Biją nauczycieli, atakują policjantów. Zamieszki we Francji. Emmanuel Macron grzmi
Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zatrzymano 625 osób, a 83 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia. Ministerstwo Edukacji informuje o łącznie 119 uczniach i pracownikach szkół poszkodowanych od początku zamieszek. Incydenty objęły 356 szkół w całym kraju.
Początkowo był to protest przeciwko brakowi środków, niedostatecznej liczbie nauczycieli i fatalnemu stanowi budynków szkolnych. Ruch ten jednak szybko przerodził się w czystą przemoc. Nauczycielom grożono, powalano ich na ziemię i bito, atakowano też policjantów. Zamieszki trwają również w czwartek.
Czytaj nas częściej w Google
Macron: przemocy nie można usprawiedliwić
Prezydent Francji Emmanuel Macron określa pretensje młodych ludzi jako "uzasadnione". Podkreśla jednak, że przemocy i ataków na policjantów, nauczycieli oraz dziennikarzy w żadnym wypadku nie można usprawiedliwić.
Po tym, jak kilku uczniów odniosło obrażenia, organ nadzorujący działania policji prowadzi dochodzenie w trzech sprawach dotyczących również ewentualnego użycia przemocy przez funkcjonariuszy. Macron podkreślił w tej kwestii: funkcjonariusze muszą przestrzegać zasad, a wszelkie naruszenia powinny być ścigane karnie. Prezydent wyraźnie jednak wskazał, gdzie jego zdaniem leży główna odpowiedzialność. — Uważam, że przemoc wychodzi przede wszystkim od tych, którzy atakują nauczycieli — powiedział.
Lewicowo-populistyczna partia La France Insoumise (LFI) otwarcie popiera ruch protestacyjny. Z obozu prawicy płynie ostra krytyka pod adresem prezydenta Emmanuela Macrona. Politycy Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National) zarzucają mu osłabienie autorytetu państwa oraz naruszenie porządku we francuskich szkołach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.