Trump o zamieszkach w Europie. "Kocioł, który zaraz wybuchnie"
- Amerykański prezydent odrzucił tłumaczenia, że powodem protestów są wysokie ceny paliw, nazywając je "fake newsem".
- Donald Trump stwierdził, że już dawno ostrzegał prezydenta Francji przed konsekwencjami wpuszczania imigrantów.
- Przez Francję i włoski Mediolan przetoczyły się brutalne zamieszki, w których plądrowano sklepy i atakowano policjantów. Zatrzymano setki osób.
DLA CIEBIE
Hyundai na Paris Motor Show 2026
DLA CIEBIE
Donald Trump w rozmowie z dziennikarzami odniósł się do brutalnych starć z policją i aktów wandalizmu, które w miniony weekend przetoczyły się przez Francję oraz włoski Mediolan. Prezydent USA jednoznacznie powiązał te wydarzenia z kwestią migracji.
- To jak kocioł, który zaraz wybuchnie. To bardzo smutne, jak to się widzi. My mamy zamknięte granice. Nikt nie wjeżdża, a my wypuszczamy wszystkich - powiedział Donald Trump.
Amerykański przywódca dodał stanowczo, że jeśli kraje Starego Kontynentu nie zamkną swoich granic zgodnie z jego radą, Europa będzie "skończona".
Krytyka Macrona i "miasto muzułmańskie"
Prezydent Stanów Zjednoczonych został również poproszony o komentarz do słów Emmanuela Macrona. Prezydent Francji tłumaczył, że głównym powodem wybuchu zamieszek były wysokie koszty życia i rosnące ceny paliw, spowodowane wojną USA z Iranem. Donald Trump początkowo skwitował tę argumentację jako "fake news", by następnie przejść do ostrej krytyki polityki migracyjnej swojego odpowiednika.
- Emmanuel to mój przyjaciel. Powiedziałem mu dawno temu: popełniasz wielki błąd we Francji. Pozwalasz na przyjazd wszystkich z całego świata. Cały świat napływa, a Paryż wkrótce stanie się miastem muzułmańskim - stwierdził prezydent USA.
Trump ocenił, że imigranci przybywający do Francji wcale nie kochają tego kraju, jego architektury czy sztuki. Zapewnił, że swoimi obawami dzielił się z Macronem od początku ich znajomości.
Brutalne starcia na ulicach
Komentarz amerykańskiego przywódcy to pokłosie dramatycznych wydarzeń z weekendu. Zwołane we Francji demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia błyskawicznie przerodziły się w brutalne zamieszki. Sprawcy atakowali budynki publiczne, a także masowo plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do najpoważniejszych starć z policją doszło w Paryżu i Marsylii, gdzie siły porządkowe nie wszędzie były w stanie powstrzymać agresywny tłum.
Bardzo podobny scenariusz rozegrał się w Mediolanie. Przez dwa dni z rzędu grupy młodych ludzi dewastowały miasto, atakując funkcjonariuszy policji i rabując lokale usługowe. Bilans starć we Włoszech jest bardzo poważny – od soboty zatrzymano ponad 200 osób, a obrażenia odniosło ponad 100 policjantów i około 20 manifestantów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.