Donald Trump zignorował raporty wywiadu. Liczył na krótką "wyprawę" i wpadł w pułapkę
Gdy Donald Trump ogłosił wojnę z Iranem ostatniego dnia lutego, miał wszelkie powody sądzić, że los mu sprzyja. Reżim islamski był najsłabszy od dekad. Jego gospodarka, zrujnowana sankcjami, leżała w gruzach. Kolejne izraelskie operacje zdziesiątkowały siatkę wspieranych przez Iran bojówek oraz arsenał rakiet balistycznych. Duża część programu nuklearnego została zniszczona podczas nalotów USA rok wcześniej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W głowie prezydenta nie było chyba wątpliwości, że przed nim już tylko krótki sprint do chwalebnego zwycięstwa: triumfu nad jednym z najwytrwalszych wrogów Stanów Zjednoczonych, który na trwałe zapisałby się w historii i zdefiniował dziedzictwo Trumpa.
Czytaj nas częściej w Google
Przez moment wydawało się, że ta pewność siebie jest uzasadniona. Iran ugiął się pod początkowym atakiem, nie potrafiąc wyprowadzić znaczących kontrataków, a jego marynarka poniosła dotkliwe straty.
— Okazało się to łatwiejsze, niż sądziliśmy — stwierdził Trump 11 marca, zapowiadając, że jego "wyprawa" zakończy się w ciągu trzech tygodni.
Donald Trump "wpadł we własną pułapkę"
Jednak optymizm prezydenta szybko przerodził się w rozczarowanie, gdy wojna, która miała dotyczyć irańskich ambicji nuklearnych, przekształciła się w walkę o cieśninę Ormuz — jej zamknięcie było skutkiem wojny, nie przyczyną.
— Wpadł we własną pułapkę — oceniła Laurel Rapp, była wysoka urzędniczka Departamentu Stanu USA, dziś szefowa programu USA i Ameryki Północnej w think tanku Chatham House.
ANDREW HARNIK / Getty Images
Donald Trump
— Zapędził Stany Zjednoczone w kozi róg, bo Ormuz to teraz wyłącznik, którego Iran może użyć, by szantażować światową gospodarkę, i nie ma na to prostego rozwiązania — dodaje ekspertka.
Trump nie doszacował zdolności Teheranu do oporu wobec najsilniejszej armii świata. Tymczasem dziś to Iran może popełnić odwrotny błąd: sądzić, że prezydent USA, stając przed widmem długiej i kosztownej wojny, w końcu straci nerwy — co jednak wydaje się coraz mniej prawdopodobne.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.