Daily MaverickVIDEO: Poll Dancing: Watch Politically Aweh’s elections comedy special before you voteThe Jerusalem PostCEC denies Likud request for briefing on suspected interference before election results approvedZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFABC NewsThese House races could determine which party is in control in the next CongressSRF NewsQ&A Fragen und Antworten – Chat zum Thema «Frühdemenz»NOSTopoverleg coalitie over belastingplan en box 3, 'morgen brief naar de Kamer'الشرقوزير الدفاع السعودي يبحث مع نظيره اليوناني تعزيز التعاون الدفاعيynet ספורטחי, מחצית שנייה: הפועל ת"א - מכבי חיפה 0:2QuemPâmella Gomes vira Hera Venenosa para ensaio da Tom MaiorTechCrunchGermany says lawmakers’ iPhones may have been hacked with spywareGlobal News‘Heartbreaking’: Family of B.C. pedestrian killed urges drivers to slow downCBS NewsSnap settles social media addiction lawsuit, averting trial
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, November 2, 2026

Burza wokół ambasadorów. Przydacz ostro odpowiada Sikorskiemu

Translate
  • Radosław Sikorski powiedział, że Karol Nawrocki miał osobiście nakłaniać ambasadorów do rezygnacji.
  • Jakub Kumoch zaprzeczył, by przed podjęciem decyzji kontaktował się z prezydentem.
  • Krzysztof Szczerski poprosił o skrócenie misji przy ONZ, a MSZ zgodziło się na jej zakończenie w listopadzie.
  • Spór dotyczy także kompetencji prezydenta i Sejmu w sprawie ambasadorów oraz sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

W poniedziałek Marcin Przydacz odniósł się na platformie X do wypowiedzi Radosława Sikorskiego. Szef MSZ twierdził wcześniej, że Jakub Kumoch i Paweł Soloch byli nakłaniani do odejścia przez otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego. Później skorygował tę wersję i powiedział, że ambasadorów miał osobiście przekonywać do rezygnacji prezydent.

WIDEO

Bosak przed TK. Ujawnił, co planuje opozycja. "Dymisja rządu Tuska"

Przydacz przedstawił inną wersję wydarzeń. Według niego Kumoch i Soloch sami podjęli decyzję o odejściu, a jej powodem była sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego. Obaj dyplomaci wcześniej informowali, że nie chcą swoją obecnością legitymizować działań rządu Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego, które oceniali jako łamanie prawa.

"Ambasadorowie Kumoch i Soloch podjęli decyzję o swojej rezygnacji i podali przyczyny takiej decyzji. Jak wskazują dyplomaci, wobec łamania prawa w Polsce przez rząd Donalda Tuska i wicepremiera Radosława Sikorskiego - nie widzieli możliwości dalszego legitymizowania swoją obecnością takiej polityki. Kto zna tych ambasadorów, wie, że decyzje podejmują samodzielnie" - napisał Marcin Przydacz.

Spór o rezygnacje Kumocha i Solocha

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej uznał, że oskarżenia formułowane przez ministra spraw zagranicznych nie znajdują oparcia w faktach. Zarzucił Sikorskiemu próbę odwrócenia uwagi od konfliktu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego.

"Insynuowanie i oskarżenia pana Sikorskiego, jakoby było to efektem nacisków, nie znajdują potwierdzenia w faktach" - napisał Przydacz. Następnie dodał: "Są kłamstwem".

Prezydencki minister ocenił również, że słowa szefa MSZ mogą wynikać z obaw przed odpowiedzialnością za decyzje podejmowane przez niego oraz premiera. Napisał, że jest to próba przesunięcia uwagi z "brutalnego i siłowego przejęcia kontroli nad ważnym organem konstytucyjnym". Według Przydacza za taki czyn może grozić, zgodnie z polskim kodeksem karnym, do 20 lat pozbawienia wolności.

Do sprawy odniósł się także Jakub Kumoch. Ambasador napisał na platformie X, że przed podjęciem decyzji o rezygnacji nie rozmawiał ani nie kontaktował się z prezydentem. "Przykro mi, że muszę to zrobić, bo liczyłem, że ta sprawa jest zakończona. Nie rozmawiałem ani nie komunikowałem się przed podjęciem decyzji z Panem Prezydentem" - napisał Kumoch.

Przydacz skomentował jego wpis, podkreślając doświadczenie dyplomaty. "Przykre to i smutne dla Polski, kiedy trzykrotny ambasador i postać szanowana przez wszystkich - musi prostować kłamstwa ministra spraw zagranicznych RP" - napisał.

Kumoch był ambasadorem Polski w Chinach, a Soloch pełnił funkcję ambasadora w Rumunii. Obaj zostali mianowani przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Ich rezygnacje stały się częścią szerszego sporu między resortem spraw zagranicznych a Pałacem Prezydenckim o obsadę i funkcjonowanie polskiej służby dyplomatycznej.

Sikorski powiedział dziennikarzom w Sejmie, że resort ma informacje o zaangażowaniu prezydenta w nakłanianie ambasadorów do odejścia. - To nie jest rola prezydenta, zmuszanie polskich ambasadorów do rezygnacji - oświadczył. Dopytywany o źródło wiedzy, odpowiedział: "Mamy tę wiedzę w MSZ".

Sikorski o kompetencjach prezydenta

Minister spraw zagranicznych odniósł spór o ambasadorów do konstytucyjnych uprawnień prezydenta. Podkreślił, że sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm, a nie głowa państwa. Dodał, że prezydent pełni określone funkcje protokolarne, ale nie daje mu to podstaw do kierowania państwem.

- Prezydent może według własnego widzimisię nadać komuś order, może nadać komuś obywatelstwo polskie, może kogoś ułaskawić, natomiast nie może wybierać sędziów i nie może też wybierać ambasadorów - powiedział Sikorski.

Wieczorem szef MSZ opublikował kolejny wpis na platformie X. Porównał rezygnacje współczesnych ambasadorów do decyzji Zdzisława Rurarza i Romualda Spasowskiego, którzy w grudniu 1981 r., po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, uciekli do Stanów Zjednoczonych i poprosili tam o azyl polityczny.

"Gdy w proteście wobec stanu wojennego rezygnowali ambasadorowie PRL Rurarz i Spasowski, ryzykowali tym zemstę komunistycznej władzy. Dziś do porzucenia misji ambasadorów nakłania Karol Nawrocki i za swoje bohaterskie czyny zapewne zostaną sowicie wynagrodzeni. Historia się rymuje, najpierw jako dramat, za drugim razem jako farsa" - napisał Radosław Sikorski.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.