Święczkowski zwrócił się do policjantów przed TK. "To od niczego was nie uwolni"
Bogdan Święczkowski pojawił się w niedzielę przed bramą do Trybunału Konstytucyjnego. - Jestem prezesem, proszę mnie wpuścić - apelował do policjantów pilnujących wejścia. Zapowiedział, że będzie przychodził przed budynek, dopóki nie zostanie wpuszczony. - To, że stoicie biernie, to nie znaczy, że nie dopuszczacie się przestępstwa tak zwanego zaniechania - ostrzegł mundurowych.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego pojawił się w niedzielę przed budynkiem TK. Bogdan Święczkowski próbował dostać się na jego teren - stanął przed bramą wejściową i zwrócił się do policjantów o umożliwienie mu wejścia.
- Proszę mnie w tej chwili wpuścić do budynku Trybunału Konstytucyjnego - zwrócił się do pilnujących wejścia mundurowych. - Bezprawna uzurpatorka Anna Korwin-Piotrowska wygasiła moją przepustkę - mówił do zgromadzonych dodając, że "dopuszcza się ona przestępstw".
Kryzys wokół TK. Święczkowski do policji: Dopuszczacie się przestępstwa
Następnie Święczkowski postanowił "udzielić krótkiej porady prawnej" policjantom strzegącym budynku Trybunału, przypominając, iż jest byłym prokuratorem. - To, że stoicie biernie, to nie znaczy, że nie dopuszczacie się przestępstwa tak zwanego zaniechania. Poczytajcie sobie artykuł 231. Jaka jest odpowiedzialność karna za przestępstwo zaniechania? - pytał.
- Także to od niczego was nie uwolni, że stoicie biernie i niżej nie interweniujecie. A komendant i wasz przełożony, który tutaj podejmuje działania... No cóż, on na pewno będzie ponosił dużo surowszą odpowiedzialność karną. Po raz kolejny nie udało mi się dostać (do siedziby TK - red.) - podkreślił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.