ESPNAwards tracker: Wilson (MVP), Miles (ROY) and all of ESPN's picksDaily MaverickMicah freed: Djibouti frees top SA investigative journalist Micah ReddyESPN DeportesOverreactions: Rodgers no terminará la temporada como titular de SteelersRTP DesportoFábio Silva fala da estreia na seleção e do "privilégio" de jogar com Cristiano RonaldoInquirerPalace on Sara Duterte corporate ties: No one is above the lawBollywood HungamaDharma Productions wins Rs. 12.11 crores GST case in Bombay High Court; court rejects film copyright being treated as IT softwareThe Jerusalem PostRussia spreads AI fakes claiming Jews are being paid to settle in UkraineVarietyDiane Lane Joins Li Jun Li in Hulu Limited Series ‘Victoria’DeadlineJaneane Garofalo Reteaming With Ben Stiller On Apple TV Comedy ‘Protective Custody’Wirtualna PolskaSprawa ślubowania Berka. Żurek zapowiada "działania zastępcze"VanguardI was close to joining Liverpool in 2016 — MbappeRFIL’UE sauve in extremis ses sanctions contre Moscou mais épargne deux oligarques russes
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 22, 2026

Strach przed wojną napędza im biznes. Sprzedawca plecaków ucieczkowych: spakowałem taki za 5000 zł

Translate

– Tak, oczywiście, tak jest. Im więcej ostrzeżeń przed konfliktem, tym częściej ludzie piszą. Nie ma w tym nic odkrywczego: im więcej politycy mówią, tym więcej osób zaczyna się interesować. Ten plecak działa trochę jak tabletka na ból głowy. Ktoś ogląda wiadomości i nagle postanawia: "Ty, weź, kup na wszelki wypadek" – mówi Wirtualnej Polsce Michał, sprzedawca plecaków ewakuacyjnych z OLX.

Działalnością zajął się jesienią zeszłego roku. Przypomnijmy, że hasło "plecak ucieczkowy" lub "ewakuacyjny" wzięło się z wypowiedzi Władysława Kosiniaka-Kamysza. Polityk przyznał dużo wcześniej – w maju 2024 r. – że od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę ma w domu spakowany plecak ewakuacyjny. Wywołało to dużą dyskusję i burzę polityczną w mediach. Radosław Sikorski zwierzył się dziennikowi "Fakt", że w razie czego ma w domu zapasy ryżu i swojskie dżemy.

DLA CIEBIE

30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii

– Zobaczyłem te plecaki w sieciach handlowych. Wkurzyła mnie ich śmieciowa zawartość. Postanowiłem skomponować własny zestaw, który kosztuje około 900 zł. Najdroższy, jaki spakowałem, zawierał zaawansowane przybory ratownicze i najbardziej trwałe produkty żywieniowe. Łącznie kosztował prawie 5000 zł. Nie trzeba w nim nic wymieniać przez 2 lata. Nie jestem handlarzem, raczej staram się doradzić – mówi dalej Michał.

Kilkoro sprzedawców plecaków ewakuacyjnych mówi WP o nowej fali zainteresowania. Największym refleksem wykazali się handlowcy z sieci Lidl, którzy – jak wynika z relacji internautów – wystawili na półki plecak survivalowy za 129 zł. Co ciekawe, w plecaku znalazł się także łom. To element zaczerpnięty z amerykańskich zestawów survivalowych, gdzie tego typu narzędzie ma służyć m.in. do forsowania wejść do opuszczonych budynków.

Plecaki survivalowy na półce w Lidlu
Plecaki survivalowy na półce w Lidlu © x.com | Karol1669024

Rekord strachu przed wojną

Zainteresowanie plecakami pojawia się w czasie kolejnych ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa. W ubiegłym tygodniu Donald Tusk mówił: "To nie były przypadki i dziś mówię z całą mocą: Nie damy się zastraszyć". Premier podkreślał, że Rosja prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową za pomocą m.in. dronów, aktów sabotażu i dezinformacji. - Musimy spodziewać się hybrydowych uderzeń rosyjskimi dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym na Polskę. Rosja ma nową strategię wrogich działań wobec NATO – ostrzegał premier w Sejmie.

Te słowa splotły się w czasie z narastającym poczuciem społecznego niepokoju, co monitoruje Instytut Monitorowania Mediów. Jego analitycy opracowują "Indeks strachu przed wojną w Europie" - wskaźnik mierzący natężenie publicznej dyskusji o potencjalnej wojnie z Rosją w mediach tradycyjnych i społecznościowych. 14 września indeks osiągnął najwyższy poziom w tym roku.

Szczyt zainteresowania wywołały doniesienia o uderzeniu rosyjskiego drona w pociąg relacji Kijów–Warszawa. Jak podaje IMM, w ciągu dwóch dni temat wygenerował 28,9 tys. publikacji w prasie, radiu, telewizji, portalach internetowych i mediach społecznościowych.

Liczba potencjalnych kontaktów z przekazem dotyczącym tego wydarzenia sięgnęła blisko 807 mln. Z tego 748,2 mln wygenerowały media tradycyjne, a 58,6 mln media społecznościowe. Oznacza to średnio 25 kontaktów z przekazem na statystycznego odbiorcę w Polsce.

Index strachu przed wojną
Index strachu przed wojną IMM. Szczyt na skali po prawej stronie to alarmujące wystąpienie premiera w Sejmie © IMM | wp

Poprzednie szczyty "Indeksu strachu" wiązały się m.in. z upadkiem i eksplozją rosyjskiej rakiety na terytorium Polski pod koniec lipca, a także z dużym rosyjskim atakiem na Ukrainę, podczas którego polskie wojsko reagowało na alarmy. Wcześniej wysokie wartości wskaźnika odnotowano po wlocie rosyjskich dronów do Polski we wrześniu 2025 r. oraz podczas rosyjskiej ofensywy dronowej, która doprowadziła do wyłączeń ciepła i energii elektrycznej w Kijowie.

– Jestem pewien, że 90 proc. plecaków ląduje w szafie w przedpokoju i już nigdy nikt do nich nie wraca. Tak jak ludzie kupują dres do biegania na nowy rok, ale nigdy nie wychodzą uprawiać sportu – mówi jeden ze sprzedawców.

Według rozmówców plecak ma zabezpieczać podstawowe strefy komfortu. Po pierwsze ciepło – stąd spakowane ogrzewacze chemiczne, mata do siedzenia i rzeczy pozwalające rozpalić ogień. Po drugie jedzenie i wodę – są racje żywnościowe oraz filtr do wody. Po trzecie energia – powerbank pozwala podtrzymać działanie telefonu, dzięki któremu możemy odbierać informacje i kontaktować się z innymi.

Pierwsze osoby, które prawdopodobnie w poprzednich falach niepokoju kupowały plecaki ewakuacyjne, zaczynają już wystawiać je na sprzedaż. Na OLX i Vinted pojawiają się pierwsze oferty nieużywanych egzemplarzy – "prawie nowych", "nowych bez metki".

Słomiany zapał do przygotowań ciężkie czasy

Jak podkreślają eksperci i autorzy szkoleń survivalowych, polskie społeczeństwo jest wciąż słabo przygotowane nawet na znacznie bardziej przyziemne kryzysy niż wojna. Wystarczy dłuższa awaria prądu, brak wody czy chwilowy paraliż transportu, by wiele osób nie wiedziało, jak sobie poradzić.

– Polak w pierwszym odruchu kupi plecak, ale ważniejsza jest głowa i doświadczenie. Nawet proste, choćby całonocne wędkowanie ze szwagrem czy noc w hamaku w lesie. Chodzi o to, żeby człowiek miał za sobą jakieś doświadczenia i wiedział, jak zachować się w sytuacji, w której nagle przestaje działać to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni – mówi Paweł Szlendak, autor szkoleń survivalowych i twórca serwisu Partyzanci Lubelszczyzny.

Jako przykład podaje śnieżycę, która na przełomie roku uwięziła na dobę kierowców w samochodach na trasie S7 do Gdańska. – Dopiero wtedy wielu osobom pootwierały się klapki w głowie, że w taką podróż nie jedzie się na rezerwie, tylko z pełnym bakiem. Większość dorosłych nie potrafi rozpalić ogniska ani zdobyć wody poza odkręceniem kranu. Nie mamy zapasów w domu, nie wiemy, jak reagować, gdy nie ma prądu w gniazdku, zawodzi nasz wygodny życiowy system - podsumowuje Szlendak.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.

Strach przed wojną napędza im biznes. Sprzedawca plecaków ucieczkowych: spakowałem taki za 5000 zł — KioskNews