Diagnoza Leona XIV wstrząsnęła Watykanem. Nowe informacje o stanie papieża
Papież Leon XIV przejdzie operację usunięcia guzka
Źródło zdj. gł.: Riccardo Antimiani/PAP
We wtorek Watykan w komunikacie medycznym poinformował, że "w przeprowadzonej radykalnej interwencji metodą wideochirurgii usunięto dolny płat prawego płuca". "Doraźne badanie histopatologiczne potwierdziło diagnozę gruczolakoraka płuca, którą podejrzewano już na podstawie badań przedoperacyjnych.
W środę rano Biuro Prasowe Watykanu przekazało, że papież Leon "miał spokojną noc" w szpitalu, a kolejne informacje o jego stanie zdrowia spodziewane są w dalszej części dnia.
Watykan poruszony diagnozą
Choć pomyślność operacji jest uspokajającą informacją, to sama diagnoza poruszyła Włochy i Watykan, co podkreślają włoskie media. Wysportowany, 71-letni papież z USA uchodził za okaz zdrowia. Wykrycie u niego jednego z najczęstszych nowotworów złośliwych płuc wywołało zdumienie i szok - podkreślają w środę włoskie dzienniki.
"La Repubblica" pisze: "Operacja papieża zakończyła się sukcesem, jednak jej rezultat jest poważny, co Watykan przedstawia w sposób przejrzysty". Dziennik odnotował: "Szok zapanował w Kurii Rzymskiej w obliczu potwierdzenia powagi choroby. I teraz nie wyklucza się zmian w programie" zajęć Leona XIV.
"Chory papież. Przeszedł właśnie udaną operację, a wręcz miał szczęście, że chorobę wykryto wcześnie i ma teraz pełne prawo mieć nadzieję na pomyślne zakończenie pobytu w szpitalu. Ale jeszcze kilku dni temu wszyscy widzieli w nim młodego i wysportowanego papieża, człowieka z Chicago, zahartowanego latami misji w Peru; papieża, który we wtorki bierze dzień wolny, by pływać, grać w tenisa i jeździć konno w papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo" - przypomniała rzymska gazeta.
Watykan "w stanie oszołomienia"
Dziennik dodaje, że Leon XIV "zanim został papieżem, chodził na siłownię, a teraz, gdy mieszka w Pałacu Apostolskim, kazał wyposażyć jeden z pokojów w przyrządy do ćwiczeń. Papież - okaz zdrowia, co było tym bardziej widoczne po ostatnich, pełnych cierpienia miesiącach pontyfikatu Franciszka. A teraz i on nagle odkrył kruchość własnego ciała, wprowadzając również Watykan w stan szoku".
Według dziennika, mimo potwierdzenia, iż guz został usunięty, pojawiło się przeczucie, że rozpoczęty w maju 2025 roku pontyfikat wkroczył w nowy etap obarczony znaczną dawką niepewności. W komentarzu na łamach dziennika "Il Messaggero" podkreślono, że tak jak w zeszłym roku, w tygodniach choroby papieża Franciszka, plac przed Polikliniką Gemelli ponownie zapełniły ekipy telewizyjne i dziennikarze.
"Nikt nie wyobrażał sobie, że zaledwie po półtora roku będzie się tu oczekiwać na przybycie z powodu nowotworu nowego amerykańskiego papieża, 71-letniego wysportowanego mężczyzny" - stwierdziła gazeta. Odnotowała też: "Wstępne oceny są optymistyczne, a lekarze na razie nie mówią o chemioterapii. Ale od dziś zostaną przeprowadzone wszystkie inne niezbędne badania". Zwrócono uwagę na to, że papież udając się na operację wchodził do szpitala tak, jakby zmierzał na kolejną wizytę duszpasterską.
Co dalej z papieskimi podróżami
"Il Messaggero" dodaje, że przez następne godziny oczekiwanie na placu przed Polikliniką było zawieszone między zaufaniem i lękiem. "Corriere della Sera" zauważa, że wielką niewiadomą jest to, czy papież w listopadzie wyruszy w podróż do Ameryki Południowej, podczas której planował odwiedzić Urugwaj, Argentynę i Peru. Cytowany w gazecie Claudio Micheletto z Włoskiego Stowarzyszenia Pneumologów Szpitalnych przyznał, że trudno obecnie odpowiedzieć, czy taka pielgrzymka będzie możliwa w tym terminie. "To wymagająca i bardzo długa podróż samolotem" - powiedział.
Wyjaśnił jednocześnie: "To prawda, że po tygodniu pacjent wraca do zdrowia i chodzi. Ale przecież przeszedł operację". Lekarz ocenił: "Do wyjazdu zostałoby około 20 dni, i szczerze mówiąc wydaje mi się, że to trochę za krótko, aby wyruszyć w taką podróż".
"Papieżowi wycięto raka" - taki tytuł zamieściła "La Stampa", zaznaczając, że wieczorem we wtorek zamieszczone w watykańskim komunikacie słowa: "gruczolakorak płuca" były ciężkie "jak głazy".
"Złośliwy nowotwór, który dotknął papieża to ciężki cios dla działań prowadzonych przez Stolicę Apostolską, zwłaszcza w kontekstach wojny" - podsumowała turyńska gazeta. Jak zauważyła, watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin przyznał, że słowa papieża, który poinformował w niedzielę wiernych o wykrytym guzku na płucu, były dla wszystkich "jak grom z jasnego nieba".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.