"Znaczący cios dla dążeń Trumpa". Media o zwycięstwie Luli w wyborach prezydenckich w Brazylii
Lula wygrał wybory prezydenckie w Brazylii
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ISAAC FONTANA
Według CNN zwycięstwo popieranego przez Trumpa Flavio Bolsonaro w Brazylii, największym kraju Ameryki Łacińskiej, byłoby punktem zwrotnym w staraniach Waszyngtonu o zabezpieczenie swojej hegemonii w regionie i ograniczenie wpływów Chin w tej części świata.
Luli udało się jednak "pokonać Bolsonaro, pobić rekordy i zatrzymać prawicową falę, która stawiała region po stronie Trumpa" - oceniła amerykańska telewizja.
W podobnym tonie wyniki skomentował argentyński dziennik "La Nacion". Według niego Lula powstrzymał widoczny od prawie trzech lat trend zwrotów na prawo w Ameryce Łacińskiej, w ramach którego konserwatyści przejęli władzę w Argentynie, Peru, Kolumbii, Chile i Boliwii.
Brazylia, największa gospodarka regionu, pozostała poza grupą rządów popierających Trumpa - podkreśliła gazeta, zwracając uwagę, że Lula uczynił obronę suwerenności jednym z głównych tematów swojej kampanii i przedstawiał swojego rywala jako polityka, który chce podporządkować kraj Waszyngtonowi.
Luiz Inacio Lula da Silva
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/ISAAC FONTANA
W przemówieniu po zwycięstwie Lula powtórzył, że Brazylia nie będzie "niczyim podwórkiem", co komentatorzy uznali za aluzję do rosnących wpływów USA w regionie i napiętych relacji pomiędzy Lulą a administracją Trumpa. "Przy takim wyniku Brazylia nie dołączy do Tarczy Ameryk, lansowanej przez Trumpa inicjatywy międzynarodowej walki z kartelami narkotykowymi, ani nie uzna organizacji przestępczych za grupy terrorystyczne. Lula odrzucał takie posunięcia, oceniając, że mogą doprowadzić do obcej ingerencji w sprawy kraju" - ocenił "La Nacion".
Lula i stosunek do polityki USA
Stacja BBC Mundo podkreśliła, że wygrana Luli jest pierwszym zwycięstwem lewicowego kandydata w wyborach prezydenckich w Ameryce Łacińskiej od powrotu Trumpa do Białego Domu. Lula jest jednym z nielicznych przywódców regionu, którzy otwarcie sprzeciwiają się polityce prezydenta USA.
"Reelekcja Luli jest znaczącym ciosem dla 'doktryny Donroe' i dążeń Trumpa do regionalnej 'dominacji'. Niewątpliwie w Ameryce Łacińskiej istnieje spora grupa liderów popierających MAGA. Bez wątpienia jednak nie ma wśród nich przywódców dwóch największych krajów regionu" - napisał na X Benjamin Gedan z waszyngtońskiego think tanku Stimson Center.
Lula’s reelection is a significant blow to the “Donroe Doctrine” and Trump’s quest for regional “domination.” Undeniably, there is a sizable constellation of pro-MAGA leaders in Latin America. Undeniably, the leaders of the region’s two biggest countries are not among them. https://t.co/b6Erffdln3
— Benjamin Gedan (@benjamingedan) October 26, 2026
Odniósł się w ten sposób do Brazylii oraz Meksyku, gdzie od 2024 roku rządzi lewicowa prezydentka Claudia Sheinbaum. Była ona jednym z pierwszych przywódców regionu, którzy pogratulowali Luli reelekcji.
Po odsunięciu od władzy przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro w styczniu tego roku prezydent USA Donald Trump ogłosił powrót do XIX-wiecznej doktryny Monroe, deklarując, że nikt więcej nie będzie kwestionować amerykańskiej dominacji na półkuli zachodniej. Trump określił swoją wersję tej doktryny mianem "doktryny Donroe".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.