ESPN DeportesReal Madrid se adelanta en el marcador ante PSGESPNSources: Giants QB Dart out for extended period, possibly rest of seasonThe Jerusalem PostUK police say they have thwarted plot to attack Jewish communityBillboardFans at Billboard’s R&B/Hip-Hop Power Players Share Which Songs Help Get Them in Motion | BillboardRai NewsOnu, Trump a margine dell'Assemblea: "Colloqui tra responsabili iraniani e americani'"ConsequenceKarol G Reveals Why No. 1 Hit “BbY WOW” Almost Didn’t Make Her AlbumTechCrunchMeta admits Muse’s likeness to OpenClaw isn’t a coincidenceBBC NewsJacks stars as England grind out win over Sri LankaANSAVannacci dopo la gaffe di Tajani: 'Io preferisco la donna senza gonna'Global NewsSobeys’ parent agrees to ease property controls after watchdog’s probe20 Minuten«Ziemlich niedergeschlagen»: Mutter gibt nach Hai-Angriff UpdateZDF heutePrivate Krankenversicherung: Merz und die Gerechtigkeit
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 22, 2026

"Kursuje okazjonalnie". Tak na dworcach zachęcają Polaków do jazdy autem

Translate

Zostaw auto, wsiądź w publiczny transport - tak w skrócie podsumować można ideę Dnia bez Samochodu, który corocznie obchodzimy 22 września.

"Świetnie" - pomyśli pani X z Krakowa czy Gdańska, po czym zostawi cztery kółka pod blokiem i wyjątkowo dotrze do pracy tramwajem. "Ale co obok mnie jeździ?" - zastanowi się pan Y, zamieszkały w pewnej wsi.

I w tym miejscu nie chodzi nawet o kwestię wykluczenia komunikacyjnego, o którym nieraz pisaliśmy w Interii. Być może gmina, gdzie mieszka nasz przykładowy bohater Y, staje na wysokości zadania, organizując transport publiczny na miarę swoich możliwości. Najpewniej korzysta przy tym ze środków z rządowego funduszu autobusowego.

Co z tego jednak, jeśli samorząd publikuje rozkład jazdy na którejś z zakładek swojej internetowej strony. I tyle.

Do tego zdarza się, że pojawia się on w formie niestrawnego skanu oficjalnego dokumentu z informacjami dla pasażera zbędnymi, takimi jak prędkość techniczna autobusu. Takich sytuacji w Polsce mamy dziesiątki, jeśli nie setki.

Rozkłady jazdy autobusów rozsiane po internecie. Nie zawsze łatwo je znaleźć

Panu Y, który do komunikacji zbiorowej i jej tajemnic przyzwyczajony nie jest, najpewniej nie będzie chciało się przeczesywać Google'a, aby odnaleźć tabelę z godzinami odjazdów.

Nie pójdzie też raczej na przystanek, gdzie być może wisi rozkład. Skąd bowiem pewność, że akurat coś przyjedzie? Po prostu odpuści i tradycyjnie pojedzie autem. I na tym świętowanie 22 września się skończy.

Co prawda istnieją komercyjne wyszukiwarki połączeń autobusowych, lecz nie każdy przewoźnik jest w nich obecny. To sprawia, że potencjalny podróżny zostanie wprowadzony w błąd, bo uzna, iż interesujących go kursów nie ma.

Choć mamy 2026 rok, na rynku wciąż działają przewoźnicy skupiający się właściwie tylko na stałych klientach i nieinformujący szerzej o swej ofercie.

Przystanek autobusowy z przezroczystą wiatą, niebieskim znakiem oraz tablicą informacyjną stojącą obok schodów prowadzących na niewielkie wzniesienie otoczone drzewami.

Nawet jeśli odnajdziemy przystanek - czy zorientujemy się, dokąd i o której jedzie autobus?Eryk StawinskiReporter


Czy jest na to recepta?

Przede wszystkim brakuje nam jednej, intuicyjnej bazy rozkładów jazdy, z połączeniami prywatnymi, publicznymi (komunikacją miejską i nielicznymi już dziś PKS-ami) oraz miksem, jakim są kursy dotowane z funduszu: opłacane przez samorząd, ale często obsługiwane taborem prywatnych firm. W ten sposób działa to na kolei, a nazywa się Portal Pasażera.

Wyszukamy tam połączenia zarówno PKP Intercity, Polregio czy spółek regionalnych, jak i zagranicznej konkurencji: RegioJetu albo Leo Expressu.

Minusem jest co prawda to, że Portal Pasażera nie uwzględnia dowozowych linii autobusowych, które część przewoźników uruchamia tam, dokąd pociągiem dojechać się nie da, ale lepsze to niż nic. A o innej pułapce, jaka tam czyha - za chwilę.

Autobus kursuje w dni nieparzyste. Albo w wybrane. Albo nie wiadomo, kiedy

Zapewne znajdą się czytelnicy, którzy bardziej ufają tradycyjnym rozkładom jazdy na dworcach niż danym w sieci.

Wczułem się w rolę takiej osoby i wybrałem się niedawno na autobusowy dworzec Warszawa Zachodnia. W tamtejszej poczekalni, nad kasami, kilka ekranów wyświetla - w statycznej formie - godziny odjazdów w różnych kierunkach, krajowych i zagranicznych.

Tablica informacyjna z rozkładem jazdy pociągów oraz szczegółową legendą oznaczeń używanych przy informacjach kolejowych.

Rozkład jazdy na autobusowym dworcu Warszawa ZachodniaWiktor KazaneckiINTERIA.PL


Choć wzrok mam raczej dobry, rozmiar czcionki nie w każdym przypadku pozwolił mi łatwo rozczytać, z którego stanowiska, o której i w jakim kierunku dojadę. Dodatkowo obok większości godzin odjazdów wypisano znaki, których zrozumienie wymaga zajrzenia do legendy. Czasami jeden, czasami dwa. Odnalazłem też hit - czyli autobus do Pionek oznaczony o 17:25 i oznaczony w ten sposób: 471632an.

To nie inicjały kierowcy i numer telefonu do niego, aby zatrzymał się gdzieś na żądanie. Każdy z tych znaków oznacza inne ograniczenie w wykonywaniu tego połączenia. Podszedłem do osobnej tablicy z wyjaśnieniem legendy i pomału rozszyfrowałem:

4 - kursuje w czwartki

7 - kursuje w niedziele

1 - kursuje w poniedziałki

6 - kursuje w soboty

- kursuje w środy

2 - kursuje we wtorki

a - nie kursuje 25.12 i I dzień Wielkanocy

n - nie kursuje w Wigilię, sylwestra i Wielką Sobotę

Czy nie dało się wyjaśnić po prostu, że autobus nie kursuje w piątki i skrócić tego "legendowego" węża do maksimum trzech znaków? Przypomniały mi się dawniejsze czasy, kiedy różne PKS-y wyczyniały w objaśnieniach symboli rozmaite cuda, takie jak znak dolara $ oznaczający zawieszenie kursu w piątek po Bożym Ciele (choć to przecież normalny dzień roboczy).

A gdy już zacząłem analizować, co jeszcze skrywa tablica na Dworcu Zachodnim objaśniająca poszczególne oznaczenia, dostrzegłem jeszcze inne kwiatki. Oto niektóre z nich:

Ę - wolne (co?)

Ń - kursuje w wybrane dni (czyli jakie?)

Ó - kursuje w dni parzyste (parzyste miesiąca czy tygodnia?)

ó - kursuje w dni nieparzyste (jak wyżej)

R - kursuje w wybrane dni (to jakiś krewny znaku Ń)

Ś - kursuje w wybrane dni (mam déjà vu)

- kursuje co drugi dzień (kiedy był pierwszy?)

- kursuje okazjonalnie (trzeba łapać okazję?)

€ - w wybrane dni kursuje do Londynu (a w pozostałe może do Koluszek?)

Co więc po takich "informacjach" niedoświadczonemu pasażerowi, którego hasła promujące Dzień bez Samochodu skłoniły, by choć raz pojechać autobusem?

Gdybym nim był, prawdopodobnie obróciłbym się na pięcie i zastanawiał się, czy kluczyki do swojego auta odłożyłem na pewno tam, gdzie zwykle. Bo nim dojadę, dokąd chcę. I w dni parzyste, i nieparzyste.

Rozkład jazdy jednego pociągu długi na ponad dwie strony

Nie chciałbym, aby odnieśli Państwo błędne wrażenie, że krytykuję wyłącznie transport autobusowy. Kolejowe rozkłady jazdy również nie zawsze należą do czytelnych.

Za przykład niech posłuży opis jednej z najdłuższych relacji w naszym kraju, a więc nocny skład IC "Przemyślanin" / "Podhalanin", którym dojedziemy z Przemyśla aż do Świnoujścia. Ciągnie on ponadto wagony do Ustki, odpinane w Poznaniu.

W czasie wakacji, gdy kolej przeżywała tradycyjnie frekwencyjny boom i przyciągała nowych podróżnych, rozkład "Przemyślanina" / "Podhalanina" rozciągnięty był na... dwie i pół strony A4. Tak, chodzi wyłącznie o ten jeden skład.

W jesiennym wydaniu rozkładu jest nieco lepiej, gdyż wszystkie wariacje (korekty godzin odjazdu z pierwszej stacji w poszczególnych dniach, drobne różnice na trasie) zajmują "ledwie" półtorej strony.

Jasnożółte rozkłady jazdy z czytelnym tekstem oraz wyraźnymi nagłówkami, rozmieszczone w układzie trzech osobnych tablic informacyjnych z czerwonymi i czarnymi napisami oraz kodami QR na górze arkuszy.

Wakacyjny rozkład jazdy pociągu IC "Przemyślanin" / "Podhalanin"PKP PLKmateriał zewnętrzny


Choć rozkłady jazdy PKP przeglądam często, niekoniecznie prędko wyczytywałem z tego konkretnego, jak dokładnie ten przecinający Polskę pociąg kursował tej czy tamtej daty.

Dodatkowo palcem po tabeli sunąłem w domu, a nie na kolejowej stacji, gdzie często jesteśmy zabiegani, a wokół panuje gwar. Pod uwagę weźmy też, że w ciągu roku kombinacji jest jeszcze więcej - generalna zmiana rozkładu zachodzi w całym kraju aż pięć razy.

Pociąg widmo do europejskich stolic. Trzeba dobrze się wczytać

Nie zawsze łatwo jest też odnaleźć pociąg międzynarodowy, ponieważ niektóre, bezpośrednie połączenia są... sprytnie ukryte, a w Portalu Pasażera nawet całkiem niewidoczne.

Weźmy choćby skład EN "Chopin", którego poszczególne wagony mkną przez Polskę, a za granicą - po ich rozłączeniu - jadą w kierunkach Budapesztu, Pragi oraz Monachium.

A więc jeśli pasażer, który mieszka powiedzmy w okolicach Włoszczowy i woli odstawić auto, aby do węgierskiej stolicy dostać się nocnym pociągiem, od razu znajdzie na rozkładzie jazdy odpowiadający mu wariant "Chopina"? To by było za proste! W wyszukiwarce zarządzanej przez PKP Polskie Linie Kolejowe istnieje bowiem wyłącznie wersja tego składu do Monachium.

Ekran prezentuje szczegóły wyszukiwania połączeń kolejowych między Warszawą Centralną a Budapesztem-Nyugati, z wybranymi datami, godzinami odjazdów, numerami pociągów, czasem podróży, klasami oraz cenami biletów dla jednej osoby dorosłej.

Z lewej: informacja z Portalu Pasażera, według którego w ciągu doby jedzie tylko jeden pociąg bezpośredni Warszawa - Budapeszt. Z prawej: aplikacja PKP Intercity, gdzie nocny "Chopin" nagle się odnajdujePKP PLK, PKP Intercitymateriał zewnętrzny


Na plakatowym rozkładzie jazdy dopisek o wagonach bezpośrednich w stronę Czech oraz Węgier jest, lecz drobnym druczkiem i to pod rozpiską przebiegu jazdy do bawarskiej metropolii.

Stawiam tezę, że mało kto zwróci na niego uwagę, szukając połączenia, ponieważ skoro widzi większy napis "Muenchen Hbf", skąd miałby wiedzieć, że pod spodem czai się dodatkowa wskazówka?

Rozkład jazdy pociągów z wyszczególnieniem godzin odjazdów, numerów pociągów, głównych stacji docelowych oraz przesiadek, wydrukowany na żółtym tle i zawierający informacje w układzie tabelarycznym.

Wspomniane dopiski na fragmencie rozkładu jazdy z Warszawy Centralnej - oznaczyliśmy je strzałkamiPKP PLKmateriał zewnętrzny


Ta sama sytuacja dotyczyła zresztą sztandarowego połączenia PKP Intercity, które powróciło tego lata - "Adriatic Expressu". Problem dotyczył wagonu, który odpinany był w Lublanie i jechał do słoweńskiego Kopru.

Tak jak w przypadku "Chopina", informacja o opcji takiej podróży była jedynie małym dopiskiem, a Portal Pasażera o niej milczał.

Z tego względu zapytałem PKP PLK, skąd pomysł, aby w taki sposób "informować" pasażerów. Do chwili publikacji tego artykułu nie uzyskałem jednak odpowiedzi.

Wiktor Kazanecki, Interia

Kontakt do autora: wiktor.kazanecki@firma.interia.pl

"Polityczny WF": Ideologia na talerzu. Jak dieta w szkołach rozpala politykówINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.