Napięcie między sojusznikami. Izrael odpowiada wysłannikowi USA
Specjalny wysłannik USA ds. Syrii i Iraku Tom Barrack zasugerował, że niedawny atak Izraela na syryjską bazę lotniczą mógł być celową "prowokacją" wymierzoną w Turcję na potrzeby nadchodzących wyborów lub skutkiem braku wewnętrznej komunikacji w izraelskich służbach. Na pełną oburzenia odpowiedź ze strony Izraela nie trzeba było długo czekać.
Napięcie na linii USA-Izrael po ataku na bazę lotniczą w Syrii
Źródło zdjęć: © Getty Images | Celal Gunes, Yasin Ozturk
Ostre słowa amerykańskiego dyplomaty padły w wywiadzie udzielonym Mario Nawfalowi, a cytowanym przez portal Times of Israel. Tom Barrack ocenił, że izraelskie naloty na bazę lotniczą Abu al-Duhur w północno-wschodniej Syrii stanowiły niepotrzebną eskalację, która zagraża stabilności regionu.
Dwie hipotezy Waszyngtonu
Według amerykańskiego wysłannika istnieją dwie główne "hipotezy" wyjaśniające, dlaczego Izrael zdecydował się na uderzenie w Syrię, mimo że utrzymuje z tym państwem stałe kontakty na wysokim szczeblu.
- Jedna z teorii zakłada, że po prostu prowokowali Turcję; to bardzo agresywne, ale być może dobrze odebrane w kontekście wyborczym posunięcie - ocenił Barrack.
Druga teoria mówi zaś o braku komunikacji między Siłami Obronnymi Izraela (IDF), Mossadem a kancelarią premiera.
- Być może dyrektor Mossadu prowadził bardzo poważne, nieoficjalne negocjacje, których jeszcze nie zakończył lub z których nie był zadowolony, i zamierzał wrócić do rozmów w kolejnym tygodniu. Tymczasem jakiś dowódca w terenie, opierając się na własnej interpretacji danych wywiadowczych, uznał, że trzeba działać szybko i natychmiast - stwierdził Amerykanin.
Barrack poddał również w wątpliwość twierdzenia Izraela, jakoby Turcja przemieszczała siły wojskowe do syryjskiej bazy lotniczej Abu al-Duhur w północno-zachodniej części kraju.
- Trzeba przyznać Izraelowi, że na ok. sześciu dni przed atakiem poinformował USA o posiadaniu danych wywiadowczych wskazujących na "możliwe ruchy wojsk tureckich w kierunku tego obiektu". Wszyscy dochowaliśmy należytej staranności. Zwróciliśmy się do odpowiednich agencji wywiadowczych. Uzyskane odpowiedzi brzmiały: nie, nic takiego się nie dzieje - powiedział.
Zdecydowana riposta Izraela
Do zarzutów amerykańskiego wysłannika odniósł się szef izraelskiego resortu obrony Israel Kac. Minister kategorycznie odrzucił twierdzenia o braku danych czy celowym prowokowaniu Ankary.
Według Kaca Izrael przekazał przed atakiem "dane wywiadowcze uprawnionym podmiotom w Stanach Zjednoczonych", a krytyka Barracka jest "pełna nieścisłości i stanowisk sprzecznych z linią prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa".
Zaatakowana w tym tygodniu baza lotnicza Abu al-Duhur znajduje się około 70 km od granicy z Turcją. Obiekt pozostawał nieczynny od 2013 r., jednak po obaleniu reżimu Baszara al-Asada w grudniu 2024 r. zaczął służyć nowym siłom zbrojnym Syrii jako ośrodek szkoleniowy. Uzasadniając atak, Izrael twierdził, że istniało ryzyko przejęcia obiektu przez siły tureckie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.