Rodzice zginęli, niemowlę ciężko ranne. Jest decyzja w sprawie aresztu dla kierowcy
Hubert B. doprowadzony do prokuratury po wypadku na ulicy Solnej w Krakowie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Art Service
Prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie poinformował w poniedziałek na konferencji prasowej, że Hubert B., który w sobotę potrącił samochodem rodzinę z dzieckiem na ulicy Solnej w Krakowie, według śledczych "umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym". Według ustaleń mężczyzna jechał z nadmierną prędkością, stracił panowanie nad pojazdem, a na końcu zjechał na chodnik i wjechał w rodzinę z dzieckiem. Rodzice - oboje w wieku 32 lat - zginęli, niemowlę zostało ciężko ranne.
Wypadek na ulicy Solnej w Krakowie
Źródło zdjęcia: TVN24
Kierowca się nie przyznał
Jak powiedział prokurator Boroń, Hubert B. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
- Przesłuchiwany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, wyjaśniając, iż przyczyną tego, iż nie opanował pojazdu, była nierówna nawierzchnia drogi, stracił panowanie nad tym samochodem, chciał wyprowadzić ten samochód z poślizgu, co mu się nie udało, samochód się obrócił i uderzył w pieszych. Podał również, iż nie poruszał się z nadmierną prędkością - powiedział prokurator Mariusz Boroń.
Hubert B. nie przyznał się do winy. To on potrącił rodzinę z dzieckiem w Krakowie
Źródło: TVN24
W miejscu, w którym doszło do tragedii, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę. Według wstępnej opinii biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków pojazd poruszał się z prędkością około 70 kilometrów na godzinę.
- Jeżeli jest ograniczenie do 30 kilometrów, a samochód jedzie 70, to każdy, kto ma prawo jazdy, ma świadomość tego, że porusza się z dużo, dużo większą prędkością niż obowiązująca na danym odcinku drogi - mówił Boroń.
Prokuratura zawnioskowała do sądu o tymczasowe aresztowanie Huberta B. Posiedzenie w tej sprawie miało rozpocząć się dzisiaj o godzinie 12.30.
Prokurator Boroń zwrócił uwagę, że umyślność naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym może mieć wpływ na wymiar kary. - Inna jest sytuacja, kiedy kierowca nieumyślnie przekracza zasady ruchu drogowego i powoduje wypadek, czyli ma świadomość, że jedzie zgodnie z przepisami, przekroczy prędkość, ale w stopniu bardzo nieznacznym, a inna jest sytuacja, kiedy mamy umyślne naruszenie. Przykładem jest wprawienie się w stan nietrzeźwości, kiedy jest to umyślne naruszenie bądź, jak w tym przypadku, przekroczenie dozwolonej prędkości w znacznym stopniu - wyjaśnił prokurator.
Mariusz Boroń poinformował, że podejrzany nie był dotąd karany za żadne przestępstwa. Hubert B. był w przeszłości karany za wykroczenia, ale nie były one związane z przekraczaniem prędkości, tylko z parkowaniem pomimo zakazu.
Stan dziecka
Dziecko cały czas przebywa w szpitalu.
- Stan dziecka oceniamy w tym momencie jako stabilny - powiedziała tvn24.pl w poniedziałek po godzinie 11 Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Jak podkreśliła, lekarze nie używają już w odniesieniu do stanu chłopca słowa "ciężki", ale rokowania cały czas są ostrożne.
Kierowca doprowadzony do prokuratury
Hubert B. został w poniedziałek rano doprowadzony przez policję do prokuratury w krakowskiej Nowej Hucie. Mężczyzna nie odpowiadał dziennikarzom, ale twierdząco kiwał głową na pytanie o to, czy żałuje tego, co się stało.
Sprawca wypadku na ulicy Solnej w Krakowie Hubert B.
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service
Samochód, którym w feralną sobotę jechał 26-latek, to Volkswagen o seryjnej mocy 333 koni mechanicznych. Prokuratura uważa jednak, że pojazd był dodatkowo tuningowany.
Wypadek na ulicy Solnej w Krakowie
Źródło zdjęcia: TVN24
Razem z Hubertem B. w samochodzie były trzy inne osoby, które zostały przesłuchane w charakterze świadków. Badanie alkomatem wykazało, że 26-latek był trzeźwy, ale śledczy zlecili jeszcze dodatkowe badania, by ustalić, czy mężczyzna był pod wpływem innych środków odurzających.
Ponad 300 koni, "emocje rodem ze sportu wyścigowego"
Po tragedii w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się zrzuty ekranu z jednego z kont Huberta B., na którym chwalił się on zdjęciami i nagraniami samochodów. Wynika z nich, że mężczyzna odebrał kluczyki do swojego nowego Volkswagena zaledwie miesiąc przed tragedią. Z opisu wynikało, że to Volkswagen Golf 8.5 R.
Producent chwali ten model na swojej stronie danymi o jego osiągach. Z przedstawionych informacji dowiadujemy się, że pojazd potrafi przyspieszyć od 0 do 100 kilometrów na godzinę w około 4,5 sekundy i rozwija maksymalną prędkość 250 kilometrów na godzinę albo nawet 270 kilometrów na godzinę w lepszym wyposażeniu. "Czekają na Ciebie prawdziwe emocje rodem ze sportu wyścigowego" - głosi opis na oficjalnej stronie VW.
Godzina ciszy
W związku z tragedią mieszkańcy Krakowa zapowiedzieli "godzinę ciszy dla ofiar" na ulicy Solnej. Wydarzenie pod hasłem "niemy krzyk o bezpieczny Kraków".
Wypadek na ulicy Solnej w Krakowie
Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski
"Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach. Nie chcemy bać się spacerować z dziećmi. Nie chcemy bać się o naszych seniorów i rodziny. Nie chcemy dłużej słyszeć, że się nie da, że nie ma zgody, nie ma woli albo pieniędzy" - zapowiadają organizatorzy wydarzenia, które odbędzie się we wtorek o godzinie 18.
"W związku z tragedią na ul. Solnej, w której życie straciła dwójka młodych rodziców, a ich niemowlę walczy o życie, zapraszamy każdą i każdego do symbolicznego zapalenia znicza i chwili zadumy - ale też do wyraźnego wezwania władz każdego szczebla do skończenia z bezczynnością wobec kolejnych tragedii, które widzimy niemal codziennie na polskich ulicach" - czytamy w opisie "godziny ciszy". Organizatorzy związani z krakowskimi ruchami miejskimi zaapelowali też "do wskazywania miejsc, w których od lat powtarzają się bandyckie zachowania na drogach". "Każdy taki głos to cegiełka, która może wreszcie przekonać osoby decyzyjne, żeby na poważnie zadbały o nasze bezpieczeństwo" - podkreślono.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.