Koszmarny lot z Dubaju. Krwawa bójka w samolocie. Jest nagranie

Chwile grozy na pokładzie samolotu lecącego z Dubaju do Izraela. Według izraelskich urzędników cytowanych przez agencję Reutera, drugi pilot miał zaatakować nożem kapitana. Boeing 737-8 gwałtownie stracił wysokość, a na pokładzie wybuchła panika. Teraz pojawiły się nagrania z tego zdarzenia.
Na nagraniu agencji Reutera można dostrzec trasę lotu maszyny FlyDubai, która wystartowała z lotniska w Dubaju i miała lecieć do Tel Awiwu. Boeing 737-8 bezpiecznie wylądował jednak w Arabii Saudyjskiej.
Później na materiałach udostępnionych na platformie X widać moment, w którym pasażerowie są już świadomi co się dzieje, a także chwilę, gdy samolot nagle stracił wysokość. Wówczas w tle słychać krzyki ludzi, a nawet płacz jednej z kobiet.
Na symulacji wideo, którą udostępnił profil Osinttechnical na platformie X dobrze widać, że maszyna straciła około 4,3 km wysokości w mniej niż 30 sekund. To właśnie ten dramatyczny moment mógł wydawać się pasażerom na pokładzie, że samolot zaraz runie na ziemię.
Sprawa była poważna
Sytuacja była na tyle poważna, że samolot nadał kod 7500, używany w lotnictwie do sygnalizowania bezprawnej ingerencji, w tym potencjalnego porwania. Pojawił się również kod 7700, oznaczający ogólny stan zagrożenia.
Izraelscy urzędnicy przekazali, że nie był to klasyczny przypadek porwania samolotu. Według obecnej wersji wydarzeń kryzys miał rozpocząć się od ataku w kokpicie pilotów. Jeden z nich zaatakował nożem kapitana Boeinga 737-8.
Reuters przekazał, że do kokpitu weszli członkowie personelu pokładowego, którzy opanowali sytuację. Pomagać mieli też pasażerowie, co można dostrzec na nagraniu, jak jeden z pasażerów był cały we krwi.
Obaj piloci zostali później przewiezieni do szpitala. Reuters zaznacza jednocześnie, że nie wszystkie szczegóły zdarzenia zostały dotąd niezależnie potwierdzone. Sama linia Flydubai określiła wydarzenie jako "incydent" i przekazała, że wszyscy pasażerowie są bezpieczni.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.