"Szokujące akty przemocy" podczas gwałtownych zamieszek w Niemczech. Na pomoc wezwani komandosi
W protestach zorganizowanych przez Gen Z regelt (niem. Gen Z robi porządek) wzięły udział dziesiątki tysięcy osób w całym kraju. Sama inicjatywa podała liczbę 120 tys. uczestników. Demonstracje przebiegały w większości pokojowo. Jednak po zapadnięciu zmroku w kilku miastach doszło do zamieszek, miejscami bardzo poważnych.
Przy Bramie Brandenburskiej w Berlinie podczas popołudniowej demonstracji naliczono 5000 uczestników; według berlińskiej policji przebiegła ona "prawie bez zakłóceń". Gen Z regelt pozytywnie podsumowała popołudniowe protesty młodzieży. — Dzisiaj sto tysięcy ludzi pokazało, po co wychodzą na ulice — powiedział rzecznik, który publicznie chce występować wyłącznie pod swoim imieniem Amadeo.
Młodzi demonstranci domagali się większych środków na szkoły, pomoc w walce z uzależnieniami i psychoterapię, działań przeciwko rosnącym kosztom utrzymania, sprawiedliwości społecznej oraz większej ochrony klimatu. Odrzucają wprowadzenie obowiązkowej służby wojskowej, a także rozszerzenie państwowej inwigilacji.
Chuligani kradnący karabin ze sklepu z bronią podczas zamieszek we Frankfurcie nad Menem, Niemcy, 31 października 2026 r.
Andreas Arnold / dpa Picture-Alliance via AFP / AFP
Ponad 50 zatrzymanych, 27 policjantów z obrażeniami
Wieczorem około 700 osób zgromadziło się na Rosenthaler Platz w pobliżu kompleksu dziedzińców Hackesche Hoefe. Stamtąd demonstracja pod hasłem "Pokolenie Z ma już dość!" ruszyła w kierunku dzielnicy Prenzlauer Berg. Po drodze dołączało coraz więcej osób; policja oszacowała liczbę uczestników na około 3500. Zwłaszcza na bocznych ulicach dochodziło do powtarzających się zamieszek i starć z policją.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.