Mustangi idą na rzeź? Administracja Trumpa wykorzystuje luki w prawie
Administracja Donalda Trumpa wykorzystuje luki prawne, by sprzedawać chronione dzikie mustangi za bezcen handlarzom bydła. Konie, którymi powinna opiekować się amerykańska agencja rządowa, trafiają ostatecznie na rzeź - ustalił "New York Times". Koszty wyłapywania zwierząt znacznie przewyższają zyski.
Źródło zdjęć: © East News, PAP
Najważniejsze informacje
- Rządowa agencja Bureau of Land Management po cichu sprzedaje dzikie konie handlarzom za 25 dolarów za sztukę.
- Koszt wyłapania i dostarczenia jednego mustanga wynosi około 3 tysięcy dolarów, co de facto oznacza dotowanie procederu przez państwo.
- Zwierzęta są eksportowane między innymi do Kanady z przeznaczeniem na rzeź, a ich mięso trafia na rynki zagraniczne.
Dzikie mustangi w Stanach Zjednoczonych objęte są ochroną i ich zabijanie jest zakazane. Rządowe agencje mają jednak prawo regulować liczebność stad, aby zapewnić zwierzętom dostęp do pożywienia. Według "NYT" administracja Donalda Trumpa znalazła sposób na ominięcie restrykcyjnych przepisów.
Konie są zaganiane do zagród przy użyciu śmigłowców, a następnie wywożone ciężarówkami. Odkupują je handlarze bydłem, po czym ślad po mustangach z reguły ginie. Sprawą zajęli się dziennikarze nowojorskiej gazety, gdy organizacje walczące o dobrostan zwierząt nabrały podejrzeń co do rzeczywistego losu amerykańskich stad.
Analiza dokumentów rządowych potwierdziła najgorsze scenariusze. Bureau of Land Management (BLM) - agencja bezpośrednio odpowiedzialna za ochronę tych zwierząt - przez cały miniony rok wysyłała po cichu transporty koni do handlarzy. Żywe zwierzęta były eksportowane do Kanady, gdzie trafiały do rzeźni. Część z nich zabijano wcześniej, a pozyskane mięso sprzedawano za granicę.
Kosztują tysiące, oddają je za 25 dolarów. Mustangi trafiają na rzeź
Dostarczenie mustangów na rynek jest skrajnie nieopłacalne. Przechwycenie jednego konia to dla rządu wydatek rzędu 3 tysięcy dolarów. Przy cenie sprzedaży wynoszącej 25 dolarów chętnych na zakup nie brakuje.
Działacze na rzecz dzikich zwierząt alarmują, że Bureau of Land Management zamiast dbać o powierzone jej stada, po prostu dotuje ich rzeź. Agencja nie stosuje też sprawdzonych metod regulacji populacji, takich jak środki antykoncepcyjne czy prywatne programy adopcyjne.
Aby zatuszować ten proceder, w internecie publikowane są materiały mające ocieplić wizerunek instytucji. Na stronach BLM zamieszczane są fotografie nowych właścicieli "przytulających i całujących swe mustangi".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.