjach z Moskwą, władz Serbii i Słowacji. Chodzi o możliwie najdalsze odciągnięcie ich od współpracy z Kremlem.

Karpacka Ósemka to również pomysł na poprawę relacji z partnerami w regionie. Słowacki premier Robert Fico blokuje na przykład przedłużanie unijnych sankcji dla VIP-ów z Rosji. Węgrzy – mimo zmiany władzy i odejścia Viktora Orbana – spowalniają otwieranie kolejnych klastrów negocjacyjnych Kijowa z Brukselą. Ostentacyjnie odwołali również spotkanie przedstawicieli węgierskich władz i parlamentu z przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy Rusłanem Stefanczukiem.

Rumuni z kolei są pogrążeni w głębokim kryzysie politycznym, a poparcie zyskuje prawica i jej lider – ukrainosceptyczny George Simion. Austria tradycyjnie pozostaje otwarta na współpracę energetyczną z Rosją w razie wypracowania zawieszenia broni.

Z punktu widzenia Polski ważne jest jednak, że Ukraina postrzega C8 jako platformę do budowania czegoś na wzór funduszy przedakcesyjnych, wzorowanych na unijnej polityce spójności. Wielkim zwolennikiem pomysłu lewarowania przez C8 pieniędzy przedakcesyjnych dla Ukrainy jest jeden z zastępców szefa biura Zełenskiego – były szef obwodowej administracji Zakarpacia i równocześnie pułkownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wiktor Mykyta.

Dla władz w Warszawie ten pomysł wcale nie musi być korzystny, bo drenuje i tak kurczące się budżety UE. Szczególnie w kontekście zapowiadających się na trudne rozmów o przyszłej unijnej perspektywie budżetowej.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.